Na wypad do Nemo zdecydowałem się w ostatniej chwili, znajdując kompana w postaci mojego Heavy-Power Metalowego kolegi (pozdro Cyryl ;-)). Gdy ów kolega dowiedział się o nazwie imprezy (Hard Core Party) musiał napić się złotego napoju "bezalkoholowego", aby nie popaść w panikę.
Nie było się czego bać, bowiem nazwa okazała się trochę nieadekwatna do zespołów występujących. Corruption to wzrastająca gwiazdka polskiego Stoner Rocka, praktycznie nasz jedyny znaczący przedstawiciel tego stylu. Przed Corruption na scenie ustawili się muzycy zespołu Embargo i uderzyli. Styl ich przypadł mi do gustu, zdecydowanie duża moc, melodia i momentami psychodelia (szczególnie w wokalach). Boję się przyrównywać Embargo do znanych mi zespołów ponieważ muzyka którą prezentowali była dość oryginalna. Należy pochwalić wokalistę. Facet świetnie śpiewał i przede wszystkim darł się jak należy. Jeśli już mam rzucać nazwami to będzie to psychodelia z wrzaskiem czyli Deftones i trochę Alice in Chains. Mam nadzieję, że zespołu nie obraziłem. Pierwszy numer jak zapowiedzieli nazywał się "Drugi" ;-) Ten motyw szedł już do końca ich krótkiego setu. Generalnie doskonały rozgrzewacz, publiczność przyjęła Embargo ciepło. Życzę powodzenia w dalszym funkcjonowaniu zespołu!
Następnie miał zagrać drugi support band SO I Scream, ale z niewiadomych mi przyczyn chłopaki/dziewczyny nie przybyli. Tak więc ku mojej uciesze (czasu dużo nie miałem) na scenę wbił się sam Corruption i po krótkiej przerwie na "siku" rozpoczęli.
|
|
Zespół grał wyśmienicie, trzeba przyznać że chłopaki pod przewodnictwem Rufusa są pełni energii i zapału. Każdy numer który usłyszałem emanował ogromnym czadem, ale też hard rockowym zacięciem. Stałem w pierwszym rzędzie więc mogłem bez kłopotu obserwować wszystkie wyczyny muzyków. Pochwalę się też udzielaniem się do mikrofonu (!!!) podczas jednego z numerów ;-)... Właśnie takich jazd, skandowania "HEJ, HEJ!" było podczas występu pełno, co liczę oczywiście jako plus. Stoner rock w najlepszym wydaniu, pełno świetnych motywów gitarowych, bębny z "powerem" i świetny wokal Rufusa. Zespół wywarł na mnie największe wrażenie podczas instrumentalnego utworu.. po prostu coś nie do opisania. Nie sądziłem, że będę tak dobrze bawił się na malutkim, klubowym koncercie. Sądzę, że Corruption po kilku latach działalności w końcu zdobywa zasłużoną sławę. oczywiście jest to sława w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu... Po prostu ludzie zaczynają kojarzyć tę nazwę. Na koniec chciałem jeszcze wspomnieć o intro zespołu. Otóż był to tekst bardzo szybko czytany przez jakiegoś napaleńca "There Are Many kinds of Pussy, Sweet pussy, white pussy, black pussy, fat pussy, hot possy, cold pussy itd :D" ... To takie nawiązanie do stylistyki płyt zespołu ("Pussyworld" , Orgasmusica") wyraźnie stawiającej na żeńskie atrybuty :-)...
Świetny wieczór, świetna zabawa, oby więcej takich koncertów!
Ugluk
|