Instrument, który mam zamiar opisać to gitara klasyczna firmy Aranjuez, model Hidalga (fonetycznie 'idalga', co w tłumaczeniu z hiszpańskiego znaczy 'Szlachcianka'). Jeżeli ktoś jeszcze nie domyślił się kraju pochodzenia gitary, to chętnie służę pomocą dydaktyczną. Tak, tak - to Hiszpania, słynne miasto Aranjuez, słynne m.in. z "Concierto de Aranjuez" Joaquina Rodrigo i wielu pięknych miejsc-zabytków. Sama firma produkująca arystokratyczne modele "klasyków" to malutka manufaktura nie przekraczająca miesięcznego planu produkcyjnego szacowanego na kilkaset instrumentów. I to dlatego ta marka jest tak ceniona wśród gitarzystów całego świata. Połączenie staranności i dokładności wykonania, ogólnej lekkości "Hiszpanki" z dodawanymi do każdego (każdego!) modelu strunami D'Addario serii Pro Arte czyni ten instrument nie lada gratką. Dlaczego? O tym poniżej.
Dotychczas grałem (tzn. uczyłem się i nadal uczę) na taniej Admira Paloma. Pisząc "tania" nie chodzi mi bynajmniej o jakieś zdeklasowanie tego instrumentu, wręcz przeciwnie! Do dziś dzień uważam, że gitary Admira są idealne do nauki gry - wygoda, dobre brzmienie i ta łatwość, dopasowanie szyjki do dłoni to wielkie zalety, nie wspominając już o bardzo niskiej cenie. Z takimi doświadczeniami podekscytowany wziąłem do ręki Aranjuez... i zaskoczyło mnie dosłownie wszystko.
Po pierwsze (no, pierwsze, co zrobiłem, to - jak zazwyczaj - zmieniłem struny na nowe) zaskoczyła mnie duża czułość instrumentu. Ta olbrzymia selektywność dźwięku (dosłownie: wszystko słychać :-)) to, jak się domyślam, pewnie za sprawą dobranego materiału (patrz tabelka), jak i staranności wykonania. W tej kategorii cenowej (znaczy niskiej) takie coś rzadko się spotyka.
|
|
Drugie: zdziwiła mnie troszkę budowa szyjki (jakoś jest bardziej wyczuwalna, masywniejsza niż w mojej starej Admirze) - ale do tego można przywyknąć. Maszynki trzymają strój, są precyzyjne, ale do uzyskania stabilnego stroju prowadzi droga wielu rozstrojeń (raczej normalne dla nowych gitar). Pudło lakierowane na wysoki połysk. Mostek bardzo dobrze wykonany, ale struny wiolinowe wymagają pętelkowanego (lub różańcowego - jak kto woli, por. zdjęcie) wiązania, ponieważ nie za bardzo chcą się trzymać. Z basami nie ma problemu.
Po podłączeniu instrumentu (gitara posiada wbudowany standardowy przedwzmacniacz zasilany bateryjką 9V) do wzmacniacza możemy pobawić się kilkoma prostymi efektami. Między innymi do dyspozycji mamy pokrętełko umożliwiające dowolnie nastawić czułość gitary oraz suwaki modulujące wstępnie dźwięk. I tutaj pewna uwaga. Przy przesterowaniu sygnału i graniu wolnych solówek nie jest to słyszalne, ale w szybszym tempie i przy apoyando (i nie tylko) dźwięki zostają dziwnie skracane. Jednak to można wybaczyć - przy takim przedziale cenowym nie można za wiele wymagać. Tak czy inaczej gitara brzmi świetnie akustycznie, a w wersji plugged można naprawdę czarować! Polecam każdemu zamierzającemu kupić nowego "klasyka".
Wyłączny importer Aranjuez w Polsce:
Music Dealer s.c.
20-213 LUBLIN, Gospodarcza 7, tel.(0 81) 745-0604, fax 745-0605, e-mail: info@musicdealer.com.pl, WWW: http://www.musicdealer.com.pl/.
Dla informacji polecam świetną stronę zawierającą kilkanaście przydatnych porad dotyczących strun -
link oraz cennik gitar Aranjuez - link (MS Excel, 143 KB).
insooth
|