Menu  grudzień 2004 (23)  indeks . zapowiedzi . artykuły . recenzje . muzyka w sieci . redakcja . special numeru . magazyn on-line

Nowa ekstaza Asgaard - wywiad z Bartkiem Kostrzewą

Oryginalność na polskiej scenie metalowej nie jest, wbrew pozorom, cechą rzadką (będę to powtarzał do znudzenia, aż wszyscy sobie to zakodujecie w głowach). Lansuje się co prawda głównie kapele grające klasyczny death metal, ale obok tego przemyka sobie wiele bardzo nietypowych projektów. Starczy wspomnieć Nyia, Neuma, Sacriversum, Serpentia, Riverside, Psychotropic Transcedental czy nieistniejące już Unnamed, Misteria, Valinor czy Kobong. Do tej grupy należy też Asgaard, bedąc jednocześnie jednym z jej najwybitniejszych i najprężniej działających przedstawicieli. O ile do poprzedniego "XIII Voltum Lunae" można było się jeszcze w paru miejscach przyczepić, to nowa płyta, "EyeMDX-tasy" to muzyka pierwsza klasa, w dodatku światowa. I o tym materiale udało mi się pogadać via mail z gitarzystą Asgaard, Bartkiem Kostrzewą. Jest on dowcipnym i inteligentnym człowiekiem i jego odpowiedzi naprawdę miło się czyta, więc zapraszam do lektury.
musicMAG: Po pierwsze, takie małe pytanie, słuchacie dużo Arcturusa? Bo muza jednak się kojarzy...

Bartek: A co to jest za zespół ten Arcturus? Czy to nie Ci którzy wzorują się na Asgaard ha ha? Jak zwykle nieśmiertelne pytanie o Arcturus... Chyba wszyscy bardzo lubimy ten zespół, w szczególności za muzyczny sposób myślenia, za awangardowość i nieprzewidywalność tej muzyki. Jeśli więc pojawiają się porównania do Arcturus to mam nadzieję, że chodzi właśnie o podobne cechy w naszej muzyce, sposób komponowania i aranżowania utworów. Pod względem czysto muzycznym ja przykładowo nie przepadam za barwą głosu wokalisty (drażni mnie jego maniera wokalna), choć doceniam kunszt i umiejętności. Arcturus na pewno odcisnął jakieś piętno na Asgaard, ale nie większe niż inne kapele jak np. Solefald, Dimmu Borgir czy Samael.

musicMAG: Dobra, na waszym nowym albumie jest dużo agresywniej, więcej growlu i szybkich partii. Naturalny rozwój czy świadomy zabieg? A może na dragach tak speedujecie, co? :-)

Bartek: Tak niewątpliwie na dragach typu Rutinoscorbin, Scrorbolamid czy witamina C bo ostatnio nieco przeziębieni jesteśmy... W naszym przypadku niczego nigdy nie planujemy, komponujemy taki materiał jaki w danej chwili czujemy. Niewątpliwie to bardzo agresywna płyta jak na Asgaard, ale jest wiele momentów bardzo klimatycznych, zwolnień czy nietypowych rozwiązań aranżacyjnych. Cały czas operujemy kontrastem muzycznym i uważam, że jest to nasza silna strona.


musicMAG: A nowym albumie macie dużo elektroniki, są nawet klawisze jakby z techno? Tylko Wojciech nimi się bawił, czy ktoś pomagał w elektronizacji, bo to zaleta nowego albumu.

Bartek: Tylko i wyłącznie Wojtek. Podzielam Twoje zdanie, że "elektronizacja" jak ją nazwałeś, jest zaletą tego albumu. Aktualnie Wojtek ma duże możliwości sprzętowe, a biorąc pod uwagę, że wciąż studiuje w wyższej szkole jazzu jego technika, umiejętności i możliwości w zakresie sprzętu sprawiają, że niewielu klawiszowców z kręgu muzyków metalowych może się z nim zmierzyć - 2 może 3 nazwiska w Polsce. Nie ma sensu być przesadnie skromnym, Wojtek osiągnął bardzo wysoki poziom, który stale podnosi.

musicMAG: Gitary. Są z przodu, ale solówek jest mało, są one schowane z tyłu? Czyżbyś bał się walnąć cos błyskotliwego?

Bartek: Nie zgadzam się tak do końca, bo tym razem, mając na uwadze dużą ilość elektronicznych smaczków, perkusyjnych loopów i tym podobnych kombinacji, gitary nie były podwajane, dlatego nie są takie masywne i wysunięte do przodu jak na "XIII Voltum Lunae". Dzięki temu są jednak bardziej selektywne i mają bardzo ciekawe brzmienie. Są tam dwie różne ścieżki, jest trochę różnych schiz robionych wbrew pozorom przez gitary, a nie przez klawisze, jest trochę wysokich partii, schowanych w tle niemniej tak właśnie miało być. Do Asgaard nie pasowałyby klasyczne solówki, poza tym musiałyby być najwyższej klasy. Kto wie może w przyszłości poprosimy jakiegoś wirtuoza gitary o masakryczną solówkę, o ile wpisywać się ona będzie w całość kompozycji, co przy takim zagęszczeniu środków artystycznego wyrazu wcale nie musi być proste i konieczne. To jest jak z doprawianiem potrawy, nie można przesadzić.

musicMAG: Czy Metal Mind promuje jakoś "EyeMDX-tasy" na Zachodzie? Jest taki zamiar ? Bo płyta na światowym poziomie, aż się prosi.

Bartek: Nie wiem jak jest dokładnie, były jednorazowe reklamy wszystkich ostatnich wydawnictw MMP w poważnych magazynach, na pewno jakieś promusy zostaną wysłane zagranicę, ale szczegółów akcji promocyjnej nie znamy. Pewnie że potrzebujemy intensywnej i mocnej promocji, ale obawiam się, że MMP tego nie zrobi. Nie mamy w tej firmie mocnej pozycji, nie jesteśmy priorytetowym zespołem. Mamy nadzieję, że może inne firmy fonograficzne zwietrzą interes, kupią licencję i podejmą działania promocyjne i marketingowe.

musicMAG: Jakie plany koncertowe, jak na dzisiejszy dzień?

Bartek: W tym roku na pewno już nigdzie nie zagramy, ale jesteśmy świeżo po trasie Black Diamonds Tour na której graliśmy wraz z Hermh i Luna Ad Noctum w 9 miastach Polski. Trasa odniosła spory sukces, gdyż obejrzało nas ok. 1500 osób. W przyszłym roku w tym samy składzie znowu odwiedzimy kilka miast, może uda się zagrać na jakimś festiwalu, całkiem możliwa jest mała trasa po Zachodzie. Problemem jest natomiast to, że wszyscy pracujemy i trudno jest nam dostać w jednym czasie urlopy, ponadto Przemek na stałe mieszka w Londynie więc nie łatwo go ściągnąć, a również życie prywatne pochłania nam masę czasu, gdyż mamy pozakładane rodziny. Tak więc w naszym przypadku w grę wchodzą raczej dłuższe trasy niż pojedyncze koncerty. Na pojedynczych sztukach praktycznie nie możemy zagrać bo koszty ściągnięcia Przemka do Polski są wysokie. Asgaard to na dzień dzisiejszy raczej projekt muzyczny niż regularny zespół.


musicMAG: Trudno osiągnąć taka produkcję w naszych warunkach? Nawet od Wiesławskich wychodzą czasem źle wyprodukowane płyty.

Bartek: Cały proces produkcyjny był przemyślany od początku do końca. W Hertz rejestrowaliśmy jedynie sekcję i gitary. Wojtek nagrał klawisze w swoim domowym studio, wokale i miksy robiliśmy w Hendriks studio, jak również podstawowy mastering. Końcowa obróbka dźwięku to zasługa mojego brata. Siedzieliśmy nad produkcją tej płyty ok. 3 miesiące, ale myślę że efekt jest bardzo dobry. Ta płyta nie odstaje od produkcji zachodnich, a gdyby jeszcze udało się zrobić mastering u pewnej osoby mielibyśmy materiał na poziomie światowym. Tym niemniej jest to brzmieniowo bardzo dobra płyta, najbardziej dopieszczona w naszej karierze. Jak na składance do Metal Hammera porównałem sobie produkcje innych zespołów to nasz kawałek mimo iż wtedy jeszcze bez masteringu, brzmiał lepiej od wielu utworów tam zamieszczonych.

musicMAG: Czego teraz słuchasz, co cię inspiruje?

Bartek: Nie mam za wiele czasu na słuchanie muzyki, aktualnie słucham nowości płytowych MMP jeśli idzie o metal, ale słucham wielu innych niemetalowych rzeczy. Mam sporo zaległości i wiele materiałów do przesłuchani, ale brakuje czasu i w poczekalni rośnie kolejka. Akurat w naszym przypadku źródłem inspiracji może być dobry film, książka, przyroda czy rozmowa z interesującą osobą, niekoniecznie muzyka, choć ta bywa bardzo inspirująca. (ciekawe, 100% pokrywa się z odpowiedzią, jaką dał mi Andy z Winds- wkręt późniejszy autora)

musicMAG: Jak się zapatrujesz na pierwszy album Asgaard, jeszcze bez Przemka na wokalu?

Bartek: Gdybyśmy w tym czasie pozyskali do współpracy Przemka, a materiał nagrywałby Arek Malczewski Asgaard byłby zespołem w zupełnie innym miejscu. Niestety wiele osób zraziło się tym albumem do Asgaard i nawet nie wiedzą jak bardzo się zmieniliśmy. Osobiście uważam, że "When The Twilight Set in Again" miał duży potencjał, był dobrze zaaranżowany, miał ciekawe pomysły i melodykę. Tkwił jednak w starej szkole klimatycznego metalu i miał słabą produkcję. Wokale nagrywane były w 2 godziny a nie kilka dni jak to mam miejsce dzisiaj. Dla wielu osób jest to jednak album bardzo ważny. Zdarzają się prośby abyśmy zagrali jakiś kawałek z tej płyty na koncercie. Wczoraj np. dostałem emaila z Belgii, w którym jakiś koleś prosi mnie o 3 egzemplarze tej płyty. Sporej grupie osób ta płyta się podobała, sprzedawała się również całkiem nieźle.

musicMAG: Co polecasz z naszej sceny? Może znasz debiut Nyia, to jest niezłe? A jak nie, to co oryginalnego dostrzegasz?

Bartek: Nasza scena ma wiele ciekawych zespołów, które na pewno na zachodzie zrobiłyby karierę. Nyia to jeden z przykładów, ale to doświadczeni muzycy (bodajże z Kobonga?) ale dlaczego Demise nie zdetronizował In Flames a Lux Occulta wciąż nie jest tak znana jak być powinna tego nie rozumiem. Z ostatnich produkcji duże wrażenie wywarł na mnie Naamah, Unnamed (mimo że nie istnieją- dopiero się dokopałem do nich, grali bardzo ciekawy prog metal), Hermh. Mam nadzieję że Przemek Olbryt nagra ciekawy materiał ze swoim Devilish Impressions.

musicMAG: Na jakim sprzęcie grasz?

Bartek: Gram na oryginalnym Ibanezie Artist, gitarze niewątpliwie mającą swoją duszę, przypuszczam że z połowy lat 80-tych, robionej w Japonii po przeróbce oczywiście. Gitara ma specyficzne brzmienie, tym niemniej zastanawiam się czy nie profanuje tego instrumentu, bo powinno się na nim grać jazz czy bluesa przede wszystkim, a nie metal. Co do pieca to gram na głowie Peavey do której mam tej samej firmy kolumnę 400 vat. W studio nagrań używałem ostatnio głowy Warhead.

musicMAG: Twój ideał kobiety? (to taki offtopic)

Bartek: Co to za pytanie, przecież ja mam żonę! Ideały nie istnieją chyba, że się ma 16-17 lat to się wierzy w takie bajki jak "ideał". Dla mnie u kobiet najważniejszy jest głos, swoista elegancja, energia, zmysłowość, inteligencja i klasa. Ja te cechy w swojej kobietce znalazłem i jest ok.


musicMAG: Dobra, zanudzam cię, więc żegnam, dzięki za wywiad. Walnij jakiś frazes czytelnikom na do widzenia!

Bartek: To może taki: "Wydajną pracą uczcimy zjazd partii". Dzięki wielkie za zainteresowanie moim boysbandem, zapraszam do zapoznania się z naszą najnowszą płytą EyeMDX-tasy. Zajrzyjcie na naszą stronę www.asgaard.art.pl i sprawdźcie nas. Możecie przeżyć mały wstrząs...

musicMAG: No i to by było na tyle. Musze dodać, że mimo, iż zgłosiłem się praktycznie znikąd, z powietrza, Bartek bardzo solennie przyłożył się do wywiadu. Odpisał na maila z propozycja w około dwadzieścia (sic!) minut, a na odpowiedzi czekałem tylko trzy dni. Miło wiedzieć, że ktoś traktuje poważnie pisarczyków z e-magazinów : -). Z tego miejsca jeszcze raz dzięki za wywiad. No i podpisuje się po zaproszeniem do otworzenia strony Asgaardu i zagłębienia się w ten nietypowy kosmos dźwiękowy.

Przeprowadził: Mareck

Created by © insooth 2004 [v.5] / © IMM musicMAG 2003-2004
Zamów prenumeratę musicMAG-a! Następna strona Index Poprzednia strona Następna strona Index Poprzednia strona Skocz do góry Następna strona Index Poprzednia strona