Między innymi

Przypomniałem sobie Les hautes lumières Fauve:

Après la nuit
Avant le jour
Et à travers les roselières

Après la nuit
Avant le jour
J'irai chercher les hautes lumières

Celuj w czerwoną gwiazdę

P podesłał fragment listu Thomasa Jeffersona z początków XIX wieku. P zaznaczył pogrubioną czcionką dwa ostatnie zdania, bardzo trafne zdania, ja wybrałem jednak inny fragment:

(...) masy społeczne są zredukowane do bycia jedynie automatami w nędzy, odartymi z uczuć poza cierpieniem i grzechem. Tak zaczyna się bellum omnium in omnia (wojna wszystkich z wszystkimi), którą niektórzy filozofowie tego świata błędnie biorą za stan naturalny, zamiast za nadużycia człowieka.

Manipulowanie masami

Firmy ubezpieczeniowe zastanawiają się, jak zarządzać ryzykiem długowieczności oraz w jaki sposób oszacować trend poprawy śmiertelności. Rząd zaś głowi się, w jaki sposób pomóc zaprzyjaźnionym korporacjom. Praca do śmierci, krzyczy poseł, to może źle się kojarzyć, kwituje minister. Zastępca ministra przedstawia program poprawy śmiertelności w celu walki z długowiecznością, punkt pierwszy: wiek emerytalny zostanie podniesiony tak wysoko, by niewielu go dożyło, a sprzyjać temu będzie: obniżenie jakości jedzenia przy jednoczesnym podniesieniu podatków i cen produktów, ograniczenie dostępu do lekarzy i skrócenie listy leków refundowanych, oraz ograniczenie mobilności, której będzie sprzyjać podniesienie cen paliw i zwiększenie podatków od emisji czegokolwiek. I wszystko to przedstawią obywatelom eksperci w telewizji i w niezależnych instytucjach, tak aby każdy był zadowolony. Każdą niepochlebną nam opinię w internecie będziemy atakować chmarą prawomyślnych komentarzy. Ambicje zgnieciemy obniżeniem jakości systemu nauczania, kredytami walutowymi oraz nowymi regulacjami sprzyjającymi poprawie wydajności obywateli, w tym: w celu podjęcia trzeciego etatu za minimalną krajową lub nie. Wzbudzimy falę nienawiści wśród społeczeństwa do niego samego, jednym damy wszystko, drugim nic, drudzy będą syczeć z zawiści do pierwszych, do siebie samych, a my. My wygramy!

Niestrawność

Minęła godzina dwudziesta, fryce włączyli frytkownicę, pomyślałem. Swąd smażonej sztuki mięsa przebił się przez cienką ścianę i ugrzązł w największym pokoju mieszkania, które zajmuję. Pokój ten jest o tyle dla mnie ważny, że jako jedyny w tym mieszkaniu jest wystarczająco duży, aby móc w nim swobodnie pracować, jest też odpowiednio wyposażony, na dodatek jest połączony z sypialnią. Muszę otworzyć okno, pomyślałem, otworzę więcej okien. Ile lat mają te rury zamalowane nasty raz olejną farbą, czy wytrzymają mróz, czy może zaleję sąsiada. On nie przebiera w słowach, za to ja stosuję formę grzecznościową, z dużej litery, a on i tak mówi za szybko. Codziennie to samo, mięso smażone na tłuszczu, duszone z cebulą, może z sosem, ciemnym?, być może. Musi ich męczyć niestrawność, codzienna niestrawność napędzająca koncerny farmaceutyczne i kluby fitnessu, pomyślałem. Wbrew ich dziadom, fizjologia człowieka ich również dotyczy, tłuszcz skrzeczy. Zimno. Czekam. Zamykam.

Korygowanie wymazywaniem i wycinką

Pamiętam, że całkiem sporo lat temu, siedząc w Galerii Dominikańskiej we Wrocławiu, w oczekiwaniu na pociąg, który zawiezie mnie do domu, pierwszy raz czytałem Wymazywanie Bernharda. W połowie lektury Wymazywania Bernharda dotknęło mnie, że czytam tę książkę o blisko dekadę za późno. W jakim punkcie byłbym dzisiaj, gdybym przeczytał Wymazywanie Bernharda wcześniej, w jaki sposób widziałbym dzisiaj świat mając myśli przesiąknięte Bernhardem już w liceum.

Valid XHTML 1.0 Strict