Menu  maj-czerwiec 2004 (17)  indeks . zapowiedzi . artykuły . recenzje . muzyka w sieci . redakcja . special numeru . magazyn on-line

Sceptic - 3.04.2004 Klub Progresja - Warszawa

A jednak mimo gróźb po ostatniej "drace" (Monster Magnet - miesiąc temu) rodzice wypuścili mnie na koncert krakowskiego Sceptica do Progresji. Nie bez problemu, ale najważniejsze, że stawiłem się do klubu punktualnie. Na wstępie pragnę polecić ten klubik wszystkim osobom lubującym się w mroczniejszych klimatach. Fakt, jest to niezłe "zadupie", ale sam lokal jest ogromnie przytulny i ma przyjazny nastrój (no i muzyka Dream Theater w środku). Parę godzin trwało strojenie się, ustawianie brzmienia itd. jednak spędziłem go w przemiłym towarzystwie (pozdrowienia dla Szatana i Truskaweczki). Przejdźmy do samej muzyki.
Jako pierwszy rozstawił się Mesmerized. Zespół przywalił dość cieżko, niezbyt głośno i trochę bez polotu. Ich muzyka - połączenie blacku i death'u prezentowała się nieźle, ale ludzie naokoło stali jak kołki. No tak, pierwszy zespół, ludzie naokoło stoją gapią się popijając napój, którego ja nie uświadczyłem (z racji ograniczeń wiekowych). Dopiero pod koniec paru maniaków skoczyło pod scenę "pomoshować" głowami. W sumie nieźle, całkiem ciekawe, melodyjne, trashowe riffy i piekielny wokal. Właśnie tak dośc podejrzanie to wyglądało, bo wokalista miał na sobie koszulkę z napisem "Gortal" a drugi zespół nosił właśnie taką nazwę.

No i wjechała druga załoga, warszawski Gortal z tym samym wokalistą. Nie powiem, chłopaki są już obyci ze sceną, profesjonalni i chyba niezbyt stremowani. Wokalista musi mieć chyba struny głosowe ze stali bo trochę się podarł już na pierwszym występie. Reszta kapeli w porządku (choć w zamiennym składzie), przyjęcie ludzi znacznie cieplejsze, zaczęło się pogo i inny tego typu atrakcje z których wycofałem się w trosce o swoje życie ;-). Podobnie jak na Gorgoroth znalazło się paru takich co lubią śpiewać na temat Jezusa i Żydów. Znowu parę gestów do hitlera itd. No nie.. co to za nowa moda aby naziole przybywały na koncerty Black-death metalowe. Nie znaczy to oczywiście, że kapele Mesmerized, Gortal i Sceptic popierają takową działalność. Wręcz przeciwnie, nie tolerują rasistowskich rachowań (co zauważyłem również w reakcji Ghala z Gorgoroth). Tak czy owak FUCK OFF AND DIE! Wracając do samego Gortala to chłopaki dołożyli dużo chaosu do swojej twórczości, łomot ogromny (głównie przez brzmienie), szaleństwo pod sceną nie mniejsze. Bylo "sto lat" dla nowo narodzonej córeczki nieobecnego gitarzysty-tatusia. Zastąpił go "Laska z Polska" którego widziałem już na wokalu w Devilyn. Nie wiem jak prezentuje się Gortal w wersji studyjnej, ale ta na żywo jak najbardziej mogła porwać fanów bezlitosnego łojenia. Zajebiście ciężko, szybko, ale dość sensownie.. co najważniejsze ludzie załapali Gortal od pierszych chwil.. Po ich bardzo dobrym i dodajmy nienajkrótszym secie pozostało czekać na krakowski Sceptic.

Jacek Hiro - znakomity gitarzysta i lider Sceptika kręcił się po klubie już od paru godzin, zdobyłem nawet jego autograf za co dziękuję. Już na próbie można było dostrzec różnice brzmieniowe. Gitary bardzo głośno, bębny doskonale brzmiące. 19-letni perkusista kapeli to niebywały zawodowiec. Swoimi sztuczkami wywołał niemały aplauz już na wstępie. No i w końcu weszli. Jacek Hiro ze swoją bezgłówkową gitarą, wspomniany bębniarz, basista znany z Atrophia Red Sun, Vogg - gitarzysta z Decapitated który wspomaga zespół (przypominam, że Hiro z kolei wspomaga kapelę Voga na żywo) no i wokalista - nie kto inny jak znany skądinąd biegacz Marcin Urbaś. Uderzyli pierwszym, tytułowym kawałkiem z doskonałego "Unbeliever's Script". Doskonałe, klarowne brzmienie z zajebistym pazurem i prezycja na maksa! Każda sztuczka gitarowa była doskonale słyszalna, a ludzie wpadli w szał! Świetne przyjęcie, zespół czuł się na scenie bardzo dobrze, ruchy sceniczne i image także zachwycały.. . profeska...

Następnie mała gadka Marcina na temat zmian w Sceptiku. Wokalista oznajmił, że będzie się zmieniał na wokalu z dziewczyną, chcąc w ten sposób przyzwyczaić fanów do tego, że gdy on nie będzie mógł , to zaśpiewa Weronika (bo tak miała na imię). Następnie ruszyli z "Illusion Possessor", także świetnie zagranym. Wielka melodyka i energia.. pod sceną kompletne szaleństwo i wrzawa po każdym kawałku. Z nowego albumu zagrano większośc numerów w tym doskonały "Soul Controller" z pauzami i świetnym zgraniem. Zgodnie z zapowiedzią co parę numerów na scenę wchodziła Weronika - niepozorna dziewczyna z dreadami i wrzeszczała nie gorzej od Urbasia. Poleciały także doskonałe kompozycje z poprzednich albumów karkowskiej kapeli. Po kolejnej zmianie (czyżby nawiązanie do sztafety?) Urbaś rzucił swoją koszulkę w tłum. Oczywiście prawie ją złapałem.. ;-)

Skończyli bardzo punktualnie około godziny 22. W sumie krótki występ, ale bardzo udany. Jeden z lepszych na jakich gościłem. Wspaniały klub, świetna kapela i ludzie naokoło. Czekam na kolejne spotkanie ze Sceptic. Invasion Tour ... będzie się działo...

Ugluk

Created by © insooth 2004 [v.5] / © IMM musicMAG 2003-2004
Zamów prenumeratę musicMAG-a! Następna strona Index Poprzednia strona Następna strona Index Poprzednia strona Skocz do góry Następna strona Index Poprzednia strona