Menu  sierpień 2004 (19)  indeks . zapowiedzi . artykuły . recenzje . muzyka w sieci . redakcja . special numeru . magazyn on-line

Jimi Hendrix


Jeśli spytałbym jakiegokolwiek gitarzystę co wie o Jimim Hendriksie, a on odpowiedziałby, że nic to bym go po prostu wyśmiał. Gitarzysta, który nie potrafi nic powiedzieć o Hendriksie to tak jakby katolik nie potrafiłby nic powiedzieć o bogu. Ten tekst jest poświęcony tym, którzy nie wiedzą kim był Jimi Hendrix.
Urodził się 27 listopada 1942 roku w Seatle. Uczył się grać na używanej gitarze, którą kupi jako nastolatek za 5 dolarów. Problemem było to, że Jimi był leworęczny, więc musiał przystosować instrument do swoich potrzeb. Po pewnym czasie zakochał się w muzyce, zaczął zaniedbywać naukę. Coraz bardziej szokował publiczność! Jego występy były opisywane jako skandalistyczne i prowokacyjne. Jego pierwszą kapelą był Rockin Kings. Mało kto wie, że Jimi pełnił służbę wojskową jako spadochroniarz, ale został z niej zwolniony po pechowym skoku, w którym doznał kontuzji. Po służbie wrócił do muzyki w grupie Fisher aud The Barnevilles. Później założył własną grupę - Jimmi James and The Blue Flames. Następnie Jimi poznał basistę The Animals i zaczął trasę po Europie. Nareszcie we wrześniu 1966 roku powstaje zespół The Jimi Hendrix Experience. Wtedy powstał chyba najsłynniejszy utwór Jimi`ego Hendriksa "Hey Joe!".

Od tamtego czasu Jimi nieprzerwanie koncertował. Szokował wszystkich niszcząc, podpalając swoją gitarę - białego Fendera. W 1968 kariera Hendriksa rozkwitła. Zaczął zarabiać poważne pieniądze. Nagrywał ciągle nowe albumy. W końcu dał słynny koncert na Woodstock, na koniec którego wykonał hymn "Star Spangled Banner". Później zaczęły się problemy z narkotykami. Na szczęście sąd uniewinnił Jimiego z zarzutu posiadania heroiny. Jimi coraz dziwniej zachowywał się na scenie, a przyczyną tego były narkotyki i alkohol. Schodził ze sceny mówiąc, np. "od wielu miesięcy jestem już martwy". Pewnego razu niemiecka publiczność wygwizdała Jimiego.
Osiemnastego września Jimi Hendrix zmarł. Tuż przed północą w szpitalu St. Mary Abbatt. Pogrzeb odbył się 11.10.1970. Tak wielki muzyk, niedościgniony mistrz gitary elektrycznej odszedł. Zapewne przez narkotyki i alkohol... Ale czy bez tych używek Jimi stworzyłby takie wielkie hity? Jimi powinien być wzorem dla gitarzystów, nie tylko początkujących. Jego styl, umiejętności... Może przesadzał trochę z narkotykami i alkoholem, ale który wielki muzyk nie przesadzał? Choćby nawet Kurt Cobain, albo James Hatfield, który przebywał kiedyś w klinice odwykowej... Tylko Jamesowi się udało, a Kurtowi niestety nie. Ale czy bez narkotyków i alkoholu udałoby im się odnieść sukces? Tego nikt nie wie...



Na koniec pozostaje pytanie czy bez używek Jimi mógł odnieść sukces? Myślę, że tak, choć czasami psychicznie trudno wytrzymać, więc sięga się po narkotyki i alkohol. Nawet kiedyś sam słyszałem od znajomych muzyków "Nie pijesz? Nie palisz? Nic nie bierzesz? Szybko się zmarnujesz w tym biznesie!". Czy to do końca prawda?

Patryk Giemza

Created by © insooth 2004 [v.5] / © IMM musicMAG 2003-2004
Zamów prenumeratę musicMAG-a! Następna strona Index Poprzednia strona Następna strona Index Poprzednia strona Skocz do góry Następna strona Index Poprzednia strona