Polska scena death metalowa jest dość pokaźna, jeżeli chodzi o liczbę wykonawców. Są oni znani znani tylko na lokalnych scenach, bo ogólnopolska scena death metalowa zaczyna się i kończy na Vaderze. Quo Vadis jest jednym z bardziej znanych lokalnych zespołów, gdyż zdarzyło mi się słyszeć o nich wcześniej, zanim dostałem ich płytkę.

Quo Vadis pochodzi ze Szczecina. Powstał w 1986 roku i istnieje do dziś. Wydał do tej pory sześć płyt. Najnowsza to wydany w 2002 roku "Król". Recenzowany przez mnie "Quo Vadis" to ich debiutancki album. Są uczestnikami większości polskich festiwali metalowych oraz imprez typu Jarocin czy Przystanek Woodstock.
|
|
Reedycja debiutanckiego albumu została wydana przez Dywizję KOT. Wydawnictwo jest bardzo ciekawe, gdyż poza zremasterowanym materiałem "Quo Vadis" z 1991 dołączono siedem utworów z pierwszego dema grupy nagranego w 1988 roku. Płyta zawiera prezentację multimedialną z teledyskiem do utworu "Rzeźnik", zdjęciami zespołu oraz historią. Dołączona do płyty książeczka zawiera poza okładką teksty wszystkich utworów, wiele fotografii oraz biografię zespołu.
Wiedząc, że mam do czynienia z death metalem, miałem pewne obawy wkładając płytę do odtwarzacza. Ogromne było moje ździwienie, gdy zamiast spodziewanego "wypruwania flaków" usłyszałem hymn ZSRR. Tak przedstawia się intro do piosenki "NKWD", w kilku innych także stosowane są podobne zabiegi, np. piosenka rezerwistów czy płacz dziecka. Jeszcze bardziej niż początek płyty zaskoczył mnie wokal. Pomimo przeraźliwości, charakterystycznej dla tego gatunku, głos wokalisty jest wyraźny i nie trzeba sięgać po dołączoną książeczkę, aby zrozumieć co śpiewa Tomasz Skaya. Instrumentalnie płyta jest bardzo podobna do innych z tego gatunku, wręcz monotonna. Od czasu do czasu trafi się jakaś solówka. Gdyby nie intra w stylu hymnu ZSRR, nie wsłuchując się dokładnie, trudno byłoby zauważyć granice pomiędzy utworami.
Tematyka tekstów odbiega od standardów death metalu. Poza krwią i męką w tekstach Quo Vadis można znaleźć rozważania nad sensem życia, komentarze do aktualnych ówcześnie wydarzeń ("NKWD") czy protest przeciwko przymusowej służbie wojskowej.
Gdyby pierwszą płytą death metalową jaką przesłuchałem nie była "Litany" Vadera, a ta wyżej recenzowana, mój stosunek do tego gatunku mógłby być zupełnie inny. A tak Quo Vadis uważam za dobry, lecz nietypowy zespół death metalowy.
KuZnia
|