Jacek Kaczmarski - liryczny morderca, czyli głos barda solidarnościowego zza światów. O pionierze polskiego hip-hop'u, oczywiście tylko w warstwie tekstowej.
W Wielkanoc br. zmarł na chorobę nowotworową Jacek Kaczarski (miał 47 lat). Choć nigdy nie byłem zwolennikiem jego twórczości, choćby przez wzgląd pokoleniowy. Gdy on wyśpiewywał swe protest-songi, ja byłem dzieckiem. Lecz swego czasu urzekł mnie jeden utwór pt. Autoportret Witkacego, od tego momentu zacząłem uważniej przysłuchiwać się tekstom pana Jacka. Raczej nie był on śpiewakiem główno-nurtowym, wyemigrował, bo w komunistycznej Polsce nie miałby szans realizować się jako zbuntowany artysta. W Australii, do której się udał, mógł bez narażania się reżimowi komentować chory ustrój społeczny ówczesnego totalitarnego państwa. Jego teksty są więc siłą rzeczy polityczne, i trzeba znać kontekst tzw. wystąpienia, aby cokolwiek z piosenek pana Jacka zrozumieć. Po latach utwory nie są już tak wyraziste jak kiedyś w czasach cenzury, gdy tylko najodważniejsi dawali głos m.in. pan Jacek przebywający za granicą, na zupełnie innym kontynencie. Ważny i budujący był jego głos. Warto więc się rozejrzeć za płytami Kaczmarskiego, których nagrał zapewne około dwudziestu, osobiście posiadam czternaście jego płyt. Dwie z nich pt. "Krzyk" i "Mury" pop-kulturalne pismo Machina umieściło na liście 100 obowiązkowych polskich płyt (część 2, kwiecień 2002). Ich recenzje bardzo krótkie, przytoczę w całości. Osobiście listę powiększyłbym o dodatkowy album zatytułowany "Muzeum" nagrany wespół z Gintrowskim i Łapińskim, powodem jest zamieszczenie właśnie tu "Autoportretu Witkacego" w której pada m.in. fraza "umysł mam twardy jak łokcie, więc mnie za to nie kopcie" i dalej "że polityka dla mnie to w krysztale pomyje" kapitalny, bardzo krótki chyba najbardziej osobisty utwór pana Jacka. Inną sprawą jest kwestia podkładu muzycznego. Ci którzy słyszeli przynajmniej raz, wiedzą czego się spodziewać, gitara akustyczna i często nic więcej oprócz wokalu. Taki minimalny klimat, jednak bardzo przemawiający do wyobraźni. Gdyby było większe instrumentarium teksty przestałyby odgrywać najważniejszą rolę, a tak nie mogłoby przecież być.
Wypada teraz podsumować, posłużę się encyklopedią PWN w której można wyczytać że pan Jacek był poetą, pieśniarzem i bardem opozycji lat 80-tych. Jego utwory to poezja śpiewana o charakterze refleksyjnym (tu uważam że na równi poetycki był inny śpiewak mianowicie Przemysław Gintrowski albumy z poezją Herberta pt. "Raport z oblężonego Miasta" i "Odpowiedź"). Poezja śpiewana Kaczmarskiego ma charakter refleksyjny i sarkastyczny, często z odniesieniami do dawnych i "współczesnych" (wzięte w cudzysłów bo już nie ma Kaczmarskiego wśród żywych) losów narodu, nasycona aluzjami literackimi i kulturowymi. Oprócz tego autor powieść pt. Autoportret z kanalią (1994).
|
|

Poniżej dwie recenzje, które ukazują czym była postać pana Jacka dla pokolenia dorastającego w latach 80, z ostatnim zdaniem drugiej recenzji można by polemizować, bowiem kontekst polityczny musi być zachowany inaczej cała twórczość traci swą siłę oddziaływania w jednym momencie. Kaczmarski tylko u nas w kraju może być w miarę dobrze odebrany, taka jest rzeczywistość i nie sądzę aby w Australii ktoś się nad tym faktem zastanawiał. Tam ludzie raczej nie mają pojęcia kim był, ani co znaczył Kaczmarski dla polskiego narodu, oczywiście nie wliczam polskiej emigracji, rzecz jasna ona żyła rewolucyjnym charakterem muzyki jaką tworzył nasz bard. Pokój jego duszy.
JACEK KACZMARSKI
Krzyk
POLSKIE NAGRANIA
(1989 r.) Duchowa "'biblia" młodej inteligencji lat 80. Nagrany w '81 r. oficjalny debiut fonograficzŹny najsłynniejszego polskiego barda został wydany z "'przyczyn obiektywnych" 8 lat później. Wszystko na płycie podporządkowane jest słowu, a songi takie jak Obława, Sen Katarzyny II, Starość Piotra Wysockiego stanowiły lekturę obowiązkową dla kilku zbuntowanych pokoleń.
KACZMARSKI/GINTROWSKI/ ŁAPIŃSKI
Mury
POLSKIE NAGRANIA/POMATON EMI
(1989 r.) Duchowa "'biblia" młodej inteligencji lat 80. Nagrany w '81 r. oficjalny debiut fonograficzŹny najsłynniejszego polskiego barda został wydany z "'przyczyn obiektywnych" 8 lat później. Wszystko na płycie podporządkowane jest słowu, a songi takie jak Obława, Sen Katarzyny II, Starość Piotra Wysockiego stanowiły lekturę obowiązkową dla kilku zbuntowanych pokoleń.
Kończąc ten upamiętniający i część oddający artykuł, stwierdzić wypada iż w najbliższych latach czas zatrze całokształt twórczości i może poza Krzykiem nie przetrwa w pamięci żaden album, tego niepokornego piewcy walki z komunistycznym terrorem. Obecnie są inne czasy, muzyka hip-hopowa staje się kontestacją rzeczywistości w której przyszło nam żyć, ten gatunek wypiera poezję śpiewaną sposobem barbarzyńskim, mianowicie takim, że większość muzyków uważa się za poetów tzw. "lirycznych morderców" z uwagi na rymy znajdujące się miedzy wersami ich tekstów. Gdyby to rymy decydowały o poetyckości, wszyscy wokoło bylibyśmy poetami. Jednak tak nie jest.
|