Tosteer jest młodą kapelą, której receptą na muzykę jest melodyjny, balladowy rock, jednak bardziej ten ciężki spod znaku Creed czy Staind. Takie granie jest za oceanem ciepło przyjęte, również w naszym kraju nie brak fanów takich dźwięków. Dowodem na to chociażby wysokie miejsce Tosteera na Rockowej Liście Przebojów Polskiego Radia.
Płytę rozpoczyna drugi singiel tej płyty - "Parasite". Utwór ten charakteryzuje się dużą dozą melodii, z powodzeniem można go nucić przy goleniu. Ale na pewno nie ma tu klimatu w rodzaju Bajmu czy Budki Suflera. Gitary są wyraźnie zaznaczone, pozostałe instrumenty brzmią jak żywe, nie są plastikowe. Czyli na RMF-y i Zetki chłopaki nie mają co liczyć, choć potencjał jest. Lekkim szokiem jest drugi utwór, "Odkryj Się". Powodem jest wokalny udział rapera, co sprawia, że mamy tu połączenie hard rocka z nu metalem. W podobnej stylistyce utrzymany jest jeszcze "Zatrzymaj Świat" - chyba najlepsza piosenka na płycie.
| |
Zwrotka jest spokojna, ale refren... Tu rapowanie naprawdę pasuje. W połączeniu ze śpiewem daje niesamowitego kopa. Swoją drogą wbił mi się w pamięć i nie może mnie opuścić. Pomiędzy tymi piosenkami znalazł się pierszwy singiel, jednocześnie najbardziej znany song Tosteera - "The Hardest Task". Bardzo spokojny początek i zwrotki, by w refrenie uderzyć z mocą po uszach. Chyba nie muszę też przypomiać, że melodia jest tu bardzo ważna i zapadająca w pamięć. Podobny klimat panuje już do końca. Najlpesze są "Ćma" - jedna z cięższych piosenek Tosteera, czy "The Frown", na początku z orkiestrą w tle, co przypomina trochę projekty typu S&M Metalliki. Na koniec została raprezentowana akustyczna ballada "Far Away From You". Można się przekonać, że również bez gitar elektycznych chłopaki potrafią stworzyć piękną piosenkę. No i jeszcze dopełniające to smyki i fortepian... Pozostaje mieć nadzieję, że Tosteer nie przepadnie po jednym sezonie i będzie miał szansę nagrywać kolejne płyty. Ja trzymam za nich kiuki, gdyż grają na światowym poziomie.
Westa
|