Polska, to taki kraj, w którym mamy dużą różnorodność subkulturową, czyli mamy "dresów', mamy "skejtów" no i mamy "metali". Oczywiście w innych krajach też pewne subkultury występują, jednak chyba tylko w Polsce występuje konflikt dominacji pomiędzy nimi. Nie będę tu rozpisywał się za wiele o skejtach i dresach, bo o nich napisano już wystarczająco dużo, ale wezmę w obroty "metali". Tekst ma na celu uwypuklenie wszystkich stereotypów i wad, jakie narosły wokół tych osób słuchających cięższej muzy, nie urażając przy tym nikogo.Może zacznę od tego jak taki poczciwy "metal" wygląda.
Otóż jest to osoba, która ubiera się na czarno lub nosi zwykle czarne koszulki z ich ulubioną kapelą. Utożsamia się ze swoimi ulubieńcami, co jest akurat w porządku i nie ma się czego czepiać w tym momencie. Następnie, nie odłącznym elementem każdej osoby, która za metala się uważa, są glany. Każdy wie, czym one są, więc nie będę wyjaśniał. Im droższe tym lepsze, więc tym większa duma, gdy taki metal przechadza się w nich po mieście. Rozumiem, gdy jest to zima, ewentualnie jesień, ale bardzo dziwne to jest, gdy na dworze jest prawie 30 stopni, każdy chodzi ubrany jedynie w to, co jest najpotrzebniejsze i chłodzi się w ten sposób maksymalnie, a tu widzę takiego gościa, który idzie ulicą w takich butach. Nie powiem, że jestem spokojny w tym momencie, bo to on się z siebie robi debila i bezmózgowie. Nie jestem też na bieżąco, jeśli chodzi o modę, ale połączenie glany + upalna pogoda nie jest w najlepszym guście i tylko powoduje śmiech lub współczucie dla takiego osobnika. Równie dobrze można sobie sprawić zwykłe "adidasy" w kolorze czarnym i na pewno, jeśli nie będzie to lepiej wyglądać, to będzie to na pewno wygodniejsze. Kolejnym elementem, wyglądu zewnętrznego są włosy, w właściwie ich długość. O ile dziewczyny w długich włosach wyglądają całkiem ponętnie (w krótkich też!:)) to u facetów nie jest to już takie całkiem w porządku. A jak to bywa każdy facet - metal musi mieć długie włosy. Wtem moi przyjaciele, też słuchający tej samej muzyki, co ja, postanowili, że też będą mieć długie i zaczęli je zapuszczać, tymczasem ja postanowiłem się ściąć na "krótko". Od razu część z nich chciała mnie pozabijać, bo stałem się "inny" niż oni :) No, jeżeli długość włosów ma wyznaczać to czy się jest traktowanym jako osoba słuchająca rocka czy jak ktoś, z poza środowiska to najlepszym wyjściem będzie dla osób, które mają krótkie włosy, kupić sobie perukę i zacząć ją nosić. Tyle na temat wyglądu.
Teraz najważniejsza rzecz, czyli muzyka.
Vader, Behemoth, Crandle Of Filth... taak to jest to... Słyszał ktoś o Evanescence, czy, pisząc na własne ryzyko, Linkin Park???? Ale przecież każdy znaczący się metal nie słucha takiego komercyjnego shitu, jakim są te dwa zespoły. A gówno prawda! Słuchając w kółko tej samej rzeźni można przecież zmienić płytkę na coś innego niż tylko death, czy black metal. Mimo, że styl, jaki prezentują te zespoły jest o niebo lżejszy niż np. Behemotha, dalej jest to pełnoprawny rock, tylko zamiast bezsensownego paplania o wywoływaniu szatanów, czy gadaniu w kółko o śmierci jest tu mowa o miłości, czy sprawach bliższych człowiekowi. Tak, ale duma metala zabrania mu słuchania ballad, bo przecież to się już nie kwalifikuje do muzyki :-/ Cała ta niechęć do LP jest wywołana tylko tym, że zamiast darcia japy na cały głos, mamy czasem lżejsze tony i drugi wokal, w którym mamy rap. I co z tego, że koleś rapuje? - za to trzeba znienawidzić i zmieszać z błotem cały zespół? Nikt za to nie dostrzega tego, że w ten sposób grupa wypracowała sobie swój własny, oryginalny styl i nie kopiuje go z jakiejś innej grupy tak jak to ma powszechnie miejsce. Lepiej nie wymawiać nazwy tych zespołów w jakiejś grupie osób, bo można samemu zostać obitym. | | Pozostaje jeszcze kwestia satanizmu.
Wielu osobom, głównie starszym, to, że osoba ubiera się całkowicie na czarno kojarzy się tylko i wyłącznie z tym, żeby go nazywać satanistą, bo tak musi być i już. Pytani oto czy słyszeli kiedyś rocka czy metalu odpowiadają negatywnie, bo często nawet nie wiedzą, co to jest, a opinię wyrabiają sobie tylko na podstawie mediów, których zdanie uważają za najważniejsze, sami nie myśląc nad tym ani chwili. Tak było w pewnej codziennej gazecie ogólnopolskiej wydawanej za złotówkę, w której, celem zwiększenia sprzedaży, daje się roznegliżowane panny na końcu. Był tam akurat artykuł o tym jak dwaj włoscy sataniści zabili nastolatkę. Według nich każdy, kto zabija jest satanistą, bo "oni tak zawsze czynią", ale przecież każdy morderca jest satanistą :-/ Oczywiście zamiast zająć się samym zabójstwem, 3/4 artykułu poświęcono na to, żeby opisać satanistów. Na dowód podali jeszcze, że praktycznie na każdym koncercie rocka odbywają się seksualne orgie, zabija się koty i tym podobny bełkot. Szlag człowieka trafia na miejscu! Ludzie piszą kompletne bzdury nie mając kompletnie o niczym pojęcia.
Podsumowując.
Po pierwsze. Trzeba się porządnie zastanowić nad tym czy tylko dane cechy wyglądu wpływają na to czy się jest osobą słuchającą muzyki rockowej czy też nie.
Po drugie. Jaki rodzaj muzyki słucha dana osoba, jest jej własnym wyborem i chyba nie jest w dobrym tonie rozmawianie o gustach. Oczywiście nie każdemu może się to podobać, ale można o tym porozmawiać jak ludzie, a nie na początku wdeptać człowieka w ziemię i narzucić mu własne zdanie.
Po trzecie. Ktoś wreszcie powinien zwrócić się do "szanujących się" pism i telewizji by zmienić wizerunek osób słuchając rocka i metalu, bo mnogość fałszywych stereotypów, jest tylko wykorzystywana i sprowadza się tylko do pomnażania sterty bzdur na "nasz" temat.
Kto zrozumiał ironię powyższego tekstu i nie rzuca w tym momencie w autora (czyli mnie) mięsem, to znaczy, że jednak mózg ma, natomiast ten kto nie zrozumiał tych słów, to lepiej niech je czyta tak długo, aż zrozumie.
Żyjemy w świecie wolnego słowa, więc oczywiście znajdą się tacy, którzy nie zgodzą się z tym, co napisałem. Krytykę i uwagi chętnie przyjmuje, ale niech to będzie konstruktywna krytyka, a nie rzucanie obelgami. Chyba sami wiecie, o co chodzi.Andrzej "morpheo" Hajduk |