Depeche Mode to prawie ćwierć wieku historii muzyki, muzyki nowatorskiej, będącej inspiracją dla wielu innych artystów i jedynej w swoim rodzaju. To także historia remiksów, niejednokrotnie wywracających utwory do góry nogami - 'dokumentem' uwieczniającym to zjawisko jest składankowy album zespołu - "Remixes 81-04", który ukazał się w drugiej połowie października 2004 roku.
Album wydano w trzech wersjach: jedno i dwypłytowej oraz limitowanej, trzypłytowej. Dodatkowo edycja trzypłytowa miała zapewniać dostęp do specjalnej strony internetowej (Secret Site), z której miały być dostępne inne, dotychczas niepublikowane remiksy, sample z utworów i inne ciekawostki. Niestety okazało się, że na stronie nie ma praktycznie nic wartego większej uwagi a za kolejne remiksy trzeba dodatkowo płacić. Co ciekawsze, ostatecznie wszystko to trafiło na oficjalną stronę, dostępną dla wszystkich. Pozwolę sobie przemilczeć to, co na ten temat myślę ja i co mówi opinia publiczna...
Wersja trzypłytowa to zbiór aż 37 zremiksowanych nagrań, poukładanych według nieznanego bliżej klucza (choć patrząc na czasy trwania każdego z krążków największe znaczenie miało chyba to, aby maksymalnie wykorzystać dostępną przestrzeń). Wśród remiksów, które wcześniej ukazały się od 1981 roku na singlach znalazły się produkcje samego Depeche Mode, jak i innych osób, między innymi producentów albumów i osób przy nich pracujących (Francios Kevorkian, Dave Bascombe, Daniel Miller, Adrian Sherwood i Flood) a także 'ludzi z zewnątrz', między innymi Air, Underworld, Portishead i William Orbit. Fani kolekcjonujący single zespołu nie znajdą wśród tych utworów raczej niczego nowego, jednak na albumie (w limitowanej wersji) znajduje się aż osiem zupełnie nowych remiksów, zrobionych między innymi przez Tomo Mass'a, Mike'a Shinodę z Linkin Park i zespół Goldfrapp. "Enjoy the silence 04", wybrane na singiel promujący wydawnictwo zostało stworzone właśnie przez Shinodę, co słychać od pierwszych dźwięków - gdyby nie wokal Gahana z powodzeniem mogłaby być to piosenka Linkin Park.
Podobne wątpliwości jak przy kolejności utworów budzi ich dobór, ale o gustach się nie dyskutuje. Są tu remiksy, które naprawdę potrafią powalić (znakomite "In Your Room - Jeep Rock Mix"), takie, które miło posłuchać, ale nie wnoszą wiele nowego ("Shout - Rio Remix" czy "Get The Balance Right! - Combination Mix") i prawdziwe ciekawostki ("Are people people?" i "Breathing in fumes", powstałe na bazie odpowiednio "People are people" i "Stripped"), które mogą przyprawić niejednego fana o prawdziwą konsternację.
| |
Wybór jednak po paru przesłuchaniach nie budzi większych zastrzeżeń. Jest naprawdę różnorodnie i interesująco, od delikatnych interwencji (przepiękne "A Question Of Lust - Flood Remix") po wykorzystanie zaledwie fragmentu oryginału (agresywne "Barrel Of A Gun - Underworld Hard Mix") w celu stworzenia czegoś, co nawet nie przypomina nagrania, z którego wyszło. Zupełnie innym roździałem są remiksy, które wkładają utwory w rejony zupełnie nowego brzmienia, czysto rockowego - "Freelove (DJ Muggs Remix)" czy nowe "Nothing (Headcleanr Rock Mix)". Depeche Mode, któro zaczynało w erze new romantic, będące obecnie klasykiem elektro rock-popu bez elektroniki brzmi ciekawie, ale nie każdy fan zaakceptuje takie radykalne zmiany. Dla tych, którzy posiadają obszerną kolekcję singli zespołu najbardziej warte uwagi będą oczywiście remiksy powstałe w 2004 roku. A przy nich w pierwszej kolejności narzekałbym na toporne "Clean (Colder Version)", po czym... zakończył narzekania (no, może poza pozbawionym charakteru "Enjoy The Silence - Timo Maas Extended Remix"), ponieważ reszta może nie jest rewelacyjna, ale bez większych problemów zadowala, choć oczywiście można mieć pretenscje dlaczego nie zrobiono całego albumu z zupełnie nowymi remiksami. Ślicznie prezentują się głębokie i czarujące "Halo (Goldfrapp Remix)" oraz "Little 15 (Ulrich Schnauss Remix)", wyobraźnię porusza też dyskotekowe (w jak najlepszym znaczeniu tego słowa) "Photographic (Rex The Dog Dubb Mix)". Cieszy fakt iż nie znajdziemy tu praktycznie żadnego miksu stworzonego według utartych schematów, nie znajdziemy tu przypadku, w którym z utworu zrobiono tandetną dyskotekę czy tylko zamieniono parę dźwięków miejscami czy barwą. Większość z nich wnosi do kopozycji naprawdę coś nowego, przenosząc je w zupełnie inne klimaty, można tu wymienić choćby zmrożone i uspokojone "Home (Air 'Around The Golf' Remix)", "Rush (Spiritual Guidance Mix)", któremu nadano jeszcze większego pędu i mocy oraz wspaniale rozbudowane przez Williama Orbita "Walking In My Shoes (Random Carpet Mix)"...
Pomysł i sens wydawania takiej składanki może budzić wątpliwości (szczególnie w przypadku tego zespołu, gdy już od ponad trzech lat nie wydano niczego nowego a większość remiksów jest znana), ale trudno pogardzić taką płytą czy ją zignorować. Usprawiedliwionym można być chyba tylko wtedy, gdy jest się zdecydowanym przeciwnikiem jakichkolwiek remiksów. Album Depeche Mode dobitnie jednak udowadnia iż takie osoby tracą naprawdę wiele. Remiksom można zarzucać bezczeszczenie oryginału, zatracanie jego klimatu, ale jeśli już to nastąpi w zamian otrzymujemy spojrzenie na utwór z zupełnie innego punktu widzenia, co niejednoktotnie daje wiele inspirujących chwil. A takich chwil na tym albumie nie trzeba długo szukać...
Ecnelis
|