Mark Lanegan nie jest zapewne znany szerszej publiczności, ale na pewno powinni go pamiętać wszyscy, którzy kiedyś słuchali bądź też słuchają grungu.
Był on wokalistą, nie istniejącej już niestety, grupy Screaming Trees. Zespół ten wydał kilka na prawdę dobrych płyt, a jeden z ich albumów (Sweet oblivion) sprzedał się w całkiem niezłym nakładzie 300 000 egzemplarzy. Zespół istniał w różnych składach od 1985 roku do 1996. Mark Lanegan podobnie jak i reszta zespołu brał udział w przeróżnych projektach zarówno solowych jak i zespołowych (między innymi grywał przed Johnnym Cashem w Seattle i w Portland w '95 jako support).
Płyta, którą opisuję została wydana w 1994 roku i rzeczywiście do nowości wydawniczych nie należy. Myślę jednak, że warto przybliżyć jednak to wydawnictwo choćby tym, którzy nigdy nie słuchali Screaming Trees. Płyta jest wypełniona utworami spokojnymi, momentami melancholijna, ale przede wszystkim to, co najważniejsze to wokal Marka Lanegana.
|
|
Mark śpiewa niskim gardłowym i bardzo charakterystycznym głosem. Jego kompozycje to mieszanka dobrego starego amerykańskiego bluesa i folku zaaranżowane w bardzo ciekawy sposób. Próżno oczekiwać tu i szukać jakichś wirtuozerskich występów wokalnych lub instrumentalnych, płyta jest spokojna ale nie nudzi. Wygląda tak jakby Mark po występach ze Screaming Trees odpoczywał i taki mniej więcej ma klimat ta płyta. Słuchając tego materiału czuje się jakby się siedziało w barze gdzie paru zmęczonych drogą, życiem i dużą ilością używek muzyków odpoczywało z instrumentami w ręku. Nie świadczy to jednak, że można przy tej płycie zasnąć jej największym atutem jest użycie kilku różnych instrumentów, które w wydatny sposób podnoszą atrakcyjność tego wydawnictwa. w paru miejscach pojawia się harmonijka ustna, a gdzie niegdzie da się usłyszeć skrzypce, wszystko doskonale zaaranżowane.
Podsumowując nie jest to może arcydzieło ale płyta ta na pewno ma coś w sobie i warto się z nią zapoznać bo jest czego posłuchać. Myślę jednak, że jest to płyta dla nieco bardziej dojrzałego słuchacza, który wyłowi w niej to co najistotniejsze.
 |
ocena:
tracklista:
| 01. The River Rise |
| 02. Borracho |
03. House A Home
|
04. Kingdoms of Rain
|
| 05. Carnival |
| 06. Riding The Nightingale |
| 07. El Sol |
| 08. Dead On You |
09. Shooting Gallery
|
10. Sunrise
|
| 11. Pendulum |
| 12. Judas Touch |
| 13. Beggar's Blues |
| |