Fani brytyjskiej legendy sceny elektro rock-pop na nowy album zespołu czekają już trzy i pół roku - ostatni jak dotąd krążek Depeche Mode ukazał się w maju 2001 roku i był nim "Exciter", przyjęty wśród depeszy skrajnie: od zachwytu po całkowite potępienie. Wbrew pozorom w ciągu ostatnich trzech lat wokół zespołu działo się bardzo dużo...
Przede wszystkim w 2003 roku solowe albumy wydali Martin Gore (autor niemal wszystkich utworów) i David Gahan (wokalista). Obaj wyruszyli w trasy koncertowe - Martin dał kilka kameralnych występów, natomiast Dave z pełnowymiarowymi występami na żywo zagościł nawet w Polsce. Trzeci członek grupy (Andy Fletcher) w tym czasie założył własną wytwórnię płytową i występował jako DJ (w lutym tego roku był w Polsce). Kończący się rok był także bardzo pracowitym dla Martina. Oprócz kilku występów jako DJ (ostatni w Berlinie 8 listopada) udzielał się w projektach innych artystów: wokalnie i instrumentalnie wspierał projekt OneTwo, jego wokal słychać na ostatnim albumie zespołu Client (będącego głównym ogniwem wytwórni Andy'ego Fletcher'a), pomagał także przy solowym albumie Gwen Stefani (wokalistki No Doubt) a ostatnio zostają potwierdzone plotki, jakoby pracował nad jednym czy dwoma utworami Madonny (i wszystko wskazuje na to, że mnoże z tego coś wyjść)...
Przy okazji rozpoczęcia działalności solowej pojawiły się pierwsze niepokojące spekulacje na temat zakończenia kariery zespołowej. Atmosfera była dodatkowo podsycana przez dość ostre momentami wypowiedzi w wywiadach udzielanych przez Gahan'a, który głównie narzekał na to iż Martin, jeśli chodzi o tworzenie utworów Depeche Mode, ma całkowity monopol i nie pozwala mu dojść do słowa. Niejednokrotnie Dave odgrażał się, że jeśli na kolejnym albumie Depeche Mode nie znajdą się utwory jego autorstwa to odejdzie z zespołu. Wszystko wyglądało naprawdę bardzo nieciekawie i poważnie. Tymczasem wytwórnia Mute za wszelką cenę nie pozwalała fanom zapomnieć o zespole, serwując reedycje starych wydawnictw...
Mimo iż grupa nie wydawała nic nowego na brak depeszowych wydawnictw nie możnabyło narzekać, szczególnie w tym roku. W lutym ukazała się reedycja koncertowego albumu "101" z 1989 roku w formacie SACD (znacznie poprawiona jakość dźwięku). Wcześniej, w październiku 2002, wyszła reedycja filmu "101" na DVD (poprzednio tylko na kasecie video). We wrześniu tego roku ukazała się kolejna reedycja zapisu filmowego w formacie DVD (oczywiście wzbogacona o dodatki), wcześniej nie dostępna w tym standardzie. Było to "Devotional" z 1993 roku, pochodzące z trasy promującej album "Songs of faith and devotion". W końcu w październiku ukazał się zapowiadany od jakiegoś czasu album "Remixes 81-04", będący składanką najlepszych remiksów zespołu z prawie ćwierć wieku jego działalności. Wydawnictwo jest promowane singlem "Enjoy the silence 04", którego remiks stworzył Mike Shinoda z Linkin Park (co doskonale słychać). I jedynie przy wydaniu składanki remiksów można powiedzieć, że wydano coś zupełnie nowego - na trzypłytowej, limitowanej edycji znalazło się osiem zupełnie nowych remiksów. Kolejne trzy zupełnie nowe remiksy trafiły na single "ETS 04". Niestety liczne wpadki wytwórni przy tych wydawnictwach (opóźnianie daty wydania, brak inwencji w uatrakcyjnieniu reedycji, błędy w produkcji, a co za tym idzie problemy z odtwarzaniem czy w końcu wpadka z Secret Site przy okazji wydania remiksów, na której mimo hucznych zapowiedzi nie znalazło się praktycznie nic poza kolejną próbą wyciągnięcia pieniędzy od wybranych osób - dostęp tam mieli tylko Ci, którzy zakupili najdroższą, trzypłytową wersję, co najciekawsze ostatecznie wszystko trafiło na oficjalną stronę, dostępną dla wszystkich) skutecznie ostudzały wszelkie większe emocje fanów, po prostu rozczarowując.

| |

Z czasem i sprzecznymi informacjami docierającymi z obozu zespołu nadzieje na zupełnie nowy album Depeche Mode stwały się coraz mniejsze, choć brytyjczycy przyzwyczaili już fanów, że od 1993 roku regularne płyty wydają co cztery lata. Jednak tym razem nadzieje naprawdę malały, co nie miało miejsca w poprzednich latach. Ale w listopadzie stan rzeczy zmienił się diametralnie...
Najpierw na oficjalnej stronie DM pojawiło się króciutkie oświdczenie video Martin'a, który powiedział jedynie, iż prawdopodobnie nowy album powstanie. To jeszcze nie wywołało większego poruszenia, zwłaszcza przez kluczowe słowa użyte w wypowiedzi - "może" i "prawdopodobnie". Po tygodniu od jego opublikowania poinformowano, iż już wkrótce na www.depechemode.com pojawi się informacja bezpośrednio od zespołu, która z pewnością ucieszy fanów. Temperatura wzrosła. Dzień upragniony przez wszystkich fanów Depeche Mode nadszedł 16 listopada - dzień, w którym oficjalnie potwierdzono, że wkrótce rozpoczynają się prace nad zupełnie nowym, studyjnym albumem zespołu!
Przypomnijmy tylko, iż dotychczas Depeche Mode wydało trzynaście albumów studyjnych (w tym dwie składanki singli i jedną remiksów) oraz dwa albumy koncertowe, którym towarzyszyło ponad czterdzieści singli. Wszystko to dokonało się na przestrzeni ćwierć wieku - od roku 1979, w którym wszystko sie zaczęło i 1981, w którym ukazał sie pierwszy album, zatytułowany "Speak and spell"...
Według oficjalnych informacji grupa (czyli trio Martin Gore, David Gahan i Andrew Fletcher) ma się na początku grudnia spotkać w Santa Barbarze z Danielem Millerem (szefem Mute Records i przyjacielem zespołu od początku jego działalności), menedżerem Jonathanem Kesslerem i producentem Benem Hillierem. Oczywiście o ile dwie pierwsze postacie nie są żadną nowością, ciekawość wzbudza trzecia osoba, zwłaszcza iż ma być producentem nowego krążka Depeche Mode. Hiller jeszcze nie miał okazji pracować przy muzyce DM, jednak lista wykonawców, przy których produkcjach maczał palce jest imponująca, znajduje się na niej między innymi Elbow, Blur, Clinic, Idlewild, Suede, The Doves, Graham Coxon, Merz, Smashing Pumpkins, Travis, U2, Skunk Anansie, Duran Duran, Rolling Stones i New Order. Jak widać zróżnicowanie jest naprawdę duże, choć przeważają wykonawcy rockowi, ale Hiller znany jest też z przemycania do utworów dyskretnej elektroniki. A jak uczy historia kolejne albumy Depeche Mode nie były podobne do żadnego z poprzednich. Dlatego trudno powiedzieć, czego spodziewać się teraz, choć raczej nie zapowiada się na wielkie eksperymenty. Zespół ma wejść do studia już w styczniu przyszłego roku, zaraz po przerwie świątecznej. Nieoficjalnie mówi się, iż nowego albumu można będzie się spodziewać późną wiosną lub wczesnym latem a jesienią trasy koncertowej. Wszystkie depeszowe serca biją już mocniej napędzane dreszczykiem emocji. Miejmy nadzieję, że wszystko pójdzie zgodnie z planem! Tajmenicą ciągle pozostaje to, jak dogadali się Martin i David w kwestii pisania utwórów - Gahan był raczej nieugięty...
Jeszcze jeden powód do radości (choć trochę trudno tak to nazwać, gdy pierwotnie książka miała się ukazać jeszcze w listopadzie tego roku) będą mieć w przyszłym roku polscy fani - ukaże sie uzpełnie nowa, nieautoryzowana biografia zespołu - "Obnażeni" autorstwa Jonathana Millera. Wydawcą będzie InRock a planowane ukazanie się książki to wiosna 2005 roku (najszybciej w marcu). Według tych, którzy zapoznali się z wersją oryginalną, jest na co czekać. A póki co polskim fanom pozostaje zadowolić się trzecim wydaniem (nakładem Kagry) oficjalnej biografii DM autorstwa Steve'a Mallinsa, któro zostało poszerzone o nowy, piętnastostronicowy roździał obejmujący historię zespołu do Exciter Tour włącznie.
Zapowiada się na to, że przyszły rok będzie rokiem Depeche Mode. Niestety może to być już ostatni taki rok, ponieważ członkowie zespołu zgodnie przyznają, że jeśli to nie będzie ich ostatni album to kolejny takim już z pewnością będzie. Ale tak naprawdę nigdy nic nie wiadomo, pozostajemy dobrej myśli i czekamy na kolejne wieści na temat przyszłości DM, która wreszcie zapowiada sie na najbliższy czas naprawdę optymistycznie...
Ecnelis
|