W rytmie narodowego disco

Gdy władza duchowa trwa w rzeczywistej kontrze z władzą świecką można spodziewać się zamieszek, gdy zaś władza duchowa wspiera władzę świecką w czerpaniu wspólnych korzyści można zaobserwować dwugłową inkarnację feudalizmu. Niestety w przypadku spraw duchowych trudno stwierdzić, co jest rzeczywiste, a co jest urojone, granica jest mocno poprzecierana od żonglerki dogmatami. Tak czy inaczej, w obu przypadkach trup ściele się gęsto prędzej czy później.

Dzięki tej przebiegłości wyprowadził [Lucilio Vanini] w pole nawet wysoce uczoną Sorbonę, która wzięła to wszystko [Amphitheatrum aeternae providentiae] za dobrą monetę, umieszczając dobrodusznie swoje "Imprimatur" na najbezbożniejszych jego pismach. Z tem większą radością patrzyła za to po trzech latach, jak go żywcem palono, wydarłszy mu wprzód bluźnierczy język. Bo to jest właściwie przecież najsilniejszym argumentem teologów, a od czasu, gdy go ich pozbawiono, idą sprawy coraz gorzej.

(...) Bez wątpienia czyny nasze nie są pierwszym początkiem, dlatego też nie dają istnienia niczemu, co by było rzeczywiście nowe: natomiast dzięki temu, co czynimy, dowiadujemy się tylko, czem jesteśmy.

Wszystkie cytaty pochodzą z O wolności ludzkiej woli Arthura Schopenhauera w tłumaczeniu Adama Stögbauera.

Jubileuszowe zmęczenie

Jubileuszowy dwudziestypiąty Przystanek Woodstock czy też Pol'and'rock Festival 2019 zaskoczył mnie kilkakrotnie. Choć spostrzeżenia, które mam zamiar tutaj zilustrować mogą wydawać się być rozpalone zdarzeniami na poziomie błędu statystycznego, z których oschły formalista nie widziałby sensu wyciągać jakichkolwiek wniosków, a tym bardziej nie poświęciłby im, jakże cennej, chwili na opisanie, to jednak musiałby przyznać, że całkiem trafnie można ich użyć do nakreślenia stopnia ugniecenia plasteliny jaką jest rzeczywistość, w której obłąkane swatting flies in the vaseline nasila się z każdym dniem.

Cecha charakterystyczna

Ale może teorie Mao odzwierciedlały po prostu jego osobowość. Wydawał mi się człowiekiem z natury skłonnym do prowokowania nieustannych konfliktów, zresztą bardzo w tej dziedzinie uzdolnionym. Dobrze rozumiał najgorsze ludzkie instynkty, takie jak zawiść, zazdrość czy uraza, i wiedział, jak je wykorzystać do swoich celów. Rządził podsycając w ludziach wzajemną nienawiść. W rezultacie Chińczycy sami zrealizowali wiele obłąkanych planów swego przywódcy, których przeprowadzenie w innych dyktaturach wymagałoby wyspecjalizowanego aparatu represji. To dlatego w Chinach pod jego rządami nie istniał żaden odpowiednik KGB – nie było takiej potrzeby. Wydobywając z ludzi i podsycając w nich to, co najgorsze, Mao stworzył w Chinach moralną pustynię, krainę nienawiści.
Inną charakterystyczną cechą maoizmu były rządy ignorancji. Mao zdawał sobie sprawę, że ludzie wykształceni będą łatwym celem dla niepiśmiennego społeczeństwa. Powodując się osobistą zawiścią wobec inteligencji i megalomanią, która pozwalała mu pogardzać wielkimi postaciami kultury chińskiej, a także ponieważ lekceważył obszary chińskiej cywilizacji, których nie rozumiał, takie jak architektura, sztuka i muzyka – zniszczył znaczną część kulturowego dziedzictwa kraju. Zostawił po sobie nie tylko zbrutalizowane społeczeństwo, ale również brzydki, oszpecony kraj, a w którym nie szanowano nawet nielicznych ocalałych pamiątek dawnej świetności.

Pisze Jung Chang w Dzikich łabędziach. Trzech córkach Chin w tłumaczeniu Bożeny Umińskiej-Keff (podkreślenia moje).

Korporacyjny ład przestrzenny

Open space jest najczęściej spotykanym sposobem aranżacji biura w Polsce. Jest to sposób najtańszy (wszak to hala produkcyjna z ustawionymi ławkami) i najbardziej szkodliwy dla zdrowia pracowników. Brak wyraźnego rozdziału na strefy prywatne oraz publiczne, czy nieustający hałas przyczyniają się bardziej do zwiększenia stresu i poziomu agresji niż do skupienia czy jakichkolwiek kreatywnych działań i rzetelnej współpracy. Cierpi nie tylko zdrowie psychiczne, infekcje oraz przewlekłe problemy z zatokami od centralnie sterowanej klimatyzacji są na porządku dziennym.

Yuval Noah Harari w Sapiens. Od zwierząt do bogów w przekładzie Justyna Hunii pisze:

Średniowieczni arystokraci nie wierzyli w indywidualizm. Wartość człowieka wyznaczały jego miejsce w hierarchii społecznej oraz jego opinia w oczach innych ludzi. Bycie wyśmiewanym oznaczało straszliwe upokorzenie. Ludzie szlachetnie urodzeni uczyli dzieci chronić swoje dobre imię nawet za cenę życia. Średniowieczny system wartości, podobnie jak współczesny indywidualizm, opuszczał sferę wyobraźni, by przyoblec się w formę kamiennych zamków. Zamek niezwykle rzadko miał prywatne komnaty dla dzieci (czy też dla kogokolwiek innego). Kilkunastoletni syn średniowiecznego barona nie miał do wyłącznej dyspozycji pokoju prywatnego na drugim piętrze zamku, z plakatami Ryszarda Lwie Serce i króla Artura na ścianach i zamykanymi na klucz drzwiami, których rodzice nie mieli prawa otwierać. Sypiał wspólnie z rodzeństwem w wielkiej sali. Nie rozporządzał przestrzenią prywatną. Zawsze był na widoku i zawsze musiał liczyć się z tym, co widzieli i mówili inni. Ktoś, kto dorastał w takich warunkach, w naturalny sposób dochodził do wniosku, że prawdziwą wartość człowieka wyznacza jego miejsce w hierarchii społecznej i jego opinia u innych ludzi.

Proces trwa

W lustrze mignęła sylwetka człowieka. Obrócił się, aby przyjrzeć się dokładniej. Sterczące siwe włosy w zakolach, skóra twarzy spieczona egzemą, szyja ciągnięta przez głowę ostrym łukiem w dół. Ku przepaści, pomyślał, i wyciągnął rękę w stronę lustra. Otwarta dłoń przywarła do chłodnej tafli. M jest w fatalnym błędzie mówiąc, że wkrótce się zestarzejemy i będziemy brzydcy, pomyślał opierając się o lustro, proces trwa i jest zaawansowany, myślał patrząc w brudną wykładzinę przymierzalni.

Valid XHTML 1.0 Strict