Dużo czasu przyszło fanom czekać na nowy materiał najbardziej zasłużonego dla neopunka zespołu. Green Day ostatnią "świeżą" płytę - "Warning" wydał 2 października 2000 roku, później wyszły jeszcze dwa wydawnictwa "International Superhits!" i "Shenanigans", będące odpowiednio składankami największych przebojów i utworów pozbieranych ze stron B singli. Czy Green Day wydając album "American Idiot" zrekompensował miłośnikom ich twórczości czteroletnie oczekiwania na nowy materiał?
Pochodząca z Berkeley kapela jest najbardziej zasłużona dla całej amerykańskiej i światowej sceny nowego punk rocka. Wydając w Wytwórni Warner Bros. płytę "Dookie", zawierającą ich największe hity: "Basket Case" i "When I Come Around", skupili na sobie uwagę mediów, które zaczęły dostrzegać muzykę punkrockową. Być może to dzięki nim na szerokie wody wypłyneły grupy Blink 182 i Sum 41, a także wiele innych. Zespół w ciągu całej kariery wydał sześć premierowych płyt i dwie składanki, a teraz raczy nas kolejnym.
| |
Album otwiera wybrany na singiel utwór o tym samym tytule co cała płyta. Kompozycja posiada niezłe rock&rollowe zacięcie, niesie ze sobą wiele energii. Jeżeli ktoś sądzi, że tytułowa piosenka, będąca wybrana na pierwszy singiel będzie miarodajna dla całej płyty, powinien zweryfikować swoje przypuszczenia. Już kolejny "Jesus Of Suburbia" każe spojrzeć pod innym kątem na najnowsze dziecko Green Day'a, jest to bowiem rockowa ballada trwająca ponad dziewięć minut, czego trudno byłoby się spodziewać po zespole punk rockowym. Utwór nagrany w dość charakterystycznym dla tej kapeli, nieco flegmatycznym stylu, jak zdecydowana większość na "American Idiot", wystarczy wymienić "Boulevard Of Broken Dreams", "Are We The Waiting", "Give Me Novoaine", "Wake Me Up When September Ends". Tylko ile razy można piec to samo ciasto i serwować je kolejnym, nierzadko tym samym gościom? Tym bardziej, jeżeli wydaje się być troszeczkę komercyjnie przesłodzone. Być może komuś to poraz kolejny podane ciasto będzie smakowało, jednak ryzyko, że większość nabawi się mdłości jest ogromne!
Na "American Idiot" nie znalazłem nic ciekawego. Album jest bardzo wtórny, nagrany starymi, sprawdzonymi sposobami. To, dzięki czemu kiedyś zaczął zarabiać duże pieniądze teraz zaczyna się nudzić. Zagorzali fani zespołu mogą, jednak ze spokojem sięgnąć po płytę z granatem w kształcie serca na odkładce. Na pewno się nie zawiodą i znajdą to za co kochają Green Day!
KuZnia
|