O Slipknocie ostatnio głośno było w naszym kraju z racji tego, że w Chorzowie grali jako support przed Metalliką i oczywiście z nowej płyty.Sam czekałem z niecierpliwością na "Vol 3". Pierwszą płytą Slipknota jaką usłyszałem była genialna "Iowa", następnie sięgnąłem po nieco słabszą pierwszą "Slipknot". Wszyscy znajomi odradzali mi nową płytę kolesi z stanu Iowa, bo sami ja przesłuchali i nic ciekawego na niej nie znaleźli. Rekompensatą był ponoć dobry koncert w Chorzowie - sam nie wiem, bo nie byłem, ale bardzo żałuje. Z relacji kolegów słyszałem, ze było słabe nagłośnienie, ale jak zawsze support nie przebije głównego zespołu. Może kolega mówił tak, bo jest bardziej za Metallicą i Vaderem niż za Slipknotem... Dobra, przejdźmy do samej płyty - album został wyprodukowany przez Ricka Rubina, a pierwszym singlem zostało "Dueality". Cała płyta to 14 piosenek trwających około godziny. Największym zaskoczeniem są ballady! Tak, tak! Corey śpiewa ballady. Nie rozumiem jak z tak energicznej muzyki mogli przejść na ballady! Na szczęście nie brakuje to mocniejszych utworów. Następne zaskoczenie - solówki, tego również wcześniej nie było.
Ostatnio czytałem o muzykach ze Slipknot na jakiejś stronie internetowej i to co oni o sobie wygadują... Nie wiem czy to jakiś chwyt marketingowy, czy prawda, ale zrobili z siebie zboczeńców i świrów, którzy chcieliby zalegalizować zabójstwa! Mogłem uwierzyć, że to jest szczerze powiedziane po przesłuchaniu "Iowa", ale po "trójce" nie! To po prostu żałosne! Jak z takiej ciężkiej i szybkiej muzyki można zejść na takie miękkie gówno? Może fani Slipknot się ze mną nie zgodzą, ale myślę, że ci, którzy są za dynamiką i nieobliczalnością ich ulubionego zespołu poprą moje zdanie.
| |
Przyczepię się jeszcze tych dodatkowych bębnów, na których starają się grać nr 6 i nr 3, nie wiem po co to skoro i tak ich nie słychać!? Może oni są tylko ozdobą na koncertach? Oczywiście nie mogę pominąć wokalu, który bardzo stracił na wartości - Corey zwolnił i uspokoił się! Jest tu o wiele mniej wrzasków i krzyków, a więcej czystych wokali. Sądzę, że to wszystko to skok na kasę! Komercjalizacja! Wielu zespołom zarzuca się właśnie taki haniebny czyn, ale zgadzam się dopiero teraz w przypadku nowej płyty Slipknota. Nie mogę się przyczepić do produkcji, bo Rick Rubin odwalił kawał dobrej roboty, ale on przecież nie ma wpływu na wszystko...
Ogólnie płyta słaba! Można przesłuchać ją kilka razy jednak za każdym będzie nasuwała się chęć powrotu do "Iowa", która jest o wiele lepsza. Może zespół chciał dotrzeć do większego grona słuchaczy nagrywając ballady. Jeśli robisz coś dobrze to rób to dalej, a nie kombinuj... Właśnie przez to kombinowanie zespół straci starych fanów, ale może zyska nowych. Kto wie? Ja osobiście chciałbym jeszcze zobaczyć jak chłopakom wychodzi granie nowego materiału na żywo.Patryk Giemza |