Czy zdarzyło się wam zafascynować czyjąś twórczością po usłyszeniu tylko kilku dźwięków? Czy muzyka zaczarowała was kiedyś tak mocno, że za wszelką cenę chcieliście więcej? Czy poczuliście kiedyś tak mocny impuls mówiący "to jest to"? Tak właśnie było ze mną i z Opeth.
W erze muzyki łatwej, popowej, dążącej do zjadania własnego ogona, w erze kiczowatych kapel typu Linkin Park, którym po wydaniu dwóch albumów kończy się wena twórcza, które zapomnimy szybciej niż poznaliśmy .. w tych czasach pojawiają się kapele wyjątkowe i jedyne z swoim rodzaju. Jedną z takich kapel jest Szwedzka formacja Opeth. Grupa założona na początku lat 90 przez Mikaela Akerfeldta, połączyła to czego dotychczas nie brano pod uwagę.

Mocne, skomplikowane riffy, blackowy klimat, grobowy growling z melodyką,art-rockiem i pełną progresją. Nie doszukacie się w muzyce tego zespołu jakiejkolwiek przewidywalności, czy prostoty. Wszelkie schematy zostały zburzone. Kto za tym stoi? Napewno jest to wielka zasługa Mikaela. Muzyk niezwykle uzdolniony, świetny gitarzysta, zarówno solo jak i rytmicznie, i przede wszystkim wokalista! Jakże zaskakujące są jego partie w praktycznie każdym numerze Opeth. Niski, death metalowy growl, typowy dla gatunku nagle przekształca się w niezwykle melodyjne i delikatne śpiewanie. Niewielu wokalistów może się poszczycić takimi umiejętnościami. Jest to także wynik ambicji Mikaela. W wywiadach przyznaje, że chciał grać taką muzykę, jakiej potrzebował, jakiej nie mógł znaleźć w sklepach muzycznych. Inną niż istniejące gatunki, a jednocześnie wzorowaną na jego ideałach.
Teraz ważna informacja. Muzyka Opeth jest niezwykle trudna. Przeciętny słuchacz może nie przekonać się do zespołu, ponieważ nie przywykł do takiego stylu. Zdarza się, że dopiero po jakimś czasie pojmiemy jakie piękno skrywa ten twór.
|
|

O ile pierwsze dzieła Szwedów były naprawdę niezwykle skomplikowane i wielowątkowe, to album "Blackwater Park" zrewolucjonizował pogląd na muzykę wielu metalowych zapaleńców. Świetna realizacja (mięsiste brzmienie jednocześnie tak klimatyczne) co jest zasługą producenta Stevena Wilsona, lidera art-rockowej formacji Porcupine Tree. Mikael i spółka na Black Water Park po prostu zachwycają. Piękno każdego utworu jest nie do opisania. Muzyczny orgazm trwa. Każda piosenka została dopracowana w 100%, każda żyje własnym życiem, każda emanuje sztuką i wieloma wątkami. Utwór ktory absolutnie pobudził mnie do głębszych przemyśleń to "The Drapery Falls". To właśnie po uszłyszeniu go rzuciłem się na zespół. Piękny wstęp grany na gitarze akustycznej,progresywne akordy. Następnie wejście parkusji basu i gitary z mocnym "efektem" dającym niezrównane wrażenia. Cholera do dziś gdy słyszę ten kawałek to naprawdę ciarki przechodzą mi po plecach. Zachwyca mnie artyzm i pomysłowośc Mikaela. Po długim wstępie wchodzi wokal. Piękny czysty głos Aferfeld'a. To coś nie do opisania..

Dziś zespół ma już renomę, wielu zagorzałych fanów i 7 świetnych albumów na koncie. Mam nadzieję, że będą grali po wieki bo są jednym z niewielu zespołów które po wielokrotnym przesłuchaniu wciąż mnie zaskakują i wciąż powodują dreszcze. Właśnie w tym momencie słucham jednego z genialnych utworów i nie mogę się nadziwić jaka jest siła w Opeth, jakie piękno.. piękno niezrównane.. Piękno z którym wypełniająca obecny rynek muzyczny tandeta nie może się liczyć.
Ugluk
|