 |
Krzykacze...
Czy muzyka i śpiew mają ze sobą coś wspólnego? Pomyślisz
sobie: głupie pytanie! Oczywiście, że mają...
Wokal obecny jest w każdym gatunku muzycznym. W popie
jest to melodyjny śpiew, w muzyce rockowej spotykamy się z
wydawaniem różnego typu nieartykułowanych dźwięków, w
hip-hopie zaś przybiera on nierzadko formę monologu. Jednakże
niezależnie od gatunku jest on głównym wabikiem skłaniającym
słuchacza do zakupu płyty.
Są oczywiście wykonawcy, jak Apocalyptica, którym do
odniesienia sukcesu nie był potrzebny żaden charakterystyczny
wokal. Ich płyty i bez niego sprzedają się dobrze. Ale jeszcze
lepiej gdy na rynek wychodzą takie single jak Path 2 z gościnnym udziałem Sandry Nasic z Guano Apes. Po rozpoczęciu
emisji piosenki w telewizjach muzycznych i rozgłośniach
radiowych sprzedaż albumu Finów w samym tylko RFN wzrosła
prawie trzykrotnie...
Do czego zmierzam?
Nieważne jak wielkim jesteś wirtuozem i jak dobrze grają
na swoich instrumentach Twoi kumple z kapeli... Dopóki nie
"zatrudnicie" wokalisty (wokalistki) o ciekawej barwie głosu,
dopóty Wasza muzyka będzie znana tylko wąskiemu gronu
Waszych krewnych i znajomych. Dobry, czysty wokal, umiejętność "wyciągania" odpowiedniej liczby oktaw czy po prostu
ciekawa barwa to coś czego poszukują setki
undergroundowych kapel z całego świata. Undergroundowych,
bo niemających siły przebicia.
Siły i energii którą powinien wnosić człowiek dzierżący w swych
dłoniach mikrofon. To dzięki takiej osobie dokonania kapeli
nabiorą wyrazu, spotkają się z akceptacją danego środowiska
muzycznego i byc może zwrócą na Was oczy wytwórni płytowej, która podpisze z Wami kontrakt na nagranie płyty, opłaci Wam studio, zorganizuje sesje zdjęciowe i trasę koncertową promującą Wasz materiał.
Oczywiście można się spotkać z głosami, gdzie źle odbrany wokal
psuje magię muzyki... Mało kto wyobraża sobie np. koncert Joe
Satrianiego z towarzyszącym mu krzykaczem pokroju Chestera
Benningtona z Linkin Park czy Jonathana Davisa z KoRn.
Jeżeli Twój zespół gra muzykę z pogranicza pop-rocka powinniście poszukać kogoś kto potrafi śpiewać w sposób melodyjny,
niekiedy nawet liryczny, jeżeli zaś nosicie długie czarne płaszcze a Wasza muzyka mija się melodyjnością o lata świetlne
nie musicie szukać drugiego Robbiego Williamsa. Wystarczy, że
jego głos przeszywa na wylot głowy słuchaczy, a wszelkie
znajdujące się w najbliższym sąsiedztwie wyroby szklane
zaczynają pękać...
Zupełnie inaczej ma się sprawa z hip-hopem... Tutaj do osiągnięcia sukcesu wystarczy brak wady wymowy i fakt posiadania
charakterystycznego flow. Niestety jest o to, szczególnie w
polskim rapie, niezmiernie trudno. Jesteśmy zalewani falą MC
sepleniących i nie okazujących praktycznie żadnych emocji
podczas opowiadania prawdziwych, z życia wziętych historii...
A właśnie... Emocje.
Okazywane w odpowiedniej chwili budują więź pomiędzy
wykonawcą a odbiorcą. W połączeniu z ciekawym,
inteligentnym i niosącym przesłanie tekstem sprawiają, że
zespól zapada w pamięci... A znalezienie stałego miejsca w głowach, sercach i portfelach słuchaczy powinno być nadrzędnym celem muzyka gdyż przyczynia się do odniesienia
sukcesu. Sukcesu artystycznego a często i komercyjnego.
Ale to już temat na zupełnie inny artykuł...
Jeżeli chcesz na ten temat pogadać, jeśli zgadzasz (nie
zgadzasz) się z tezami wysnutymi powyżej napisz do mnie.
|
|
 |