Po sukcesie albumu "In Absentia" z 2002r., który był pierwszą płytą zespołu nagraną dla dużej wytwórni i rozszedł się na całym świecie w liczbie 120 tysięcy egzemplarzy, członkowie Porcupine Tree pracują teraz nad nową płytą. Przy okazji odwiedzają różne studia w Londynie i okolicach, a całość zostanie zmiksowana w należących do Davida Gilmoure'a Astoria Studios. Nie należy jednak oczekiwać powtórki z "In Absentia".
"Gdybyśmy nadal nagrywali taką samą muzykę jak trzy, pięć czy dziesięć lat temu, już dawno podjęlibyśmy decyzję o zakończeniu działalności zespołu" - powiedział Steven Wilson dziennikarzowi miesięcznika "Classic Rock". "Ostatni album był najlepszą płytą w naszej karierze, ale staraliśmy się zamieścić na nim za bardzo zróżnicowane utwory i w efekcie stał się zbyt eklektyczny".
Nowa płyta, nosząca roboczy tytuł "Deadwing", zdaniem Wilsona, będzie bardziej rockowa niż metalowa i będzie można usłyszeć na niej więcej klawiszy. Nie oznacza to jednak wcale, ze będzie się diametralnie różniła od swojej poprzedniczki, gdyż Steven nie stracił zainteresowania złożonymi harmoniami wokalnymi i bogatą aranżacją.
Gościnnie na albumie pojawią się Mikael Akerfeldt z Opeth, który zagra kilka solówek gitarowych, Adrian Belew z King Crimson oraz gitarzysta i wokalista John Wesley , który uczestniczył w trasie promującej "In Absentia".
|
|

Oprócz utworu tytułowego będzie można usłyszeć 10-minutowy "Arriving Somewhere But Not Here", "Shallow", "Halo" i "Lazarus". Trzy ostatnie prawdopodobnie pojawią się też na singlach. Teksty utworów nawiązują do scenariusza filmowego, który Wilson napisał niedawno razem z Mike'em Bennionem. Steven określa go jako surrealistyczny obraz o duchach z pierwiastkiem ludzkim.
Premierę albumu wyznaczono na wrzesień 2004, ale niewykluczone, że na skutek nacisków wytwórni zostanie przeniesiona na...luty 2005.
|