Lektura uzupełniająca dla klasy XI

Aż trudno sobie wyobrazić, że Mann był kiedyś wśród autorów lektur szkolnych.

Zaostrzyła mu wzrok i pozwoliła mu przejrzeć wielkie słowa, które wzdymają pierś ludzką, otworzyła mu dusze ludzkie i duszę jego własną, uczyniła go jasnowidzem i pokazała mu wnętrze świata i te ostateczności, które kryją si za słowami i czynami. Ale to, co ujrzał, było śmiesznością i nędzą - śmiesznością i nędzą.

Humans as ornaments

Nietzsche z Ecce homo w przekładzie Bogdana Barana

Domaganie się wiary, że wszystko jest z zasady w najlepszych rękach, że pewna księga, Biblia, daje ostateczne uspokojenie co do Bożego kierownictwa i Bożej mądrości w sprawach losu ludzi, jest, przełożone z powrotem na realność, wolą nieujawniania prawdy o politowania godnym tego przeciwieństwie, mianowicie że ludzkość była dotąd w najgorszych rękach, że rządzili nią nieudacznicy, przebiegle-mściwi, tak zwani "święci", owi spotwarzyciele świata i hańbiciele człowieka.

Anno Domini

Geniusz lisa napawa mnie dumą, jego zmysły wyostrzyły się, a niejedna szeregowa nioska odda mu swoją głowę na tacy. Wielki pierwszy tej ziemi spieszy się, aby uratować świat. A świat potrzebuje nie jego a nas: dlaczego jednak o nas nikt nie mówi dobrze. My, ze swoich zagrzybionych nor, nie możemy mówić o nim źle, bo się obrazi, zrobi nam ugór, zabierze swoje zabawki i umknie do swoich mateczników, nasze misie miododajne (przeciwnie: to my mamy tutaj czarne futerka). Fakt, trudno chwalić tych, którzy raz za razem popełniają błąd, partaczą i są z siebie dumni. To napawa dumą. Tuby rudego grzmią, że bydło za dużo żre, to już będzie 60% opasłych trutni! tylko coś trudno je zauważyć. Niesłychane, ukrywają się po piwnicach, to pewne!, pewnikiem razem z tym swoim zbożem, a plan na ten rok nie został jeszcze wyrobiony. Wykurzyć ich natychmiast, nakarmić pracą, byle czasem nie przyszło im do głowy: nuda (życie), praca dla każdego, do końca życia! Starych nam nie potrzeba, dlatego potrzeba nam reform. Dobrze zreformowane społeczeństwo to zdrowsze społeczeństwo. O, jak mi przykro, pani się nie należy, a ten dziad czego tu chce? Decyzji? Wyrażam zgodę (w końcu u nas eutanazja zakazana, a kto Żyd a kto pedał to my już dobrze wiemy). Z tej dżungli wyjdą tylko największe chluby tego pięknego zakątka zasłoniętego przez blokowiska (oczywiście).

Czy temu panu coś się stało? (Czyli, że ta podskakująca glista na podłodze między drzwiami z prawej strony, a drzwiami z lewej to człowiek, aha.) Czy ktoś może mi pomóc? (A pomyśleć, że mogło padać, wtedy tarzałby się w błocie: jak te świnie, które tak kochamy w formie kiełbasy i szynki.) Co się stało? (Bohaterka.) Ten pan ma atak. (Mięso pierwsza klasa!) Czy jest tutaj koc? (Niemożliwe, przecież tutaj nie ma nic poza zardzewiałą dziurą w podłodze, tak bardzo zachęca: jestem miejscem prawdziwej wolności.) Będzie żył. (Czerstwy staruszek, wielka szkoda dla systemu.)

On krzyczy z góry: za mało w was Boga, oni pytają: jakiego Boga.

Razem jest raźniej

Z opus magnum Elfriede Jelinek:

Ideał, do którego się dąży, to wytworzyć sztucznie jeden jedyny kawałek bio, dorównujący produktowi, jaki wyrósł na człowieka. W sztuce, technice, nauce usilnie próbują, pochyleni nad probówkami i płytkami, dokonać dzieła stworzeniopodobnego, ale tam gdzie wspaniały materiał występuje w naturze, depcze się go, rozgniata, rozpruwa, maltretuje, pali, truje, wystawia do wiatru i mydli mu oczy.

Nic to, nic to

Dzisiaj długo szukany fragment z Borgesa:

Nauczył się bez wysiłku angielskiego, francuskiego, portugalskiego i łaciny. Podejrzewam jednak, że nie umiał myśleć. Myśleć, to zapominać o różnicach, uogólniać, tworzyć abstrakcje. W przeładowanym świecie Funesa były tylko szczegóły, prawie bezpośrednie.

Valid XHTML 1.0 Strict