Tandeta, kicz, obciach i kilka innych (średnio nadających się do opublikowania) epitetów mogę jedynie powiedzieć o majowym, najnowszym festiwalu z cyklu Eurowizja. I nie świadczy to bynajmniej o mojej kulturze i kompetencjach. Po prostu poziom tegorocznego festiwalu był tragiczny.
Otóż 24 kraje wzięły udział w finale, w tym Polska i nasze polskie Blue Cafe. Jak naszym poszło, tak poszło (o tym później), ale dawno nie widziałem gorszego artystycznie widowiska (chodzi mi o całą "jurołwiżyn"). Wiem, że to zabrzmi nieprawdopodobnie, ale było gorzej niż w... OPOLU! :)
Cóż, zwyciężyła, zgodnie z przewidywaniami bukmacherów, Ukrainka Rusłana. Kiedy tylko weszła na scenę, i zaczęła śpiew... Ups! Zapomniałem się - przecież to EUROWIZJA :) ...I zaczęła robić show, wiadomo było, że ta odziana w skóry brunetka zwycięży. Dlaczego? Ano pamiętacie ubiegłoroczną zwyciężczynię, Turczynkę Sertab? Rusłana zrobiła to samo, tylko w innym klimacie, że tak powiem. U Sertab wszystko nawiązywało do kultury arabskiej - harem, charakterystyczny taniec, itp. Wokal schodził na dalszy plan - liczyło się widowisko. U Ukrainki było podobnie, tylko zamiast "nienachalnie" odzianej w atłasy Turczynki, mieliśmy "nienachalnie" odzianą w skóry Rusłanę. Tym razem, wszystko nawiązywało do kultury pogańsko-ukraińskiej - skóry, trąby (dłuuuugie - nie wiem, jak się nazywają), ogień, itp. Tu również wokal był sprawą drugorzędną. Tak więc powtórka z rozrywki.
Mile rozczarowali mnie Niemcy, bo zamiast jakiejś disco-popowej pseudo_wokalistki (vide Eurowizja 2003) wystawili do konkursu miłego, skromnie owłosionego pana, o ładnym głosie (wybaczcie, zginęła mi kartka z nazwiskiem pana). Ładnie to wyszło, była to jedna z najlepszych piosenek w konkursie i zdecydowanie najlepsza śpiewana przez mężczyznę. Bo u wokalistów przeważali nażelowani przystojniacy a la Amore Latino (Hiszpania bądź Grecja), trafił się nawet homo w różowej koszulce, kręcący tyłeczkiem i puszczający oczka do publiczności (bodajże Serbia).
W każdym razie poziom był niesamowicie niski, utwory nudne i nieciekawe, a Polska? Polacy, moim zdaniem byli jednymi z najlepszych. Ale tylko w moim przekonaniu, bo w sumie Blue Cafe zdobyło 21 punktów. Dodam, że Rusłana zdobyła ponad 200 :) Czemu tak kiepsko? 17 miejsce to może nie tak źle (Norwegia, ostatnia, otrzymała tylko DWA punkty), jednak pozostał pewien niedosyt. W końcu każdy człowiek obdarzony dobrym gustem powie, że Blue Cafe robi lepszą muzykę od Ich Troje, a jednak Michał Wiśniewski z ferajną był w zeszłym roku siódmy.
|
|

Tak więc widać, że na Eurowizji promują tandetę, bo jak inaczej to wytłumaczyć? Moim zdaniem, wina nie leży po stronie Blue Cafe, bo choć Tatiana sprawiała wrażenie trochę spiętej (ale kreację miała fajną) to nasi byli naprawdę nieźli. No cóż, Europa głosowała... Aż strach wchodzić do tej Unii! O ile się nie mylę, na nasze Blue Cafe głosowali tylko widzowie na Litwie, w Niemczech, na Cyprze i jeszcze w jakimś kraju. W sumie nie było najgorzej... ale i nie najlepiej.
Jeszcze dziwi mnie to, iż w każdym kraju (z BARDZO nielicznymi wyjątkami), widzowie głosowali głownie na 5, 6 tych samych utworów. Przykładowo - wiadomo było, iż jeśli zostało 12 punktów, a powiedzmy, że piąta Szwecja jeszcze punktów w tej kolejce nie otrzymała, to ona właśnie na pewno owe 12 punktów dostanie. Rozumiem, że ładna (wątpliwe to w tym konkursie) piosenka podoba się wszystkim bez względu na narodowość, ale żeby każdy kraj głosował TAK podobnie? Coś mi tu śmierdzi... No, ale teraz to już tylko musztarda po obiedzie, więc podsumujmy:
49. Konkurs Piosenki Eurowizji wygrała Ukraina. Polska ostatecznie zajęła 17 miejsce z 21 pkt. Konkurs odbył się 16 maja 2004 r. Transmitowała go TVP. Oddaję głos do studia - dzięki.
Ocena konkursu: 2+/10 (po punkcie za Blue Cafe i Niemca i plusik za niektóre kreacje wokalistek) :)
Łukasz "G3T" Stelmach
|