![]() |
|
![]() |
|
![]() |
|
||
|
|
|||
![]() |
|
|
SoulFly - Primitive Drugi album SoulFly'a... Co dziwne w dzisiejszych czasach, jest on cięższy i bardziej brutalny od swojego poprzednika[co wychodzi mu tylko na lepsze:)]. Sądzę, że na pierwszym albumie Max skoncentrował się na kontempalcji swoich odczuć wobec filozofii, natury, ojczyzny [Brazylia] itp., a na "Primitive" przeszedł natomiast do działania:). Jeszcze nigdy nie słyszałem albumu przepełnionego takim bólem, pełnego złości i energii-w dodatku pozytywnej. Dla laików muzyka SoulFly'a jest łomotem jak każdy inny, dla wtajemniczonych to hałas uduchowiony i inteligentny;). W kawałku "Pain" [dziś moim ulubionym soulfly'owym utworze:)] Max, Grady Avanel i Chino Moreno wydzierają się po prostu pięknie... tego się nie da opisać:). Poza tym utwór jest oparty na świetnym riffie gitarowym i jest to klasyczny 'wymiatacz':). Otwierający album "Back to the Primitive" nie zostaje daleko w tyle, rozpoczynające go dźwięki berimbau i tribal w głosie Maxa tworzą niesamowity klimat. W kawałku "JumDaFuckUp" głos Corey'a Taylora przyjmuje zupełnie nowy, świetny wymiar, w "Terrorist" Tom i Max atakują nas potężną dawką trash'owego czadu. Poza tym mamy hip-core'owy "In Memory Of...", zaskakujący "Son Song" z udziałem Seana Lennona, śpiewany w połowie po portugalsku "Mulambo", kolejną część instrumentalnego "Soulfly", a na koniec perełkę[często nie docenianą przez fanów:/]- "Flyhigh", gdzie razem z Maxem popis swoich wokalnych możliwości daje piosenkarka soulowa Asha Rabouin. Jest to jakby spotkanie dwóch uduchowionych gatunków muzycznych - soulu i... soulfly'a:). Jak dla mnie jest to najlepsza - obok Toxicity SOAD i Renegades RATM płyta XXI wieku;). Naprawdę polecam. Bardzo mocna pozycja. Ocena: 9+/10
guerrilla_x@go2.pl |