Dominium to kolejna po Opeth formacja która poruszyła mnie swoją mieszanką progresywnego grania z muzyką death-black metalową. Tym razem mamy jednak do czynienia z rodakami. Już od miesiąca delektuję się dziełem Białostoczan i nie mogę wyjść z podziwu nad ich geniuszem...
Kolejna trudna sztuka muszę przyznać. Bo muzyka jest cholernie awangardowa, symfoniczna i w każdym miejscu popieprzona.. Czyli coś w sam raz dla mnie.. Ktoś nazwał dokonania Dominium "metalem dla poszukujących" i muszę się z tym stwierdzeniem zgodzić. Przejdźmy jednak do konkretów. Album zaczyna się pięknym akustycznem utworem "Mouth Like Open Wound"... Doskonałe harmonie gitar akustycznych łączą się z melodyjnyjnym wokalem i deklamacją... Właściwie mówionych partii jest na tej płycie całkiem sporo.. Gethsemane przykłada dużą wagę do swoich tekstów i do wypowiadania ich. Po lekko melancholijnym wstępie wchodzi cała orkiestra i kawałek "Obsession". Tu już mamy doczynienia z brutalnym, progresywnym death-black metalem. Trudno właściwie do końca określić styl grupy bo nie są to stricte deathowe riffy.. To bardzo skomplikowana i trudna muzyka. Wrzeszczane wokale (wysoki growl) mieszają się z ciężkimi, progresywnymi motywami no i niesamowitymi, nieparzystymi uderzeniami perkusji. Czasami Cezar uderza w momencie w którym nikt by się tego nie spodziewał...
|
|
Sądzę zresztą, że taki był zamysł Dominium, muzyka to bowiem nieprzewidywalna i zaskakująca. Nie brak tu jednak wpadających w ucho solówek czy gitar akustycznych. Tak też zaczyna się "Stranger"... mroczny, klimatyczny numer momentami wpadający w ucho. Nie da się jednak ukryć, że to właśnie techniczne szaleństwa i rytmiczne łamańce wypełniają większość tej płyty. Tak więc przetaczając się przez blackowe "Windigo" i przyciężkawe "Family Fur" możemy dotrzeć do doskonałych kompozycji "Ghosts", czy "Stranger Part II"... Dodatkową atrakcją jest tu udział intrumentów dętych, głównie saksofonu. Buduje to dość klaustrofibiczny, psychodeliczny klimat kompozycji, momentami zgrywając się z gitarą i basem. Klawisze nie są może zbyt eksponowane, ale napewno stanowią nieodłączną część Dominium. Utwór kończący album "Nowhere" to znakomita dawka muzyki, która mogła by być "intrem"...
Brzmieniowo płyta raczej bez zarzutu, stopa brzmi przyzwoicie, gitary mają trochę mięsa a bas dudni na kształt ścieżek Dream Theater. Wspomniany Adam-Gethsemane goni za resztą swoimi typowo blackowymi wrzaskami, growlem, szeptami i melodyjnym śpiewem.
Słowem.. płyta udana, napewno niełatwa ale takich zespołów potrzebuje nasz rynek. Następca "Psycho Path Fever" trafi w moje ręce już niebawem i spodziewam się jeszcze większego artyzmu...
 |
ocena:

tracklista:
| 01. Mouth Like an Open Wound |
| 02. Obsession |
03. Windigo
|
| 04. Stranger |
| 05. Family Fur |
| 06. Ghosts |
| 07. Psychopath Fever |
| 08. Stranger (Part II) |
| 09. Half Bent Knife |
| 10. His Revolver |
| 11. Nowhere |
| |