Ostatnio zostałam poproszona o zrecenzowanie stronki autorskiej "stworzonej w celu popularyzacji i przypomnienia pisma muzycznego Plastik". Pierwszy numer tego miesięcznika pojawił się w kwietniu 1997 roku, a ostatni w lipcu 1999. Ogólnie rzecz ujmując - ukazało się 28 numerów. Autor strony (http://www.inkognito.webpark.pl/) przeskanował teksty z archiwalnych już miesięczników i pragnie teraz wypromować, a może raczej upowszechnić ją.
Wydaje mi się, że zrecenzować cokolwiek jest bardzo trudno, bowiem zawsze dochodzić pierwiastek osobisty, który może niekorzystnie wpłynąć na całokształt. Mając to na uwadze, staram się być maksymalnie obiektywna, jednak zdaję sobie sprawę, że nie jest to do końca możliwe.
Plastik traktował głównie o muzyce. Było to pismo, które postawiło sobie za zadanie popularyzacje nieznanych w Polsce gatunków, trendów i grup muzycznych. W numerze 28 z 1999 roku możemy zapoznać się z pojęciem "minimal music", z niemieckim zespołem Faust czy z historia dubu. Artykuły napisane są fachowo i z pasja. Nie chce wam za bardzo zdradzić, o czym traktują pozostałe numery Plastiku, bowiem moim zadaniem, jest nakłonienie do sięgnięcia po nie. Tematami, które się często przewijają przez kolejne wydania jest muzyka elektroniczna i jej historia, sprawa "amerykanizacji" i narkotyki.
|
|
Szczerze mówiąc, to nie pamiętam, czy w tamtych czasach były to "trendy topici", czy po prostu stopka redakcyjna je aż tak umiłowała. Dość frustrujące jest czytanie kolejnych negatywnych słów pod adresem yuppie i szukanie wszędzie spisku, ale co ja się tam znam.
Z całą pewnością wszyscy, którzy chcą dowiedzieć się czegoś więcej, o muzyce bardzo ciekawej, nietuzinkowej i być może mniej znanej, powinni sięgnąć po Plastik. Jest to cenne źródło informacji i też pewna historia Polski Muzycznej. Czytając kolejne numery, możemy zauważyć pewną liberalizację poglądów, walkę ze starym i pozytywne zachłyśnięcie się młodością, nowością.
Mogę mieć trochę pretensji o dobór zrecenzowanych tam książek: "Idoru" Williama Gibsona, "Poprzez ciemne zwierciadło" Philipa K. Dicka czy "Zamieć" Neila Stephensona, ale z drugiej strony jest to prywatny dobór recenzującego...
Reasumując: poświęćcie, chociaż przysłowiowych pięć minut i dajcie się skusić elektronicznej muzyce. Plastik jest dobrym, ku temu, pierwszym krokiem. Kto wiem, może właśnie dzięki niemu polubicie ten gatunek muzyczny. Nawet, jeśli taka koncepcja muzyki, nie przypadnie wam do gustu, to i tak zyskacie, bo czytanie dobrych tekstów poszerza światopogląd i wrażliwość. Zatem gorąco polecam!
|