 |
Czy można napisać całkowicie negatywny utwór ? cz.1
Wielu kompozytorów w geście rozpaczy, przygnębienia, wielkiej niespełnionej miłości, lub braku miłości, a także w celu ukazania cierpienia innych pisało utwory tragiczne. Przykładem takowych dzieł mogą być: VI symfonia Gustawa Mahlera "Tragiczna". VI symfonia Piotra Czajkowskiego "Patetyczna" oraz "Requem" W.A. Mozarta to studium strachu przed śmiercią i ostatecznym spotkaniem z Bogiem i przeznaczeniem - istny rozrachunek z własnym kruchym i kończącym się losem. III symfonia Beethovena - marsz pogrzebowy, V symfonia Mahlera Trauermarsch - również marsz pogrzebowy, jako istne fatum dążenia człowieka ku śmierci. Czajkowski V symfonia. "Symfonia pieśni żałosnych" Henryka Mikołaja Góreckiego, jako przykład cierpienia wielu milionów ludzi w hitlerowskich obozach koncentracyjnych, oraz "Tren ku czci ofiarom Hiroszimy", mówiący w tytule, co przedstawia Krzysztofa Pendereckiego.
Jest to muzyka programowa, zawierająca, przeważnie w tytule "przesłanie' do audytorium. Pisząc VI symfonię Mahler powiedział: "Będzie ona zagadką, na którą waży się rozwiązać, to pokolenie, które zdoła strawić i zrozumieć pięć jego pierwszych (symfonii)". W założeniu miała być to symfonia tragiczna i negatywna, co autorowi moim zdaniem nie do końca się udało. Mahler nie był konsekwentny, dostrzegamy, bowiem w tym utworze przejaśnienia, próby zrywów, kontrapunktów i przejaskrawień.
Dzieło nie jest jednolite, co już pokazuje, iż nie jest możliwe napisanie całkowicie negatywnego utworu, bowiem, nikt tego by nie wytrzymał, i było by to zbyt monotonne. Brak konsekwencji jest jeszcze w innej przyczynie: utwór nie był pisany w jeden dzień. Wnioskować, zatem można, iż danego dnia kompozytor miał taki humor, taki stan ducha, że pisał część "cięższą", a w jakiś czas później doszedł do wniosku, iż utrzymywanie utworu w jednym metrum, nie służy dobrze jemu, a także i utworowi. Ta teza, jednakże ławo daje się obalić. Mozart pisząc na zamówienie "Requiem" samoczynnie wyniszczał się tym utworem. Pisał jakby wbrew sobie, ale też i dla siebie.B
Podobnie było u Czajkowskiego w VI symfonii, była ona swego rodzaju podsumowaniem życia, pożegnaniem się. Kompozytor przeczuwał nadchodzący niebawem koniec.
Inaczej można spojrzeć na marsze pogrzebowe. Mahler uwielbiał marsze. To wielki wpływ dzieciństwa, kiedy to wychowywał się w niewielkiej mieścinie, tuż obok garnizonu wojskowego. Codziennie maszerował, za wychodzącym oddziałem z harmonią. To miało kolosalny wpływ na jego późniejszą twórczość. Właśnie taki zamiar był jego w V symfonii: zainicjowana przez fanfary trąbek "jak w kondukcie", smutny nastrój należy traktować jako wstęp do obrazu dramatycznej walki, jakim jest II część. Tutaj bowiem, w ramach sonatowego allegra, przetwarzane są motywy i tematy znane już z Marsza żałobnego; jedynie chorałowa melodia instrumentów dętych drewnianych rozbrzmiewa po raz pierwszy.
Cdn.
LightMan@inetia.pl
|
|
 |