Dies Irae powrócili. Wiadomo - nie mają chłopaki za dużo czasu bo i Mauser, Novy i Doc z Vadera są nieustannie zajęci macierzystą kapelą i Jacek Hiro nie próżnuje ze Sceptic i Decapitated. Jednak nasz krajowy, deathowy "dream team" nie poddaje się i udowadnia poraz trzeci, że to nie jest tylko "side projekt".
Myślę, że płyta może nieźle zaskoczyć zarówno fanów kapeli jak i jej przeciwników (tych jest zdecydowanie mniej). Już od pierwszego, doskonałego numeru "Beyond All Dimmensions" możemy wywnioskować, ze Dies Irae zwalnia tempo. Po nieco Vaderowym debiucie w postaci "Immolated" i niesamowitej kontynuacji "The Sin War" Dies Irae zdecydowanie postawiło na klimat, a nie na prędkość. W sumie trudno się im dziwić. Nagrywając coraz to szybsze i bardziej masakrujące płyty kapela zakopała by się w mule jak to bywa w death metalu. A tak mamy dzieło niesamowicie sensowne, poukładane, osadzone w średnich tempach, idealnie nadające się na koncerty (o czym się z dziką przyjemnością przekonałem :P). Nie ma tyle technicznej rąbanki, nie ma galopad, a raczej zabawa kilkoma ciekawymi akordami. No.. może pomijając niesamowite solówki, w których Hiro prezentuje ultra-wysoki poziom techniczny i wielką melodykę. Cieszy mnie to, że Doc zmienił nieco styl grania na tym albumie.
|
|
Już od paru płyt Vadera i Dies Irae bębniarz ten (uznawany przecież za jednego z najlepszych w Polsce) wykorzystywał wciąż te same patenty, a także niemal takie samo brzmienie. Tym razem więcej jest metalowych rytmów, gniotących słuchacza jak czołg. Mauser jako kompozytor popisał się klasycznym podejściem, a także kilkoma nietuzinkowymi pomysłami. Wystarczy posłuchać "Unrevealed By Words", czy "The Art of Endless Creation", aby dostrzeć naprawdę zajebiste riffy, tłumione dźwięki i inne doskonałe, klimatyczne wstawki. Dochodzę w końcu do czwartego członka formacji - niesamowitego Novy'ego, świetnego basisty i najlepszego (w moim subiektywnym odczuciu) growlującego wokalisty w kraju. Na "Sculpture of Stone" facet wyszedł z siebie, nie dość, że więcej tu basu (także klangowanego) to wokalnie Novy po prostu niszczy. Niski, gardłowy growl, a także gdzieniegdzie blackowy wrzask. Ewenementem jest numer "The Oceans of Filth", który został podobno nagrany przez Novy'ego w dość specyficzny sposób (gość latał po studio z mikrofonem i wrzeszczał). Miodzo! Klimat, wolne i średnie tempa w death metalu to coś niesamowicie ruszającego tyłek. Nie zabrakło tu także szybkich rzeźniczych fragmentów, w których Dies Irae poraz kolejny utwierdza mnie w przekonaniu, że po prostu rządzi. Tyle ode mnie.. tego trzeba posłuchać. Wspomnę jeszcze, że tym razem teksty napisał sam Novy (a także Hiro w jednym kawałku), co czyni Dies Irae jeszcze bardziej niezależną, oryginalną kapelą.
 |
ocena:

tracklista:
| 01. Beyond All Dimensions |
| 02. The Hunger |
03. Unrevealed By Words
|
| 04. The Art of an Endless Creation |
| 05. Trapped in the Emptiness |
| 06. The Plague |
| 07. The Oceans of Filth |
| 08. The Beginning of Sin |
| 09. Sculpture of Stone |
| |