Następna strona Poprzednia strona Special Numeru Redakcja - Współpraca Redakcja - Skład Redakcja Recenzje Artykuły Zapowiedzi Powrót do strony g­ównej
egrafika WEBDESIGNER - wortal webdesignerów

Guano Apes - Walking On A Thin Line

Dziarska Sandra i spółka rozpoczęli promocję swojego nowego albumu. Są bardzo dumni z nowego nagrania. Pytanie, tylko, czy ten spacer po cienkiej linie wyjdzie im na zdrowie?


Guano Apes


Niemiecka formacja przez sześć lat swojej działalności (premiera singla Open Your Eyes miała miejsce w sierpniu 1997) zdążyła stworzyć swój niepowtarzalny, nie do podrobienia styl, dzięki czemu ich utwory są rozpoznawalne już po kilku taktach. Jeżeli ktoś sądzi, że na nową płytę (jak to mogło się wydawać) nagrano jakiś bardzo odbiegający od reszty muzycznego dorobku grupy materiał, jest, niestety, w błędzie. Chociaż, - muszę to przyznać - po przeczytaniu kilku recenzji krążka, w których autorzy zaciekle udowadniali, że Guano Apes przerzuciło się na dużo mocniejszą muzykę (porównania z System Of A Down), miałem mętlik w głowie. Z jednej strony - jeżeli jest to prawdą (a wiele elementów na to wskazywało - zmiana layoutu witryny z powywijanego skate'owskiego na jakiś dziwnie kwadratowy, czy też mocno rockowy charakter pierwszego singla - You Can't Stop Me [info, okładka]), to spoglądając z drugiej strony, nie przewidywałem sporej zmiany (żeński wokal to w końcu żeński wokal; a zresztą..., cholera wie, co Sandra znowu wymyśli), no może zagrali troszkę mocniej niż poprzednio. Po wielu godzinach przemyśleń doszedłem do wniosku, że musi to być materiał podobny do tego z Proud Like A God. Bardzo się nie pomyliłem.

Rzeczywiście, album zawiera sporą dawkę energii. Krążek otwiera piosenka You Can't Stop Me - świetna i przemyślana kompozycja, zresztą nie bez powodu wykorzystano ją na pierwszy singiel (premiera w Niemczech 6 luty 2003). Żywiołowy Dick, jest jakby uzupełnieniem czołówki, zaś Kiss The Dawn jest czasem zmiany nastroju, przejściem do obecnie królującego na listach przebojów Pretty In Scarlet [info, okładka] (warto zauważyć: Guano Apes zawsze daje na drugi singiel balladę). Pretty... to typowa guanoapesowska "ballada z pazurem", niby w wolnym tempie, niby nastrojowa i zmuszająca do refleksji, a jednak nie można przy niej usiedzieć spokojnie. Sandra Nasic ma to do siebie, że nigdy nie można być pewnym do końca, co w danej chwili zrobi ze swoim głosem. Może dzisiaj zacznie krzyczeć i jammować śpiewając Diokhan, a może Gogan?

Od strony instrumentalnej i wokalnej. Tutaj nie zaszły większe zmiany. Riffy są, jak zwykle, najprostsze, jakie da się wymyślić, ale swoją prostotą i tandetnością chwytają słuchacza za serce, i trzymają... mocno. Bass nadzwyczaj klanguje (nałóg?) - nieraz nawet nie wiadomo dlaczego. Pojawiły się liczne dłuższe sekcje bez wokalu (wygląda to na lekką improwizację). Od razu widać, że zespół uległ wpływom nowoczesnej muzyki - można zaobserwować różne wstawki elektroniczne, podkłady (tła); gitary są mocniej przesterowane, niż to zwykle bywało, to dlatego kompozycje sprawiają wrażenie "ciężkich".
Wokal Sandry Nasic jest standardowo bez zarzutu - dziewczyna daje z siebie wszystko. Oprócz klasycznego, wypracowanego stylu śpiewania Sandra z powodzeniem rapuje (Sing That Song), naśladuje boysbandy (Electric Nights) czy też jammuje, pokrzykuje i szepcze. Ona jest po prostu dobra, profesjonalnie na płycie, profesjonalnie na koncertach.

Bardzo trudno ocenić jednoznacznie - przypisać do udanej, czy nieudanej płyty nowego nagrania zespołu z Göttingen. Jedni kategorycznie twierdzą, że jest to ewidentny krok w stronę stworzenia czegoś nowego; drudzy nazwali to pop-rockiem i mają święty spokój; trzeci, z kolei (do nich należę także ja) uważają, że taki charakter płyty jest po prostu konsekwencją ciągłego szukania i eksperymentowania z nowymi dźwiękami - polepszania, co zespół robił zawsze. Kwestia, czy zespół zszedł na tani pop pozostaje bez rozwiązania - wszystko zależy z jakiej strony się spojrzy. Jeżeli będzie to perspektywa poprzednich dokonań, to raczej termin "tani pop" nie wchodzi w grę - to nie jest żaden pop, to swoisty styl zespołu.

01. You Can't Stop Me
02. Dick
03. Kiss The Dawn
04. Pretty In Scarlet
05. Diokhan
06. Electric Nights
07. Quietly
08. High
09. Sing That Song
10. Scratch The Pitch
11. Plastic Mouth
12. Counting The Days
13. Storm
14. Sugar Skin
Design&Code by Krzysztof Ostrowski 2003 | Copyright by © musicMAG 2003 | Wszelkie prawa zastrzeżone