Hunter po swoim pierwszym albumie "Requiem" oraz po "Live" został okrzyknięty polską Metallica. Chłopaki grali ostro, szybko czyt. trashowoJ. Z niecierpliwością czekałem a ich trzecią płytkę.
Hunter powstał w 1986 r. z inicjatywy Pawła (Drak'a) Grzegorczyka i Grzegorza ( Brooz'a) Sławińskiego. Był to zespół głownie koncertowy, kochany przez publiczność niestety nie doceniany, nie brany poważnie przez wytwornie płytowe. To wszystko spowodowało iż ich pierwszy album "Requiem" ukazał dopiero się w grudniu 1995. Od tego czasu jednak wszystko zaczęło zmierzać ku lepszemu i choć nie bez kłopotów w 2002 r. wydali płytkę "Medeis" .
Gdy ją zdobyłem i przesłuchałem byłem zaskoczony ,zmieszany. Nastąpiła lekka zmiana stylu. Nadal jest to muzyka gitarowa, dość mocna, ale czy trash metalowa?
Nie wiem jak odpowiedzieć, na pewno jest teraz bardziej urozmaicona. I niezwykle pesymistyczna.
Pierwszym utworem na płycie("Fallen") jest świetna ballada mówiąca o upadku człowieka, utracie nadziei. Ciekawy także muzycznie, utwór utrzymany w wolnych tempach urozmaicony jest min. congami (takie bębny) i skrzypcami, co buduje niesamowity klimat.
"Fantasmagoria" z kolei opowiada o pieniądzu, który staje się dla niektórych bogiem.
Trzeci utwór (" So...") to już odmienny klimat, głośniki atakują nas ostrymi trashowo-punkowymi riffami. Coś dla maniaków utworów z poprzednich płyt. Warstwa tekstowa mówi o śmierci, o człowieku który zabijał, krzywdził innych aż spotkał lepszego od siebie i jego los był przesądzony,
| |
Utwory "Greed" i "Grabasz" są po prostu niezłe. Pierwszy mówi jak tytuł wskazuje o chciwości, zgubie ... a drugi o Grabarzu istocie tyleż nierealnej co niebezpiecznej a jednocześnie zbłądzonej, zagubionej. Każdy z nas może stać się grabarzem.
I znowu następuje zmiana tępa w "Mirror of war", jest szybko, agresywnie, bez niepotrzebnych udziwnień, zresztą podobnie jak w depresyjnym, smutnym "Nikt".
"Why" utwór po prostu smutny, w którym podmiot zadaje pytania do drugiej istoty, , trochę przypomina inwokacje...pytania dotyczące śmierci, wątpliwości, zdrady.
I wreszcie Jeden z dwóch majstersztyków płyty: "Medeis" ukazany w formie ballady, przypomina jakoś chorą kołysankę".śpij...dziecino...śpij...spokojnym snem...
Sen ochroni cię przed twoim złem..." Opowiada o śnie niepokojącym, który może przerodzic się w koszmar. Nasza władza w świecie snu może okazać się tylko iluzja i on nas pochłonie.
Skoro wspomniałem o majstersztykach to pora na "Loże szyderców". Ukazana jest stara prawda że jednostki które widza świat inaczej niż inni, są odrzucane przez resztę, nie są rozumiane, samotne. Jednak jest tez o nadziei, o pójściu własna drogą "Zrozumiał sens prostych słów! Czas zacząć iść drogą swą Nieznany kraj, nieznany ląd"
Wreszcie zostaje bonus track, utwór z poprzedniej płyty " Kiedy umieram". Nie będę o nim nic pisał , po prostu przesłuchajcie.
Niewątpliwą zaletą tej płyty jest część multimedialna na której znajdują się teksty, 2 teledyski oraz zdjęcia..Reasumując płyta bardzo ciekawa, lecz nie dla każdego. Chłopaki nie zapominając o swoich trashowych korzeniach poszli o krok dalej Jak wyszło? Sami oceńcie
Absynt Seeker
|