Analog jest młodą rockową kapelą, której członkowie już zetknęli się z rodzimym showbusinessem w innych projektach. Wokalistka śpiewała w Ha-Dwa-O, natomiast basista jest uznanym muzykiem sesyjnym. To właśnie ta dwójka jest siłą napędową zespołu i twórcą materiału z debiutanckiej płyty - Analogia. Temu albumowi, który ujrzał światło dzienne 15 listopada w głównej mierze poświęcony jest wywiad. Ale nie tylko, o czym możecie się przekonać czytając artykuł.
musicMAG: Takie pytanie na rozgrzewkę. Kto się chowa pod szyldem Analogu i jak doszło do tego, że gracie razem?
Monika: Istoty ziemskie, które walczą o swoje miejsce. Monika Wierzbicka-głos, Paweł Gawlik-bas, Radek Chwieralski- gitara. Spotkałam Pawła w marcu 2002 roku. I od tego czasu zaczęły się intensywne spotkania, rozmowy, dzielenie się swoimi prawdami. W trakcie rozważań o życiu powstawały piosenki, a może było na odwrót...nie mniej jednak rozmowy i tworzenie były zawsze przy sobie. Na samym początku założyliśmy zespół o nazwie Positivka. Razem z nami tamte piosenki tworzyli Beata Biłyk-Woźniak oraz Radek Chwieralski. Nagraliśmy demo, ale zabrakło nam determinacji, aby wprowadzać tamten temat w życie. Jesień 2002 roku była piękna, ale nasz nastrój był mniej piękny...byliśmy przygnębieni. Do momentu, kiedy znowu nie usiedliśmy razem i nie zaczęliśmy tworzyć. Tym razem, to nasze tworzenie było bardzo osobiste, balansowało na granicy szaleństwa, zachłystywania się możliwością wywalenia na światło dzienne tego, co w nas głęboko siedziało. Z mojego punktu widzenia, skończyło się coś, co śliczne-równo-grzeczne. A zaczął się proces pokazywania tego, co głęboko ukryte. Od jesienie siedzieliśmy z Pawłem ukryci przed światem i tworzyliśmy swoje piosenki. Zaprosiliśmy do zespołu dwóch wirtuozów swoich instrumentów: Radka Chwieralskiego i Włodka Tafla. Od marca 2003 zaczęliśmy intensywne próby. Potem były festiwale, koncerty, Mnóstwo pięknych i mniej pięknych chwil...a ile jeszcze przed nami...

musicMAG: Istniejecie dopiero od 2002 roku, a Wasza debiutancka płyta wychodzi już 15 listopada 2004. Dobry wynik jak na polski zespół. Co miało największy wpływ na tak szybkie ukazanie się waszych nagrań?
Monika: Myslę i myslę co mam odpowiedzieć, a przede wszystkim od czego zacząć...Wpływ na wydanie płyty miało parę ważnych czynników. Fakt, że jeździliśmy na festiwale rockowe w całym kraju, zajmowanie wysokich lokat co pokazywało, że muzyka się podoba.. Na Węgorzewskim Rock Festiwalu w 2003 roku otrzymaliśmy w ramach nagrody 10 dni w Studiu X w Olszynie oraz wydawnictwo płytowe od Polskich Nagrań. Spotkaliśmy wiele życzliwych osób, które nam pomogły( złota lista na naszej stronie internetowej www.analog.art.pl). Julita Sokołowska, Mariusz Podziałek, Sławek Berny podzielili się z nami swoim talentem. 10 dni w Olszynie wykorzystaliśmy w pełni, nagraliśmy materiał na płytę, zmiksowaliśmy; a z wydawnictwa płytowego nie skorzystaliśmy, ponieważ Polskie Nagrania nie gwarantowały żadnej promocji. W związku z tym ruszyliśmy na pielgrzymkę po wytwórniach. Nie wymodliliśmy tego, co chcieliśmy. W trakcie tego roku spotkaliśmy nową manager - Żanę Siaczyńską , która wspomaga zespół przy sprawach techniczno-promocyjnych. Również za sprawą Sylwii Pawlus, która zmobilizowała nas, oraz która stoi na czele wydawnictwa Yellow Flower, wydajemy naszą debiutancka płytę - "analogiA."
musicMAG: Kto wpadł na pomysł, żeby "Rabbits on the Grass" nagrać w orientalnym klimacie? Muszę przyznać, że jest to świetna, klimatyczna piosenka.
Monika: Hmm... Oboje z Pawłem wpadliśmy na pomysł, zresztą jak z większością naszych piosenek. Cieszę, że ją lubisz.
musicMAG: Monika jest znana szerszej publiczności z zespołu Ha-Dwa-O. Czy współpraca z tym zespołem wpłynęła jakoś na twórczość Analogu?
Monika - Wychodzę z założenia, że wszystko, co nas spotyka ma wpływ na nasze życie, dlatego moja bytność w wodnym składzie tez jakoś na nią wpłynęła. Ale na twórczość analogu nie. Nie mniej mój pobyt w Ha-dwa-o! traktuje jak przygodę, która czasami odbija mi się czkawka, tak bardzo się nią zachłysnęłam :)
musicMAG: Paweł Gawlik współpracuje z wieloma polskimi wykonawcami. Czy stworzenie Analogu byłą chęcią zagrania wreszcie pod własnym szyldem, zagraniu muzyki, którą chce się grać?
Paweł Gawlik: spotkanie z Moniką było przypadkowe, tak jak i pomysł na wspólny zespół. Wynikło to z impulsu i zgodności poglądów na muzykę i rzeczy ważne. Każdy z nas współpracuje z różnymi artystami, a Analog to wypadkowa naszych marzeń, pragnień no i oczywiście wyraz tego, co nas boli... Biorąc udział w tworzeniu zespołu poprzez komponowanie, granie itp. to najpiękniejsza rzecz dla artysty, bo czuje wolność wyrazu i spełnienie, które potrzebne jest każdemu człowiekowi.
| |

musicMAG: Dlaczego warto nabyć Waszą płytę? Czym się różnicie od innych zespołów grających w takich klimatach?
Monika: Na pierwszą cześć pytania odpowiem tak:
Jeśli usłyszę jakąś piosenkę w radiu, w telewizji i poruszy, zachwyci mnie, idę do sklepu i kupuje płytę. Robię to czasem dla jednej piosenki. Bywa też tak, że oglądam jakiś program lub słucham wywiadu i osobowość człowieka jest dla mnie tak ciekawa, że sobie myślę: "ciekawe, jaka płytę, książkę ten ktoś stworzył" i idę i kupuję.
"analogiA" jest wyjątkowa dla tych, którzy słuchają muzyki głową, dla tych którzy szukają miłości, dla tych, którzy przeżyli koszmary i teraz powoli się podnoszą, dla tych, dla których istnieje cos więcej oprócz praca-dom-sen-potrzeby fizjologiczne-balanga w weekend.
A czym się różnimy? ...nie chciałabym wypaść jak kabotyn, ale po pierwsze nie znam zespołu, który gra w podobnych klimatach, a po drugie każde z nas to inna osobowość, która wyraża się poprzez swój instrument. I w wyniku połączenia zasilamy analogową konstelację. Wyjątkowość polega na tym, że kiedy gramy jesteśmy kwintesencją radości obcowania z muzyka, z naszymi emocjami, przez co nie udajemy.
musicMAG: Jak wyglądają u Was sprawy koncertowe? Z tego, co zauważyłem na analog.art.pl to nie gracie zbyt wielu...
Paweł Gawlik: ostatnimi czasy gramy mało, to prawda, lecz nie wynika to z braku zapotrzebowania na zespół, a raczej priorytetów w jego działalności. Bierzemy czynny udział w wydawaniu płyty, co absorbuje dużo pracy, takiej poza muzycznej, ale niezbędnej dla ukazania się albumu. W latach poprzednich zagraliśmy całe mnóstwo koncertów, festiwali... Jak tylko zamkniemy sprawę premiery płyty wrócimy na pewno do koncertowania, i to mam nadzieję częstego, bo koncerty to to, co lubimy najbardziej. Czysta energia, publiczność, niekończąca się droga i pomidorowa w przydrożnym zajeździe.
musicMAG: Czy uważacie, że muzyka rockowa zaczyna powracać w Polsce do łask i jest lepiej traktowana przez media niż kilka lat temu?
Paweł Gawlik: Oby to było proroctwo! To prawda, że coraz więcej muzyki rockowej i jej pochodnej pojawia się w mediach. Chociaż tak naprawdę muzyka rockowa nigdy nie zniknęła, zniknęła tylko swego czasu z ekranów telewizorów i z rozgłośni radiowych. Paranoją jest dla mnie tylko to, że muzyka, każda, nie tylko rockowa musi przejść badania, aby mogła być grana... To słuchacze czy telewidzowie powinni o tym decydować, a decydenci z telewizji i rozgłośni radiowych powinni upubliczniać nagrania, szczególnie rodzimych, twórcych, w tym przypadku polskich. Niestety wygląda to inaczej. W większości nie decydują odbiorcy tylko ludzie " z branży".

musicMAG: Kto jest potencjalnym odbiorcą Analogu? Nastolatek wychowany przez hip-hop poszukujący nowych brzmień, czy bardziej wyrafinowany słuchacz?
Paweł Gawlik: Ludzie wrażliwi na dźwięki i słowo. Tak jak już wcześniej wspomniałem, nie robiliśmy badań, dla jakiej grupy odbiorców opłacałoby się nam najbardziej grać, a po prostu zaczęliśmy to robić. Oczywiście jakieś wyobrażenie ludzi, którzy mogą odebrać nasz przekaz mamy, ale to nasze głowy i nasze kryteria. Nie chcemy stwarzać sztucznych ram, po prostu odbiorcami naszej muzyki są ludzie podobnie myślący i czujący do nas. My pragniemy tylko pokazać światu, co mamy do powiedzenia, jeśli znajdą się ludzie, którzy mają takie same przekonania, przemyślenia jak my to już będzie dla nas wielki sukces. Najważniejsze jednak, aby Ci ludzie mieli szansę o nas usłyszeć, a w dobie badań... ech życie ...
musicMAG: Dzięki za wywiad. Jeszcze tylko proszę o słowo na niedzielę dla Czytelników musicMAGa ;)
Monika: to co robimy innym wraca do nas z siedmiokrotna mocą. Nawet MAG na początku swojej drogi to wie.
Bądźcie zdrowi.
Przeprowadził: Westa
|