Menu  maj-czerwiec 2004 (17)  indeks . zapowiedzi . artykuły . recenzje . muzyka w sieci . redakcja . special numeru . magazyn on-line

Primal Fear - Devil's Ground

Gatunków muzycznych jest wiele. Mówi się nawet, że jest ich tyle, ile zespołów czy też muzyków. Bo jak wytłumaczyć, że dwie grupy, zaliczane do tego samego, wąskiego notabene nurtu grają zupełnie odmiennie. Oczywiście te poważne różnice w stylu gry zauważyć mogą tylko ci, co się głęboko zagłębili w twórczości danych grup. Reszta nie odróżni nawet punka od metalu...
Wielu z Was pewnie zastanawia się, do czego zmierzam. Otóż moje powyższe stwierdzenie bierze w łeb biorąc pod uwagę zespół Primal Fear. Jest to o tyle ciekawy zespół, że nie szuka swojej własnej ścieżki, nie dąży do odrębności i wyjątkowości, tylko stawia sobie jeden cel - grać jak najbardziej podobnie do Judas Priest. Co ciekawe, ich brytyjscy idole z płyty na płytę grali zupełnie inaczej, mimo iż ciągle był to heavy metal. Primal Fear natomiast upodobali sobie ich album Painkiller i od swojego debiutu (1998) jadą praktycznie cały czas na patentach tego judasowego krążka. Jest to o tyle dziwne, iż mam w tej chwili w ręku piątą płytę Primal Fear i muszę z przykrością stwierdzić, że znowu panowie nie popisali się oryginalnością. Co ciekawe, album jest jeszcze bardziej podobny do Painkillera niż cztery poprzednie płyty! Czy to dobrze? Pewnie, że tak! Niewtajemniczonym mogę powiedzieć, na czym polegał heavy metal z Painkillera. Otóż wyobraźcie sobie szaleńcze tempa, ultraszybkie riffy, perkusję i do tego niesamowicie screamingujący (piszczący z mocą) wokal przy krystalicznie czystym i selektywnym brzmieniu - to właśnie jest metal na tym albumie Judas Priest. Tak też brzmi album Devil's Ground, z tym że panowie Niemcy zagęścili i wyeksponowali jeszcze bardziej każdy z charakterystycznych elementów z Painkillera.
Można powiedzieć, że wyciągnęli wszystkie skrajne rzeczy i umieścili je na swoim albumie. Przez całą płytę mamy więc jazdę na dwie stopy (Judasi byli bardziej różnorodni pod tym względem), a wszystkie wokale są wysokie (na Painkillerze Halford śpiewał bardziej różnorodnie). Jest też dużo wymiatających i szybki riffów, a przy solówkach nierzadko przewód słuchowy nie wytrzymuje, gdyż sola są strasznie przeszywające (grane na wysokich tonach, jak na Painkillerze). Poza tym album jest również pełen świetnych, wpadających w ucho kompozycji, do których często wracamy. Ja, jako fan Judasów - zwłaszcza Painkillera- mogę powiedzieć, że bardzo przyjemnie słucha mi się Devil's Ground, podobnie jak innych albumów sygnowanych nazwą Primal Fear. Jest to ten rodzaj wykonywania heavy metalu, który najbardziej mi podchodzi. Dlatego nie mam nic przeciwko perfidnemu kopiowaniu, jakie odstawia ta niemiecka grupa.Taki stan rzeczy ma jednak sporo minusów. Gdzie bowiem miejsce na odrębność i oryginalność? Primal Fear chcą raczej odtworzyć jak najwierniej pewien genialny album swoich idoli. Prawda jest jednak taka, że nigdy nie przebiją Painkillera. Tamten album był doskonały, nowoczesny, przełomowy. Wszelkie kopie są z góry skazane na porażkę. Dlatego dopóki członkowie Primal Fear będą grać w taki sposób, nigdy nie dostaną się do pierwszej ligi metalu.

W podsumowaniu powiem, że moja niska ocena tego krążka jest spowodowana tym podszywaniem się pod inny zespół. Bo Devil's Ground to płyta bardzo dobra. Świetnie się jej słucha, nie nudzi, często się do niej wraca. Dlatego fani tego typu grania mogą do oceny końcowej dopisać spokojnie dwa-trzy oczka...


ocena:
6/10
tracklista:
01. Metal Is Forever
02. Suicide And Mania
03. Visions of Fate
04. Sea of Flames
05. The Healer
06. Sacred Illlusion
07. In Metal
08. Soulchaser
09. Wings of Desire
10. Colony 13
11. Heart of A Brave
12. Devil's Ground
Created by © insooth 2004 [v.5] / © IMM musicMAG 2003-2004
Zamów prenumeratę musicMAG-a! Następna strona Index Poprzednia strona Następna strona Index Poprzednia strona Skocz do góry Następna strona Index Poprzednia strona