Dzieci nie chcą jeść według planu, dzieci chcą jeść jak rodzice. Kebab i piwo, i pizza na tłustym cieście. Rodzice puchną, dzieci puchną, skóra pęka a zawartość wylewa się prosto na krzywy chodnik. Dzieci wyrzucają jedzenie do śmieci, dzieci nie chcą jeść według planu. Państwo planem łata milionowe braki w skarbcu. Gdy tylko dzieci i rodzice zastosują się do planu, sukces państwa będzie wielki. Z czystym sumieniem rząd będzie mógł usunąć raz na zawsze służbę zdrowia. Zdrowych się nie leczy. A tuż za ścianą rodzice dają dzieciom klapsy kablem od żelazka, kontynuują zacną tradycję rodzinną, robią to z szacunku dla swoich rodziców, którzy prawie ich zatłukli.
Republika prze aż wrze, cała naprzód mówi pilot, do boju, hajda! Wkrótce babcie klozetowe będą pouczać profesorów, a pedofile wykładać etykę. To będzie wielki sukces. Wąż zje własny ogon, znowu będziemy opłakiwać wielkiego wodza i budować mocarstwo w cztery lata. Pstryk!