Menu  lipiec 2004 (18)  indeks . zapowiedzi . artykuły . recenzje . muzyka w sieci . redakcja . special numeru . magazyn on-line

AmetriA:
wywiad z wokalistą i gitarzystą Arekcore'm

Początki Ametrii sięgają 1993 roku. Jednak pierwszym sukcesem było wygranie XIII Piastowskiej Wiosny Muzycznej, która odbyła się w 1998 roku. Niedługo potem nagrali debiutancką płytę "Tattoo". Zaprezentowana tam muzyka zawiera połączenie takich nurtów jak hip hop, hard core czy metal. Obecnie zespół stara się być wiernym tej stylistyce, jednak rozwija ją o nowe elementy. Zwiastunem nowej płyty "Piątek3nastego" zostały utwory zaprezentowane na składance "Nowa Energia vol. 2", która pojawiła się w okolicach 2002 roku. Dzisiaj Ametrię tworzą:
  • Arkadiusz "Arekcore Stępień" - gitara, wokal
  • Jakub "Qba" Łuczak - gitara, wokal
  • Piotr "Piter" Szczęk - bas, wokal
  • Piotr "Pniaq" Pniak - perkusja, loopy, udu
  • Sylwester "Hator" Łukaszewski - instrumenty perkusyjne
  • musicMAG: Poprzednią płytę "Tattoo" wydaliście 5 lat temu. Dlaczego tak długo, chociaż materiał mieliście już w 2001 roku?

    Arekcore: To długa opowieść o walce z wiatrakami, czyli ludźmi którzy w wytwórniach myślą, że wszystko wiedzą co i jak, kiedy jaką kapelę można wydać. Nie ma co się nad tym rozczulać, trzeba patrzeć w przyszłość i robić swoje. Byliśmy trochę zblokowani umowami z dużą wytwórnią i nie mogliśmy zrobić żadnego kroku wydawniczego, dlatego takie opóźnienie z materiałem. Kiedy skończyła się nasz umowa z dużym wydawcą, były gadki w stylu zostańcie z nami, ale na razie nic z wami nie podpiszemy... za to podpisywali z innymi kapelami. A my jako Ametria nie będziemy czekać na zmiłowanie. Pojawił się nowy wydawca z bardzo konkretnymi warunkami i podpisaliśmy umowę. Nie żałujemy tego kroku, jest naprawdę ok. I mamy stabilność wydawniczą, wiedząc że w 2005 roku uraczymy was kolejnym wydawnictwem bez opóźnień 3 czy 4 letnich.

    musicMAG: W składzie Ametrii pojawił się nowy perkusista - Pniaq. Jednak poprzedni, Hator wciąż jest w składzie. Gracie koncerty na dwa zestawy?

    Arekcore: Gramy różnie, nieraz na dwa, nieraz na jeden zestaw perkusyjny. I Hator i Pniaqu są równoprawnymi perkusistami Ametrii. Natomiast Pniaqu jest perkusistą sesyjnym, gra często w studio, z bardzo znanymi wykonawcami komercyjnymi, którzy dają mu stabilność finansową i też większe stawki za koncerty... W Ametrii dostaje mniej kasy i nie gramy np. tak często jak Hania Stach na festynach i tego typu imprezach, za które dostaje się większe pieniądze. Ametria też potrzebuje perkusisty, bo oprócz koncertów musimy szykować materiał na następną płytę, a Pniaqu nieraz na to nie ma czasu... bo gra właśnie jakąś imprezę. Szykujemy też trasę na jesienni i może ona krzyżować nasze plany z planami Pniaqa, bo za naszą trasę jest mniej pieniędzy niż za tą z komercyjnym wykonawcą... Natomiast nasza współpraca jest jak najbardziej ok. Możliwe, że następny materiał nagramy w piątkę, choć po ostatnim roku widzę, że trochę Pniaku wszedł Hatorowi na ambicję :) i chłopak potwornie ćwiczy. Hator nawiązał też z jedną z firm perkusyjnych współpracę, właśnie dziś odbiera naprawdę zawodowy zestaw perkusyjny i na razie szykujemy się na koncerty tylko z Hatorem, choć możliwe, że gdzieniegdzie pojawi się Pniaqu. Trzeba wpaść na koncert i samemu się przekonać :)

    musicMAG: "Ocena wartości przez pryzmat palenia". O co chodzi w tym tekście z "Paltolycho..."? Czyżby było to związane z pewnymi zarzutami pojawiającymi się w Waszej starej księdze gości?

    Arekcore: Już naprawdę nie pamiętam co się pojawiało na naszej księdze gości. Natomiast wszyscy myślą, że utwór "Paltolycho...?" jest o jaraniu zioła... tak nie jest. To tylko metafora, trochę intrygująca, ale to specjalnie. Ludzi ocenia się przez różne pryzmaty, też jarania zioła czy papierosów. Ogólnie tekst jest o stawianiu na swoim i pokonywaniu wszystkich problemów jakie spotykamy na drodze, czyli ocenianiu ludzi za to że robi coś innego niż mówią nam standardy życiowe - "Życie z osobna daje każdemu popalić". Nie lubię do końca mówić o czym są teksty, myślę że odbiorcy naszej muzy bardzo dobrze wiedzą o co chodzi. To inteligentni słuchacze, a ja nie czuję się żebym musiał im jeszcze tłumaczyć teksty. Oni bardzo dobrze je sami odbiorą na swój sposób... Przede wszystkim trzeba stawiać na swoim i nie poddawać się. My tak robimy, dlatego wydajemy płyty i gramy koncerty.

    musicMAG: Skąd pomysł na malowanie twarzy do teledysku?

    Arekcore: To ogólnie pomysł na okładkę płyty, na teledysk i stronę internetową. Lubimy płyty z charakterem i czymś charakterystycznym dla płyt, w tym przypadku są machy. Natomiast nie gramy w nich koncertów, nie jesteśmy Kiss, czy Slipknot. A druga sprawa - to potwornie meczące. Zagraliśmy parę sztuk w maskach i mam już dosyć. Źle się w tym czuję i nie czuję się sobą na scenie... powaga :). Lubię kontakt z publicznością. Ci co przychodzą na nasze koncerty wiedzą o czym mówię, a pod warstwą farby na twarzy czuję się jakbym grał w cyrku :)... choć branża muzyczna jest w jakimś stopniu cyrkiem :). To co nam strzeli do głowy i jak będziemy wyglądac na nastepnej płycie Ametrii czas pokaże :). Natomiast chciałem z tego miejsca podziękować Beacie Zembali. To ona jest naszą charakteryzatorką i to dzięki niej mamy tak dobrze wykonane machy na naszych twarzach.

    musicMAG: O płycie "Piątek3nastego" można usłyszeć w prasie, TV, internecie. Czy macie zamiar w ramach promocji zagrać trasę koncertową, czy skupicie się na pojedynczych występach?

    Arekcore: Trasa, którą szykujemy z paroma innymi zespołami na jesieni nie będzie tylko Ametrii i suportów, tylko wspólna trasa kilku naprawdę znamienitych, a przede wszystkim nowych polskich zespołów, które wydały płyty. Gramy też pojedyncze występy. Gramy muzę niszową, która potrzebuje przede wszystkim koncertów. Jeśli organizatorzy będą nas zapraszać, będzie ok. My też nie gramy za same zwroty, bo musimy z czegoś żyć, mieć na rachunki i na dzieciaki. To ciężkie czasy dla takiej muzy. Marzyciele grający takie klimaty jak my, myślący o wielkiej karierze i dużych pieniądzach w dużych wytwórniach, które wszystko za nich zrobią, niech lepiej wezmą się za coś innego bo to nie USA. Po koleżeńsku nagraliśmy się już 11 lat - chyba wystarczy.

    musicMAG: W Waszym repertuarze znalazła się przeróbka popowego "Bailando", która stała się ostatnio "podziemnym" hitem. Czy nie boicie się, że ludzie zaczną Was kojarzyć tylko z tym numerem?


    Arekcore: To już nawet nie "podziemy" hit :) Lansują go już największe stacje radiowe w Polsce. Zrobiliśmy to dla zupełnych jajec i zabawy. Zanim nagraliśmy ten numer na płycie, graliśmy go parę razy na koncertach i był totalnie dobrze przyjmowany. To tak naprawdę nasi słuchacze zadecydowali żeby numer znalazł się na płycie... Nie robiliśmy tego z myślą, że będzie to hit, ale tak wyszło :). Co do kojarzenia, wiesz nie wszyscy słuchają takiej muzy jaką gra AmetriA, a jak się spytasz kogoś czy słyszał "bajlando" w wydaniu czadowym, to mówi, że tak ale nie wie kto to gra. Zaczyna się interesować, wtedy wyciąga rękę po naszą płytę, a tu totalnie inna jazda... Ale dzięki temu nawróciliśmy trochę ludzi na ciężkie granie, a to chyba przecież o to chodzi. Kiedyś nagraliśmy na pierwszej płycie Tattoo "4-Pancernych" i "Pszczółkę Maję". Te utwory też długo były na czołowych miejscach list chociażby starej Radiostacji i jakoś nie tylko z tymi kawałkami nas kojarzono. Trzeba się liczyć z tym, że bardzo ważny jest pomysł na kawałek, musi chwycić. Jeśli będziesz się tylko nastawiał na swoją twórczość i to z wielką powagą, to nie ważne jak byś był prawdziwy, szczery i oryginalny w tworzeniu swojej muzyki - zostaniesz po prostu olany przez stacje radiowe i media... Kapel jest teraz totalnie dużo, ale trzeba się wyróżniać i mieć pomysł. Naszym pomysłem jest właśnie "Hiszpański Hicior", dzięki któremu przebiliśmy się do szerszego grona odbiorców.

    musicMAG: Dlaczego na nowej płycie zabrakło "Zazdrości" znanej z "Nowej Energii"? W końcu to bardzo dobry numer!

    Arekcore: Dzięki, oczywiście "Zazdrość" gramy na koncertach. Na płycie się nie znalazł, bo tam gdzie miał namieszać – namieszał. Promowaliśmy składankę "Nowa Energia vol.2" tym kawałkiem i teledyskiem do tego numeru który długo trzymał się dzięki naszym Słuchaczom na liście Viva Rock. Zrobił swoje, więc czas zaprezentować nową twórczość. Z drugiej strony jak komuś bardzo zależy żeby ten numer dostać na płycie, to musi kupić sobie składankę. Przy okazji pozna parę jeszcze innych ciekawych zespołów, z którymi mieliśmy przyjemność tam się znaleźć.

    musicMAG: Wśród gości są członkowie Molesty - Vienio i Pele. Jak doszło do waszej współpracy i dlaczego akurat ich numer "Techniczny nokaut" wzięliście na warsztat?

    Arekcore: Vienio i Pele to moi kumple z czasów jak odpychałem się na deskorolce. A to bardzo stare czasy :). Jak przestaliśmy jeździć, chłopaki wzięli się za hiphop, a ja za Ametrię. Po kilku latach spotkaliśmy się, a że jest mi bliska scena hiphop, a dla Vienia i Pelego bliska jest scena corowa, bo sami kiedyś grali taką muzę, doszliśmy do wniosku, że trzeba zrobić coś razem. Co do wyboru numeru, zadecydowali Vienio i Pele. Musiał byś się ich spytać dlaczego :)

    musicMAG: Twoja żona również zajmuje się muzyką (DeMonique, śpiewa w Dive 3D i jest wśród gości na nowej Ametrii - przyp. Westa), macie małe dziecko. Jak wygląda Wasze życie domowe? W końcu nieczęsto zdarza się taka kombinacja...

    Arekcore: To jest już totalny hardcore. Wierz mi, że nie jest nam łatwo. Jeszcze jak nie ma koncertów i pieniędzy, to jest tragicznie, ale na razie jakieś są. Trzeba iść z podniesiona głową. Jakoś oboje się wspieramy i wychowujemy naszą kochana córeczkę. Mam naprawdę pomocnych rodziców, babcie dużo pomagają :) Wiesz nieraz gramy koncerty w tych samych terminach, a małej na wszystkie imprezy też nie możemy zabierać. Ostatnio borykamy się z Monią z problemami mieszkaniowymi, ale myślę, że jakoś damy radę. Mamy coraz więcej propozycji, ja nawet dostałem propozycję prowadzenia programu muzycznego w jednej ze stacji telewizyjnych, ale na razie to temat nie dopięty do końca, bo ja chcę promować naprawdę ekstremalne kapele polskie. Jeśli by wypaliło, to finansowa sytuacja się poprawi, więc jak widzisz nie wszystko jest tak różowo jak wydasz płytę.

    musicMAG: Współpracujecie z firmą odzieżową Moro. Na jakich zasadach? W końcu część fanów może to uznać za przejaw komercji.

    Arekcore: Wiesz co, życzę wielu polskim kapelom takiej sytuacji ze sponsorami jak my mamy. Tak naprawdę dzięki sponsorom mamy co na tyłki założyć i jako tako funkcjonować. Moro nas totalnie wspiera, dostajemy co tylko chcemy z ich katalogu, mamy całe szafy ich ciuchów. Nieraz nie wiem co założyć i to jest naprawdę dobry objaw. A na jakich zasadach? Reklamujemy ich to wszystko... Niedługo Moro zacznie szyć nasze koszulki, może potem spodnie i inne ciuchy. Wspiera nas tez Burton, dzięki nim mamy buty. Jest też NoFear, od którego dostajemy różne gadżety, jest Soundman, który robi dla nas wzmacniacze. Zaczęliśmy współpracę z amerykańską firmą gitarową PRS i naprawdę na niezłych warunkach mamy gitary - modele Santany. Jest jeszcze parę firm, z którymi współpracujemy i dzięki nim poprawiliśmy całkowicie jakość naszych koncertów... My naprawdę nie mamy kasy, a dzięki sponsorom możemy profesjonalnie wykonywać naszą muzę... Wielu zaufało nam przed wydaniem płyty, a jeszcze więcej odezwało się po wydaniu, bo została naprawdę dobrze przyjęta. A przejawy komercji - to jest branża muzyczna. Możesz być na samym szczycie, a zaraz na dnie... Mamy swoje 5 minut i nie mamy zamiaru tego nie wykorzystać. Jeśli warunki od firm są ok, wchodzimy w to. Wiele bardziej znanych od nas kapel uznawanych za kultowe od dawna jest sponsorowana, ale nie mówią o tym głośno... Udają prawdziwych, żeby właśnie publiczność tego nie odebrała, że się sprzedają. My się tego nie wstydzimy, mówimy o tym głośno i jesteśmy dumni, że w jakimś stopniu wspieramy swoją osobą te firmy.

    musicMAG: Dzięki za wywiad. Ostatnie słowo należy do ciebie :)

    Arekcore: To ja dziękuję, naprawdę fajne pytania, aż przyjemnie się odpowiadało :). A co na koniec... Drodzy czytelnicy i słuchacze, wspierajcie polskich artystów, kupujecie polskie oryginalne płyty, bo tak naprawdę tylko dzięki Wam możemy funkcjonować. Jeśli wyciągniecie rękę po naszą płytę, my będziemy mogli nagrać następną. Pamiętajcie o tym, bądźcie sobą i nie dawajcie się manipulować opiniami innych, miejcie swoje zdanie. Z pozdrowieniami od całej nieokiełznanej reprezentacji Armenii.

    Wywiad przeprowadził

    Created by © insooth 2004 [v.5] / © IMM musicMAG 2003-2004
    Zamów prenumeratę musicMAG-a! Następna strona Index Poprzednia strona Następna strona Index Poprzednia strona Skocz do góry Następna strona Index Poprzednia strona