Slogan reklamowy ostatniego Matrixa głosił, iż "wszystko, co ma początek, ma też koniec". Hmm... Ich Troje zapewne mieli jakiś początek. Czekałem z niecierpliwością na spełnienie się tej drugiej części sloganu i doczekałem się. Powinienem się cieszyć, jakiem miłośnik doberej muzyki. Niestety, styl koszmarnego Ich Troje kontynuuje wokalista - Michał Wiśniewski.
Właśnie Michał Wiśniewski - charyzmatyczny (rzekomo) lider prawie rozpadłej już grupy Ich Troje wpadł na karkołomny pomysł! Otóż pomyslał, że Polska bidna jest i trza na tym skorzystać. Wymyślił, iż jeśli płyty Ich Troje sprzedały się w 10 mln egzemplarzy, a kosztowały one jakieś 30zł, to album kosztujący 5zł sprzeda się jeszcze lepiej! Oczywiście trzeba wtedy ciąć po kosztach i wydać płytkę w tekturowym opakowaniu z ochydną okładką, a na osłodę dodać jakieś pisemko o ślubie wokalisty. Tak oto rodził się najnowszy i oby ostatni album Michała Wiśniewskiego.
Co do samej wartości muzycznej, czy artystycznej - Michał Wiśniewski to muzyk, ale nie artysta. Tak, jest to ktoś, kto zajmuje się czymś, co za muzykę może uchodzić. Acz cały album to najgorszy shit, jakiego miałem okazję słuchać i nie przedstawia sobą nic, prócz banału, kiczu i tandety. (Czyli jaki z niego artysta?!)
Mamy tu czternaście utworów plus remix! I to jaki! Zuzanna!!! Kurcze, taki hit, ale z jakim tekstem! Disco-polo się chowa!
|
|
Reszta trzyma podobny, żenująco niski poziom. Rada dla Was - starajcie się nie słuchać, o czym mówią teksty. Oto początek "Zuzzanny": "Siedzimy razem na ławeczce / Wokoło ptaki ćwierkają..." (albo cos w tym stylu). Słuchając tej płytki pokładałem się ze śmiechu, a to chyba nie tak powinno być. Tutaj prym (najgorszych piosnek) przewodzą "zmyjmy się stąd", "zakochani" i "kocham ciebie panie", choć i cała reszta to komedia. Naprawdę nie wiem, jak ktoś taki jak MW mógł otrzymać tyle platynowych płyt, natrzepać tyle kasy i być tak popularnym. Życzę panu Michałowi, żeby dał spokój i zaszył się gdzieś daleko (Botswana albo Timbuktu), byle tylko nie udzielał się na rynku muzycznym w Polsce i na świecie. Płytkę też najlepiej zakopać gdzieś w ogródku.
Tyle psioczenia na temat talentu :) Czerwonowłosego. Ale na płytce znajdziemy nie tylko jego pijacki wokal. W dwóch utworach śpiewa mała Wiktoria, niejako wypromowana przez naszego barda narodowego ;) Widać, że dziewczynka ma talent, bo jak na (chyba) 8-latkę idzie jej to nieźle. Szkoda tylko, że śpiewa teksty Michała, bo przez to ten m(a/i)lutki głosik został zmarnowany. Prócz Michała i Wiktorii, na płytce znajdziemy wokale nienajgorszych śpiewaków (pomijam rapera Dr KamSzota), ale powtarzam - ludzie zostawcie tego tandeciarza, albo przynajmniej sami dobierajcie sobie repertuar. Powodzenia.
Podsumowując, płyta "spooko panie wiśniewski" jest beznadziejna, banalna i tandetna. Trzymajcie się od niej z daleka! Nie dziwię się, dlaczego kosztuje tylko 5 złociszy... Może dałbym te 2/10 za małą Wiktorię, ale nie! Nie mogę tak złego albumu tak dobrze ocenić.
|