Środowisko metalowe jest dziwne. Zespoły oryginalne i ciekawe skazane są zwykle na niszowość i brak zrozumienia, ponieważ metalowcy wolą sprawdzone patenty i odgrzewane kotlety. Są chlubne wyjątki. Jednym z nich jest scena norweska, gdzie awngarda jest jednym z najprężniej działajaćyh odłamów sceny. A najpopularniejszym i kluczowym dla niej jest ten zespół- Arcturus.
Historia bandu zaczęła się, gdy znany skądinąd pan Jan Axel Blomberg, zwany przez brać czarną Helhammerem, pogrywał sobie w death'owym bandzie Mortem (1987-1990). A z nim grali tam sobie dwaj inni panowie: gitarzysta Steinar Sverd Johnsen i ryczący basista Marius. Zespół koncertował, wydał nawet epkę "Slow Death", której za cholerę pewne już nie zdobędziecie. W 1990 Helhammer i Sverd zmienili nazwę tego stwora na Arcturus, bo postanowili grac inny, mniej typowy rodzaj muzyki. W 1991 Helhammer, by odreagować zapewnię palenie Kościołów i zabawy z Euro, nagrał sobie z tym bandem siódemkę "my Angel", którą wypuścił w Putrefaction Records. Materiał zawierał dwa utwory, niezbyt ciekawe, ale ukazujące postępowe zainteresowanie panów (elektronika, wolne tempo, mała ilość gitar). W tym czasie zdarzyły się dwie ważne rzeczy: pan Marius postanowił, ze jego awangarda to nie kręci i dał hoopa w bok z zespołu, a pan Steinar stwierdził, ze gitara za cholerę się do niczego nie nadaje i od tego momentu intensywnie ćwiczył grę na klawiszach, w czym, jak wiemy, osiągnął potem perfekcje. Te traumatyczne wstrząsy i działania Piekielnego Młotka z Mayhem zabiły na trochę entuzjazm zespołu. Powrócili już po cyrku z Vargiem i Black Circle, w nowym składzie. Za gitarę złapał Samoth z kultowego już wtedy Emperora, a wokalami zajął się Kristoffer Rygg, przezywany Garmem, młody lider obiecującego zespołu Ulver. To ta druga postać miła zaważyć na obliczu zespołu, ale to potem. Na razie ochoczy chłopcy wypuszczają w 1994 epkę "Constelation", cztery utwory mające być zwiastunem longplaya, w labelu Samotha, Nocturnal Art, oczywiście w limicie do 500 kopii. Potem Samoth idzie do ciupy, powiedzieć cześć Faustowi, a zespół postanawia działać bez niego. Zatrudnia zdolnego gitarzystę Carla Augusta Tidemanna i nagrywa płytę "Aspera Hiems Symfonia", z gościnie pożyczonym z Ulver Skollem na basie. Album wychodzi w 1995, w wytwórni Ancient Lore i w dystrybucji Century Media. Jest on czymś nowym i świeżym, bardziej symfonicznym niż Emperor i wiejącym awangardą, czymś oryginalnym. Po jego wyjściu zespoły sceny Norweskiej masowo zwracają się ku nowym prądom, tworząc eksperymentatorskie kółko wzajemnej adoracji, z Arcturus, Emperor, Ulver i Fleurety na czele. Od tego albumu zaczyna się supremacja awangardy w Norwegii. Tymczasem zespół daje pierwszy i przez wiele lat jedyny koncert na przyjęciu z okazji wydania płyty, potem Tidemann odchodzi. Zastępuje go Knut M. Valle, równe utalentowany operator wiosła. Procz tego na bas wchodzi Hugh Steven J. Mignay. Jako, że zespół przeniósł się do labela Misanthrophy i dostał więcej kasy na nagrania, pod koniec 1996 wwalił się do studia. Krążek nagrywano sześć miesięcy, z niesamowitym rozmachem. Zatrudniono kwartet smyczkowy i dodatkowych muzyków: na oboju i rożku. Dodatkowo brzmienie zespołu uzupełniły loopy produkowane przez G.Wolfa (nowa ksywa Rygga). Na krążku udzielił się tez w dodatkowych solach Tidemann oraz znany potem z Borknagar i Dimmu Borgir Simen, który zaśpiewał główna linię w "The Chaos Path" i chórki w dwóch innych utworach. Gdy album "La Masquerade Infernale" wyszedł, Arcturus dostał się na usta wszystkich i stał się objawieniem i pewna marka na rynku niezależnym i metalowym, wyznaczając nowe trendy. Band zamiera na dłuższy okres. Garm zajmuje się swoimi projektami, podobnie Helhammer. W 1999 wychodzi eksperymentalna kompilacja odrzutów i remixów, "Disguised Masters". Muzycy Arcturusa prezentują tam obliczę dziwne, zupełnie niemetalowe. Industrialne i elektroniczne remixy, kompletnie nieprzewidywalne i wydziwaczone. Powstał nawet remix z raperami! I to dobry! Prócz tego znajduje się tam wyśmienita nowa kompozycja, "Deception Genesis" oraz od nowa nagrane "Du nordavind" z debiutu. Oba utwory brzmieniem i charakterem zapowiadają następny album. Potem znowu cisza i pojawiają się plotki, że projekt się rozpadł. Ale okazało się, że dwa lat zespół intensywnie pracuje w różnych studiach i w 2002, nakładem własnej wytwórni zespołu Ad Astra Enterprises, ukazuje się album "The Sham Mirrors". Jest on bardziej metalowy niż "La Masquerade Infernale" (Helhammer cały czas zapieprza na stopkach jak opętany), ale jednocześnie najbardziej awangardowy z dyskografii zespołu.
| |
Garm (znowu nowa ksywa: Trickster G. Rex) wznosi się na nim na wyżyny techniki wokalnej, a Sverd do panteonu najzdolniejszych i najszybciej grających wirtuozów syntezatora. Na części utworów debiutuje też, zastępujący tymczasowo nieobecnego Mingaya, Dag F. Gravem. Na utworze "Radical Cut", najbardziej zbliżonym do typowego blacku, pojawia się skrzek wokalisty Emperora i Peccatum, prywatnie znajomego Garma i Hellhammera, Ihsahna. Album ma duże powodzenie w światku i świetne recenzje, ale sprzedaje się nieco gorzej niż poprzedni. Gdy pozycja artystyczna Arcturusa wydawała się ugruntowana, a przyszłość pewna, w 2003 fanów doszła straszna wieść. Garm odszedł z zespołu, skupiając się na coraz bardziej eksperymentalnym Ulver. Na pocieszenie zostawał jedynie fakt, ze Sverd i Jan Axel znaleźli następcę Rygga. Jest nim wokalista znanego progmetalowego, norweskiego bandu Spiral Architect, Oyvind Hageland. Zespół zaczął też, po raz pierwszy od dawna, koncertować. Najpierw na norweskich festiwalach, Southern Discomfort Festival i Hole in the Sky, a potem, co aktualnie uskutecznia, trasach po Europie. Podobno całkiem nieźle im to idzie. Ostatnio Hellhammer pieje w wywiadach o nowej płycie, nad którą pracują. I tu pojawia się dreszczyk obawy. Młotek twierdzi bowiem, że album ma być inspirowany Rammsteinem, Ministry i Nine Inch Nails. To raczej nieciekawe prognozy, pachnie utratą oryginalności. Prywatnie, uważam, ze Hageland niezbyt pasuje, ma zbyt heavy metalowe zacięcie, a nie głęboki głos Rygga. Moje obawy, ze z odejściem Garma ulotni się klimat i zespół ustąpi pola, może być realna, szczególnie patrząc na powyższą wypowiedź Hellhammera. Ale czekam, może coś jednak fajnego powstanie... Mam nadzieję, panowie.
Oto dotychczasowe story Arcturusa. Zachęcam do wsłuchania się w jego dokonania i poznania kosmiczno-filozoficzno-diabelskiego klimatu, pięknych wokali Garma i powalającej techniki reszty muzyków. Jak dla mnie jest to najbardziej inspirujący i innowatorski zespół ze sceny metalowej, zawsze przecierający nowe szlaki. Mam na półce całą jego ciężko uzbieraną dyskografie, oprócz "Disguised Masters" wszystko na CD, i nie żałuje ani zetówki wydanej na jej zebranie. Słucham co dwa dni, nie ma tygodnia, żeby któraś nie lądowała w paszczy odtwarzacza. I tak już rok z hakiem, nie znudziło się. Arcturus ma tyle pomysłów, ze nigdy nie odkryjesz jego zagmatwanego pomysłu na muzykę w całości. Szczerze polecam.
Dyskografia:
My Angel 7"
Constelation EP
Aspera Hiems Symfonia
La Masquerade Infernale
Disguised Masters
Aspera Hiems Symfonia +Constelation + My Angel 7" 2CD Reedycja
The Sham Mirrors
Obecny skład:
Oyvind Hageland - wokal
Knut M. Valle- gitary
Hellhammer- bębny
Sverd- syntezatory
Dag F. Gravem- bas
Byli członkowie:
Trickster G. Rex (Garm)
Samoth
Carl August Tidemann
Hugh J. Mingay
Marius
Skoll
Ważniejsze kapele, w których udzielali/udzielają się muzycy zespołu:
Mayhem (Hellhammer)
Ulver (Garm, Skoll)
Winds (Tidemann, Hellhammer)
Emperor (Samoth)
Age of Silence (Hellhammer)
The Kovenant (Hellhammer, Sverd)
Fleurety (wszyscy po trochu)
Spiral Architect (Hageland)
Borknagar (Garm)
Mareck
|