Menu  październik 2004 (21)  indeks . zapowiedzi . artykuły . recenzje . muzyka w sieci . redakcja . special numeru . magazyn on-line

IRA - 12.09.2004, Strzegom

Koniec wakacji, koniec lata... Prawie każde większe miasto organizuje jakieś koncerty. W przypadku Strzegomia: Strzegomskie Centrum Kultury zorganizowało koncert Iry. Wcześniej chodziły plotki, że wystąpi Hey, ale od dłuższego czasu po całej okolicy rozwieszany były plakaty reklamujące trasę "Ogień" promującą płytę o tej samej nazwie, rozwiewając je skutecznie.
Koncert miał odbyć się dwunastego września na strzegomskim OSiRze. Dzień przed koncertem byłem bardzo optymistycznie nastawiony co do pogody, ale gdy obudziłem się w niedzielny poranek zobaczyłem, że pada deszcz... Jeszcze raz zadzwoniłem do kolegi upewniając się czy koncert odbędzie się, ale później wszystko było dobrze... Przed samym wyjazdem znowu zaczęło padać, ale gdy dojechałem tylko niebo było zachmurzone. Przy wejściu na stadion trzeba było nabyć bilet, który kosztował 6zł. Wiem, że to tanio jak na taki zespół, ale patrząc na listę koncertów na oficjalnej stronie zespołu Ira (www.ira.art.pl) zobaczyłem, ze tylko 2 miasta, w tym Strzegom biorą opłaty za bilety. No cóż, skargi do władz. My - zwykli słuchacze nie mamy na to wpływu. Po wejściu zorientowałem się, że jeszcze prawie nikogo nie ma! Kilku ludzi stało pod sceną i obserwowało występ Laotańskich Słowików. Zespół jest ze Strzegomia. O ile mi wiadomo reprezentowali Gimnazjum nr2 w Strzegomiu na kilku konkursach. Ogólnie zespół tworzy sześciu młodych muzyków. Wśród publiczności słyszałem, że "basista tych "Orleańskich Słowików" ma chyba 10 lat, bo jest mniejszy od swojej gitary" :) Ogólnie o twórczości zespołu nie można mówić, bo grali same covery. Usłyszeliśmy pare utrworów Metalliki ("Nothing Else Matters", "One", "Enter Sandman"), Deep Purple ("Smoke On The Water") i kilku innych. Duży minus dla wokalistki, a raczej dziewczyny która zastępuje wokalistę. Nie wiem dokładnie o co chodziło, ale Dorota (tak miała na imię) w pewnym momencie zeszła ze sceny, a zespół zagrał kilka kawałków bez wokalu. Później miałem okazję z nią porozmawiać i okazała się bardzo chaotyczną, ale miłą osóbką. Drugim supportem był żarowski zespół Zero Procent. Niestety nie widziałem ich występu, bo wynikły problemy z nagłośnieniem, co często zdarza się na takich koncertach, a później chciałem wyskoczyć na miasto na chwilkę i koncert przegapiłem... Zdążyłem wrócić dopiero na występ wałbrzyskiego zespołu Eljot. W międzyczasie porozmawiałem z Suskim, gitarzystą Zero Procent i wybaczył mi moją nieobecność z powodów, o których nie będę pisał...
Chłopak jest prawdziwym rockowcem i dobrze rozumie innych... Wróćmy do Eljota. Ogólnie nie wiele wiem o tym zespole. Ciekawe było to, ze były aż trzy wokalistki - jedna główna i dwie w chórkach. Rzadko zdarza się taki skład, ale fajnie to wyglądało. Zespół zagrał kilka swoich kawałków, ale gdy już zeszli ze sceny ludzie zaczęli zbierać się przy barierkach przed sceną. Wiadomo było, ze zaraz zagra Ira. W międzyczasie udało mi się dostać za scenę i złapać Artura Gadowskiego, który zdążył tylko dać mi autograf na bilecie i wskoczył na scenę. Zaczęli kawałkiem "Mocny". Na początku ludzie nie bardzo się bawili, ale już widziałem małe, pojedyncze grupki tańczących ludzi. Oczywiście "wbiłem" się w jedną z nich, bo na takim koncercie nie można stać. Artur z zespołem zagrał chyba wszystkie największe przeboje Iry. Od najstarszych hitów do tych z płyty "Ogień". Był "Mocny", nowy "Ikar", "Bierz mnie", "Mój dom",... Podobnie jak na koncercie emitowanym przez TVP Artur "Mój Dom" zaczął słowami "w murowanej piwnicy...". Oczywiście strzegomska publiczność dalej pojechała razem z nim! W pewnym momencie pod wodzą wokalisty publiczność zaczęła śpiewać. Ira miała zaczął koło godziny 20, ale oczywiście nie zabrakło małego poślizgu, ale nieważne... Koncert skończył się po 22. Oczywiście nie mógłbym pominąć bisu! Gdy Ira zeszła ze sceny wszedł prowadzący i zachęcił publiczność do skandowania - "I-ra! I-ra! I-ra!" Po chwili chłopaki wrócili i w końcu zagrali "Nadzieje", na którą tak długo wszyscy czekali i cover "Venus" - przeboju z lat 80-tych. Bardzo podobała mi się ostra, rockowa wersja tej piosenki. Na zakończenie było jeszcze krótkie nawalanie w bębny, ukłon i "dobranoc". Po koncercie można było kupić płyty i zdobyć autograf, ale nie czekałem dłużej i postanowiłem wracać do domu. Oczywiście znając moje szczęście przy wyjściu spotkałem moją nauczycielkę matematyki, która w poniedziałek w szkole (koncert odbył się w niedziele) musiała mi wypomnieć, że jak chodzę na takie imprezy to nie znaczy, że mogę spać na lekcjach. :)

Podsumowując powiem, że było to samo co w telewizji, ale niestety bez Zbyszka Hołdysa i innych gości. Zawsze podziwiałem Artura Gadowskiego za jego doskonały kontakt z publicznością. Na koncercie w Strzegomiu nie zawiódł mnie! Co chwilę żartował, namawiał ludzi do śpiewania... Trasa Iry jeszcze trochę potrwa, więc jeśli ktoś ma możliwość pójścia na taki koncert to polecam!

Patryk Giemza

Created by © insooth 2004 [v.5] / © IMM musicMAG 2003-2004
Zamów prenumeratę musicMAG-a! Następna strona Index Poprzednia strona Następna strona Index Poprzednia strona Skocz do góry Następna strona Index Poprzednia strona