Menu  październik 2003 (10)  indeks . zapowiedzi . artykuły . recenzje . muzyka w sieci . redakcja . special numeru . magazyn on-line
musicMAG /  Internetowy Magazyn Muzyczny Poprzednia stronaIndeksNastępna strona

  

Special - Teksty Oryginalne


'38
Utwór instrumentalny

4 pory
Pamiętam tylko, że była wtedy wiosna
Wiadomo - maj, te sprawy, drzewa całe w pąkach
Serce pojemne jak przedwojenna wanna
I pragnienie, by ją wypełnić
Uwiodła mnie przepaść jednego spojrzenia
Runęłam w nią, rozkładając ramiona
Spadałam całe lato i bym się roztrzaskała
Gdyby nie spadochron z wyrzutów sumienia
Mam czyściutkie sumienie i bilet pewny do nieba bram
Do wrót normalności zastukałam zimą
Gdzieś w okolicy Bożego Narodzenia
Jestem z powrotem i leżę przy tobie
Czy szczęśliwsza? Nie wiem, ja nie wiem
Patrzę na ciebie w nocy, gdy już uśniesz
Kładę się obok, ogladam nas w lustrze
I widzę od lat nieprzerwanie
Podróbkę szczęścia z fabryki na Tajwanie
Mam czyściutkie sumienie i bilet pewny do nieba bram

Anioł
Co czwartek mój anioł stróż pukał do losu drzwi
Choć wszystko krzyczało w nim, pozwalał nakrywać się
A upokorzenie jego otaczało mnie
Zaklęciami ochronnymi nie musiałam się modlić
Niedostępne nie wiem czym jest
Jestem światłem, jestem snem, małym palcem u nogi twej
A wielcy świata na usługach mych
Mam spokojną linię czoła, ciało zdrowe jest
Białą suknię, sznur bursztynów, buty noszę z mchu
Moja radość niczym nie zmącona
Jedyny podmiot zdarzeń - ja (x4)
Wczoraj anioł rzekł "nie"
Ciemna gwiazda nad głową mą
Mam starą pomarszczoną twarz i straszę dygotem rąk
Pęka we mnie owoc strachu, znowu modlę się
Stopy krwawią, jestem brudem pod paznokciem twym
I chciałabym być niewidzialna (x10)
Anioł stróż opuścił mnie (x4)

Antiba
Mam być wdzięczna? Za co, pytam się?
Za niepokój, za nieprzespane noce
Za zwątpienia, za obiecany raj
Na który pewnie nie zasłużę
Może za to, że żyję właśnie tu
Że kobiety mają coraz więcej praw
Za internet, pokemony, DVD
Za łagodną muzykę w radio
Za tanie podróby drogich perfum
Za możliwość płacenia w sklepach kartą
Przenoszenie lektur na ekrany kin
Supermarkety, promocje i obniżki
Nie chcę ciastka z kremem, tortu i wisienki
Nie chcę bransoletek, uwiera mnie sznur pereł
Mam być wdzięczna? Za co, pytam się?
Za lycrę, za zakupy w TV-shopie
Audiotele, anoreksję, diety-cud
Wściekłe krowy i pryszczate świnie
Euro, NATO, białe rejestracje
Małą sztukę i wielką fonografię
Aromat identyczny z naturalnym
Za small-business i Big Brother
Nie chcę ciastka z kremem(...) (x2)

As raindrops fell
Once I was swept away by a glance
Came to some pearly gates holy land
And all could of earned some grace if cared
But of that bread i've tasted my share
Mine was the life of a snug embroyo
Yet my dreams blazed with fire blood and pain
It'so and realized it was death
I saw it all just staring helpless
As raindrops fell
I lost an eye contemplating the past
There'll be no statute to honour those days
The last I was snubbing life it's word
Just savorig the greenest of grass absurd
As raindrops fell

Between
Between the idea and the reality
Between the motion and the act
Between the conception and the creation
Between the desire and the spasm
Between the everything falls the shadow
This is the way the world ends

Choice
You've got a gun, you can use it now
And here's a man, you can make him dead
The choice is yours, so ask yourself
If you wanna be a killer, if you wanna be a murderer?
With a weapon in a pocket, be brave it's so easy
Without it you're so helpless
Look in the mirror, how do you feel now?
What do you feel about yourself ?

Chyba
Podaruj mi coś, czego nie zdobędę sama
A wtedy ja szepnę ci, możesz mnie dotknąć
Może pozwolę ci, byś ze mną budził się
Może powiem ci, jakie lubię wino
Może pozwolę ci, zapalić świeczkę
Gdy w pewną zimową noc zgaśnie światło

Cisza, ja i czas
Lubię ten stan
Rozkoszne sam na sam
Cisza i ja
Cisza, ja i czas
Udaję, że świat
Zamyka się
W tych czterech ścianach
A za nimi pustka
Lubię ten stan
Cisza, ja i czas
Kocham ten stan
Cudowne sam na sam
Kawa i ja
Papierosy, kawa, ja
Nie ma kumpli
Nie na nieprzyjaciół
Nie licząc dwudziestu
w paczce papierosów
Kocham ten stan
Papierosy, kawa, ja

Cudownie
W samotni mej
Figi spadają z drzew
Pęka na nich skóra czerwona
Piję ich sok
Słodki jem miąższ
Pora jest popołudniowa
Nie boję się
Ochraniają mnie
Trzy oddane karły
Kochają mnie, bo szyję im
Szyję małe kubraczki
Jeśli znów podniesiesz głos
Odejdę tam
Ty pogubisz kości żyjąc sam
Jeśli znów podniesiesz głos
Odbiorę go
Jestem wróżką
Wiele zaklęć znam

Cudzoziemka w raju kobiet
Za mądra dla głupich
A dla mądrych zbyt głupia
Zbyt ładna dla brzydkich
A dla ładnych za brzydka
Za gruba dla chudych
A dla grubych za chuda
Spróbuj się domyślić gdzie to mam, no gdzie...?
Za łatwa dla trudnych
A dla łatwych za trudna
Zbyt czysta dla brudnych
A dla czystych za brudna
Zbyt szczecińska dla Warszawy
A dla Szczecina zbyt warszawska
Spróbuj się domyślić gdzie to mam, no gdzie...?
Dokładnie tam
Właśnie tam
Pan wygrał bon
A pani fiat

Czas spełnienia
(z rep. Grass)
Spoglądam wstecz i widzę tyle pustych godzin
Ogarnia mnie strach, ogarnia mnie strach, bo wiem
Bo wiem ile minęło (x2)
Lecz nie wiem, nie wiem, nie wiem ile zostało
A ja nie chciałbym tak po prostu, po prostu przeminąć (x3)
Wiele upłynęło dni
Dni bez mojego udziału
Więc czas już skończyć, czas już skończyć z oczekiwaniem na coś
Co może, może nigdy nie przyjść (x2)
A ja nie chciałbym tak po prostu, po prostu przeminąć (x3)
Muszę ruszyć z miejsca
Pójść na spotkanie własnego spełnienia (x2)
Więc spleć palce z moimi palcami
I chodź, prowadź i daj się prowadzić
Tam gdzie czeka nas czas
Dobry czas
Tam gdzie czeka nas czas
Dobry czas spełnienia

Czy czy czy
Gdy na wewnętrznej stronie powiek
Przed snem wyświetlasz obrazy
To nie ze mną tańczysz walca
Choć ze mną pod kołdrą stykasz sie udami
Gdy raz na dwa miesiące
Beznamiętnie się kochamy
Moje włosy innego koloru
Moje oczy nie niebieskie
Czy czy czy możemy to nazwać końcem? (x2)
Gdy przyłapuję cię niechcący
W środku nocy na mówieniu
Nie, to nie jest moje imię
Ani pierwsze ani drugie!
Wiem, że gdy planujesz przyszłość
Niedaleką i tę dalszą
Musisz wspiąć się na wyżyny wyobraźni
By mnie gdzieś umieścić
Czy czy czy możemy to nazwać końcem? (x2)

Delusions
It's stuffy here, but my window is closed
I'm drinking wine, and I'm scared to the bones
Woman in white dress stands outside
I know so good her name
Things went dark right before my eyes
I hear she's coming
Hallo my dear, my name is dead
Don't be afraid, would you mind if I smoke
You've got five minutes to pack your clothes
Then we are leaving
You've got a right to make one phone
But then we are leaving
Hello! Can you help me?

Desire
Desire!
That's all what I feel when I'm looking at you
Desire!
Do you know what I mean (x2)
It's like a fire I'm eaten up by my desire now
Desire!
I feel desire deep in my mind
You're thinking that my love for you is a real love
You're such a fool, I love your body but not your soul
Tomorrow, I will sleep with another guy in my bed
So kiss me now, before I'll show you, dear, my door
But don't be afraid 'cause you can buy me
I love a money like every strumpit on the world
Just give me a cash, it may be dollars, and take a room
Take off your clothes, enjoy my body
You ask me, do I know what is love - believe I know
I tell you something now, I love only myself
I'm just thinking, that I'm the most important thing in my life
So get out of here, before I destroy and help you to die
But don't be afraid 'cause you can buy me
I love a money like every strumpit on the world
Just give me a cash, it may be dollars, and take a room
Take off your clothes, enjoy my body

Dolly
Skoczyłam
lecę
Nie jest tak strasznie...
Jestem
w niebie
Nie jest wcale aż tak pięknie...
Dwóch rosłych Aniołów
Wyprasza mnie z nieba
Mówią że miejsca
dla niecierpliwych w niebie nie ma...
Najlepiej było wtedy
Kiedy kogoś miałam w sobie
Gdy pachniało deszczem
I marzyłam wieczorem
Gdy karmiłam gołębie
Chlebem z karbidem
Słuchałam muzyki
Upijałam się winem

Dorosłość jak początek umierania
Obciąża moją krew, przemierza żył korytarze
Całego świata jęk, każda ludzkości obawa
Udeptuję skórę tej skąpanej w mroku planety
Z naiwnością, na którą stać, stać chyba tylko dziecko
Dyskretnej troski trzeba mi (x4)
trzeba mi troski trzeba mi
Odciąża moją krew, przemierza żył korytarze
Całego świata jęk, każda ludzkości obawa
Nadwrażliwość to mój wróg, przerost duszy nad rozumem
W głowę kopcie mnie, może, może ozdrowieję
Dyskretnej troski trzeba mi (x4)

Dosyć poważnie
W mojej kuchni stoi sosna
Przebrana za kuchenny stół
Na półkach kilogram śliwek
W słoikach udaje powidła
W lodówce pocięta w plastry
Puszcza do mnie oko krowa
A kurczak pobija rekord
Na czas nurkując w rosole
A ja wsadzam do ust szczotkę
Plastikową do mycia butelek
I szoruję się od środka
Dokładnie każdą szczelinę
Znów płakałam, wczoraj znów płakałam
Że nie umiem na skrzypcach grać
I że wszyscy umrzemy, wszyscy
I że któregoś dnia
Mój syn zostanie całkiem sam
Piję źródlaną wodę
Wypłukuję wszystkie toksyny
Za chwilę pobiegnę na łąkę
Taka świeża, czysta i głodna
Znów płakałam, wczoraj znów płakałam
Że nie umiem na skrzypcach grać
I że wszyscy umrzemy wszyscy
I że któregoś dnia
Mój syn zostanie całkiem sam

Dreams
There is something in her eyes
And I think it's fear
Why don't you tell me little girl
Why are you so afraid
Last night my father
Came to my room alone
He was stark naked
Very quiet closed the door
and it was not dream
I still feel his hands
on my trembling body
Come to me girl I hold you now
You can really trust me
You will never cry again
'Cause you've got your faith
Put hands together
Start talking to your god,
He will be listening
'Cause His mercy is so big,
And your fuckin' dad
Gonna die in hell,
gonna pay for all his sins

Eksperyment
Przeprowadźmy mały sprawdzian wytrzymałości duszy na ból
Pozwól mi się przkonać, jak wiele cierpienia potrafisz znieść
Lecz nawet w chwilach tak okrutnych pamiętaj, że nic się nie zmienia
Że kiedy upokarzam cię, robię to by bardziej cię kochać
Nie ufaj ludziom którzy ciągle głaskają cię, ściągają czapki
Oni nie dadzą ci tego, co mogę dać ci tylko ja
Teraz pójdę z innym meżczyzną, potem zapytam, co wtedy czułeś
A pózniej wyznam publicznie, że twoje uczucie nic dla mnie nie znaczy
Lecz nawet w chwilach tak okrutnych pamiętaj, że nic się nie zmienia
Że kiedy upokarzam cię, robię to by bardziej cię kochać
Nie ufaj ludziom którzy ciągle głaskają cię, ściągają czapki
Oni nie dadzą ci tego, co mogę dać ci tylko ja

Empty page
I was happy here
With my simple life
I was happy when
The spring broke the ice
I remember when my
Perfect dream was gone
Now my life is only
The white empty page
And I'll never be the same
My child is dead

Fate
Your creeping body lies on the carpet now
Head's full of wine, trembling hands and these empty eyes
It is not the first time, when you look that way
But it doesn't matter, you don't have to change yourself
'Cause there's no one else for me
Nobody else can see me

Fire of my soul
Sitting in the bar last night
I was sitting and up comes a guy
Who told me he could study the heart
Of anyone who wanted to try
Do you wish that life could kill you (x2)
Look like and feel like homicide
Fire in my soul will save you (2)
Tell them your salvation has begun
No no no...
Loving, changing (x4)
I find you in depths of doubt
Your stone smile needs rescuing
And now your broken heart
My soul is going to set you free
No no no...
Loving, changing (x4)

Flowers for Titus
Hey mister! I know so good your face
But I wonder! I wonder, how do you look inside
And I don't care! I don't care if you are good or bad
I just want you! I want you to put your hands on my knees
I fall in pieces, in pieces, you drive my crazy, you drive me crazy
I saw her! I know that you are in love
But I fuck it! I fuck it! I don't think about her now
I just want to, I want to hold your neck and kiss your lips
Oh mister! Oh mister, I see you in my dreams
I fall in pieces, in pieces, you drive my crazy, you drive me crazy

Fotografia
Spójrz na lewo, widzisz?
Oto drzewo
Spójrz
na prawo
Mężczyzna z psem
przygląda się drzewu
Spójrz na lewo
Myślisz mój Boże
jakie to drzewo piękne
Spójrz na prawo
Mężczyzna z psem
zdaje się nie zauważać urody drzewa
Spójrz na prawo
Mężczyzna z psem
zniknął
Spójrz na lewo
Drzewo, mężczyzna
i bezpański pies
Wszystko nam się śni
Ja tobie, a ty mi
Wcale nie ma nas
Nie dziejemy się

Gdy mnie sen zmorzy
A gdy mnie sen zmorzy
Zakradnij się i pozbaw mnie twarzy
Powoli zedrzyj skórę
Uwolnij mnie od rysów tych przeklętych
A z gliny ulep mi
Kobiety prostej twarz
I nową daj tożsamość
Nauczę się, nauczę jej na pamięć
A kiedy już się spełni
Bezkarna tak i naga przejdę ulicą
A z gliny ulep mi
Kobiety prostej twarz

Hanging on the telephone
(z rep. Blondie)
I'm in the phone booth, it's the one across the hall
If you don't answer, I'll just ring it off the wall
I know he's there, but I just had to call
Don't leave me hanging on the telephone
Don't leave me hanging on the telephone
I heard your mother now she's going out the door
Did she go to work or just go to the store
All those things she said, I told you to ignore
Oh why can't we talk again
Oh why can't we talk again
Oh why can't we talk again
Don't leave me hanging on the telephone
Don't leave me hanging on the telephone
It's good to hear your voice, you know it's been so long
If I don't get your call then everything goes wrong
I want to tell you something you've known all along
Don't leave me hanging on the telephone
I had to interrupt and stop this conversation
Your voice across the line gives me a strange sensation
I'd like to talk when I can show you my affection
Oh I can't control myself
Oh I can't control myself
Oh I can't control myself
Don't leave me hanging on the telephone

Have a nice day
Who said the past is finished
Who said the future is before me
Who is gonna show me a way
When time stops and time is never ending
I said the past is finished
I said the future is before you
I'm gonna show you a way
When time stops and time is never ending
Nobody said the past is finished
Nobody said the future is before me
Nobody gonna show you a way
When time stops and time is never ending
Have a nice day

Heledore babe
Josie's laughing seeing mother in the grave
Josie's screeming 'cause daddy holds her during storms
Heledore babe
there are snakes in her burning brain
Heledore babe
It runs with blood in her veins
Josie can see things that no one else can see
Josie's dying since she saw Bob Cooper's face
Heledore babe
there are snakes in her burning brain
Heledore babe
It runs with blood in her veins

Ho
Tego dnia
Czystość została pogrzebana
Razem z nią legł wstyd
Tego dnia
Upadł duch
Wygięła się do wewnątrz
Bezpowrotnie elipsa ma
Wczoraj
Zdołałam wrócić do łona matki
Pamięć wraca dziś
Co w niej jest
Czego nie mam ja
Pełnia człowieczeństwa
Wiele kosztuje mnie
Obrastam w siłę, bronię się
Nie złoszczę się, nie złoszczę się
Lubię chleb, więc sobie zjem
I po brzuchu się poklepię

I don't know
I don't know many things - physics, math and chemistry
I don't know many tricks - how to kill and not to speak
I don't know if I could even find my way home
I don't care for attitudes
All I know happiness ain't here
I will soon bear though my soul
My life's out of my mind control
Now it's time to say it all - I don't want you anymore
Life is no stranger to you and I
Maybe it's good for your sense of suprise
Take it like a gift and try to break down
Maybe these are windows into our lives
I don't know many things - phisics, math and chemistry
I don't know many tricks - how to love without pain
Life is no stranger to you and I
Maybe it's good for your sense of suprise
Take it like a gift and try to break down
Maybe these are windows into our lives (x2)

Irish
Life was so hard before you came
I was a 40 years old baby
I lived with my mother on the hill
Do you think she liked me?
The answer is "no" (x2)
Life was so hard before you came
I was a 40 years old virgin
I used to belive that children come
From cabbage in the spring time
How stupid I was! (x2)
It's seven weeks
Since you died, my love
I'm tortured by the light of the sun
I'm tortured by breathing
It's seven weeks
Since you died, my love
I feel like an orphan
I'm tortured by the light of the sun
I'm tortured by the breathing
I could die too (x2)

Is it strange
In my mind I still need a quiet place to go
Oh I really know
That some of you don't understand
I sing this song because I love a man
Tell me is it strange
That I do not hope to turn again
And I wish I could live in the dream
Oh yes I do
I wanna be as big as a mountain

Ja sowa
W dzień, gdy najsilniejsza światła moc
Ma miłość się ukrywa bo jest sową
Nigdy się nie dowiesz, jak wielki to ptak
Bo w Twym sercu gniazdo wije wróbel
W dzień, gdy najsilniejsza światła moc
Są słowa, których nigdy nie wypowiem
Wstyd jakiego nie znam w nocy -
Sznuruje mi usta
Obojętność jest królową zimną nieczułą
Teraz, gdy noc
Sowa ze snu budzi się
Odwaga lwem
Krzyczę w śpiące ucho Twe:
Nie będę jadła - kocham Cię
Nie będę piła - kocham Cię
O śnie zapomnę - kocham Cię
I gdy odejdę nie przestanę

Je-łe
Kiedy pomyślę, że lęk, z którym budzę się
Jest przyjacielem mym, trach - ginie po nim ślad
Kiedy pomyślę, że choroba, z którą budzę się
Jest przyjaciółką mą, okazem zdrowia staję się
Je-łe - to zawsze działa
Je-łe - oto jest klucz
Je-łe - oswoić demony
Je-łe - znaczy zniszczyć je
Kiedy pomyslę, że przyjaciel, który zdradził mnie
Jest przyjacielem mym, to trzy kropki kropki trzy
Je-łe - to zawsze działa
Je-łe - oto jest klucz
Je-łe - oswoić demony
Je-łe - znaczy zniszczyć je

Jeśli łaska
Dajesz mi słowa, dajesz mi wiele słów
Czasami nawet lubię ich posłuchać
Ale przeszkadza mi, że ten sam układ zdań
Pobrzmiewa w sercach setek innych kobiet
Wolałabym bez słów
Wolałabym bez słów
Wolałabym byś bez nich mi powiedział
Bo słowa jawią się
Niczym literek zbiór
Pozbawionych sensu i znaczenia
Mówisz "na zawsze", mówisz mi "tylko Ty"
Czasami nawet myślę, że ci wierzę
Ale nie chciałabym dołączyć do grona tych
Które się pasą tylko słów wspomnieniem
Wolałabym bez słów
Wolałabym bez słów
Wolałabym byś bez nich mi powiedział
Bo słowa jawią się
Niczym literek zbiór
Pozbawionych sensu i znaczenia
Więc nie mów ani słowa
Lepiej nie mów nic

Just another day
Wake up late I lose my dreams
I rub my eyes to break the screams
Look left, look right for my keys
Another day is waiting for me
Everyone just like a crime
I can't understand this killing ground
Another corpse is walking out
Hurry up 'cause you'll be out
Something strange is driving you
Hurry up your time is soon
Use your mind to make me guess
The acid test you don't walk out
Everyone just like a crime
This killing ground this killing town
Another corpse is walking out
Hurry up 'cause you'll be out
I dream I dream we're flying high
Through a big blue sky in my red electro glide
As I lead you over clouds
You're a beatiful budding flower
All we have is sun and clouds and emotions going higher
Dreams go quick back to work
Dripping sweat, eating dirt

Karą będzie lęk
Podajesz dziś rękę tym, którzy sprawili
Że dostrzegłeś we mnie zło,
Zwątpiłeś w niewinność
W moją niewinność (x2)
Ten, który zwie się dziś
Twym przyjacielem
Jutro okradnie cię, sprzeda tajemnice,
Twe tajemnice (x2)
Karą za niewiarę będzie lęk
Który już nie zechce opuścić cię

Karma
Utwór instrumentalny

Katasza
Katasza imię jej
Za dużo w biodrach ma - to po matce
W jedzeniu umiaru brak - po matce matki ma
No i jeszcze
Samobójcze skłonności po dziadku
Dziadków dwóch
Więc umiera razy dwa
Po ojcu krótki ma wzrok
Po stryjku polipy
Talentów poskąpił Pan
Urody żałował też
W kieliszku topi łzy
Do płuc pompuje dym
No i jeszcze
Samobójcze skłonności po dziadku
Dziadków dwóch
Więc umiera razy dwa
Po ojcu krótki ma wzrok
Po stryjku polipy

Kropla
Me ciało niczym drewno, nie znające rzeźbiaża rąk
I jego dłuta jak ziemia jest niczyja, nie odkryty ląd
Takie czyste ta czystość, niech ją szlag, kaleką czyni mnie
Garb na mych plecach
Za jedną kroplę ciebie, oddam prawą dłoń, słuch, powonienie
Spojrz na mą klepsydrę - czasu coraz mniej
Spiesz się, spiesz się
Czas jest pająkiem, porosłam pajęczyną
Zniszcz ja zniszcz
Okryję twarz muślinem, w piersi wplotę kwiaty
Dla ciebie, młoda
Olejków wonnych zapach uśpi czujność twą, znikną zmarszczki

Letter
My only one
It's been just a few short days
But I can't stop the tears
Or the lip-biting
Touching myself
Like you always used to do
Catching a whiff of your lovely scent
On an old sweater
But here again, the sky is falling on me
And there's less reflected hope in the sun
It's just so hard, so hard to sleep and wake up
When your name keeps bouncing
And echoing at me off the walls
Oh these damn days, these so long
So long lonley days
They keep on sending me
Awful pictures
Gotta just sleep in
Pretend, pretend not to see
Tomorrow at last
We'll go to the river
My only one
It's time to finish this
Keep holding my snapshot
Close to your heart
I am the water that once touches your rough hand
And lingers for all time a soft reminder

List
Jedyny mój, to zaledwie kilka dni
A ja nie mieszczę łez, zagryzam wargi
Dotykam się, jak to zwykłeś robić ty
Wyczuwam, wyczuwam cię w zapachu ubrań
A niebo znów na głowę spada mi
I nadziei coraz mniej na słońce
Tak trudno jest zasypiać budzić się
Gdy imię twoje echem odbija się od ścian
A te dni ciszy, które, które dzielą nas
Podpowiadają mi złe obrazy
Muszę to przespać, przeczekać
Przeczekać trzeba mi
A jutro znowu pójdziemy nad rzekę
Jedyny mój pora kończyć już
Pielęgnuj obraz mój w swym sercu
Jestem wodą, do której raz włożywszy dłoń
Nigdy nie zdołasz jej zapomnieć
A te dni ciszy które, które dzielą nas
Podpowiadają mi złe obrazy
Muszę to przespać, przeczekać
Przeczekać trzeba mi
A jutro znowu pójdziemy nad rzekę

Little peace
The poor Irishman lives in the simple house
But someone else lives there with him
Laughter, weeper dancer midnight widow
I swear they are always so beautiful
Peace is always beautiful (x2)
They're so happy and they never cry
Eternal smile lives on their faces
They got no money got no stylish clothes
No one is better that the other one
Peace is always beautiful (x2)

Maliny się kończą
Okrutny Panie
Szyderczym patrzysz okiem
Tępe jest ostrze
Strzały, którą godzisz mnie
Czy mam tak jak pies
Tarzać się przed Tobą?
Czy chcesz by mój zachwyt
Psim zachwytem był?
W obłokach się chowasz
Nie znam Twojej twarzy
Nierówna jest walka
Kocham, bo się boję
Pusty Twój kościół
Miłość wymuszasz

Mamjakty
Jeśli w szafie masz dwa futra
To poczekaj do jutra, a jutro je sprzedaj
Bo bez pieniędzy się nie da być, ani żyć
I choć trudno w to uwierzyć, akceptacja kosztuje
I nikt nie toleruje, gdy w niemodnych chodzisz szmatach
A zasady są ścisłe: góra obcisła, a dół bardzo drogi
I po szyję nogi, koniecznie, bo tak jest bezpiecznie
I szanse są większe na faceta z klasą
W dzisiejszych czasach na grubasa wszyscy patrzą krzywo
I nie jest istotne jak wiele ma w głowie
Zawiść, pycha, fałsz
Czują się dobrze
W cekinach, w boa z piór
Na tym świecie wiodą prym
W dzisiejszych czasach na grubasa wszyscy patrzą krzywo
I nie jest istotne jak wiele ma w głowie
I nawet gdyby w nocy po cichu, na strychu
Wymyślał maszynę do przenoszenia w czasie
To na nic to zda się, bo nie jest modny
A w portfelu tyle co kot napłakał
I zero znajomości wśród wielkich tego świata
A jeśli futer nie masz
I nie masz naprawdę co sprzedać
To jeszcze pozostaje
Malowanie desek i układanie na taczce cegieł
Mam tyle samo lat co ty
A ostatnie zdanie nie jest zrozumiałe lecz musi tu być
Zawiść, pycha, fałsz
Czują się dobrze
W cekinach, w boa z piór
Na tym świecie wiodą prym

Mikimoto - król pereł
Był królem tego miasta
Z papierosem zamiast berła
Był lokalnym świętym
W szarej dymu aureoli
Był pupilem dziwek
Cytowanym przez barmanów
Był ulubieńcem wszystkich
Wszyscy chcieli być mu bliscy
Znaleziono go nad ranem
Kiedy wszyscy jeszcze spali
Napisał w krótkim liście:
Jakże nieznośna jest samotność

Misie
Oto meżczyzna - oto kobieta
Nikt nie uwierzy że się kiedyś kochali
Dawno zabrakło rozkoszy zmysłowej
Dawno przestali ze sobą rozmawiać
W pokoju obok z uchem przy ścianie
Siedzi ich syn i cichutko płacze
Wiele by dał by usłyszeć choć słowo
Wiele by dał by ktoś sobie przypomniał
Niekochanym dzieciom wciąż chłodno
Niekochane dzieci tulą misie
Oto meżczyzna - oto kobieta
Siedzą przy stole do cna wyczerpani
Nie ma już swiatła, które by mogło
Ogrzać ich ciała tak dawno ostygłe
Lecz jest na świecie - coś co ich trzyma
Co nie pozwala wstać im od stołu
Ten sześcioletni wyrzut sumienia
Płaczący cicho - w pokoju obok
Niekochane dzieci tulą misie
Niekochanym dzieciom wciaż chłodno
Niekochane dzieci tulą misie

Moja i twoja nadzieja
Spróbuj powiedzieć to, nim uwierzysz, że nie warto mówić kocham
Spróbuj uczynić gest nim uwierzysz, że nic nie warto robić
Nic naprawdę nic nie pomoże, jeśli ty nie pomożesz dziś miłości (x2)
Musisz odnaleźć nadzieję i nieważne, że nazwą ciebie głupcem
Musisz pozwolić, by sny sprawiły byś pamiętał
Że nic naprawdę nic nie pomoże, jeśli Ty nie pomożesz dziś miłości (x2)
Moja i twoja nadzieja uczyni realnym krok w chmurach
Moja i twoja nadzieja pozwoli uczynić dziś cuda
Nic naprawdę nic nie pomoże, jeśli Ty nie pomożesz dziś miłości (x5)

Musli
Unikaj scenariuszy
One zwiodą cię (x2)
Nie słuchaj złych podszeptów
Głupcem staniesz się (x2)
Panem swym bądź
własny zbieraj plon (x2)
Nie wstydź się upadków
Zahartują cię (x2)
Pozbądź się poczucia winy
Jeszcze nie jest czas (x2)
Panem swym bądź, własny zbieraj plon

Najważniejsze
(z rep. Dum Dum)
Z każdym dniem zmieniam się
Zmieniam się i wiem
Że istotna jest to zmiana
Z każdym dniem więcej wiem, więcej wiem
A to bardzo w życiu mi pomaga
Wiem że świat jaki jest taki jest, lecz jest
Bez wątpienia moim światem
Czy jest zły czy też nie, nie obchodzi mnie
Bo ja wpływu na to nie mam
Po co żyć dobrze wiem
Lecz nie pytaj mnie
Każdy swoim życiem żyje
Ja mam coś, ty masz coś, każdy ma swój cel
Każdy swoją drogą idzie
Dobrze wiem po co mam starać się i żyć
Tylko najprawdziwszym życiem
Z każdym dniem mocniej wiem
Co w nim ważne jest
A co jest w nim najważniejsze
Co dla mnie najważniejsze jest
Co tylko ważne dobrze wiem
I łatwiej jest mi z wiedzą tą
Odnaleźć w życiu swoim sens

Niekoniecznie o mężczyźnie
Nóżka na nóżkę - tak go zwą
Guziczek przy szyjce powietrze kradnie
Widelcami dwoma rybkę je
Lecz dłubie w nosie i o ścianę to
Na zawołanko z jego ust
Kłamstewka parami biegną w świat
Fizyczność jego żałosna jest
A w główce równie nieciekawie
Nie lubię go
Nie mogę uciec od niego, nie
Bo ramionami zszyli nas
Kilka narządów wspólnych jest
Nawet nie mogę mu życzyć źle
Dlatego by nie widzieć go
Wczoraj wykłułam oczy swe
I by jego oddech nie drażnił mnie
W nosie noszę watę
Nie lubię go

Nonsense
You don't have to go one
it's not a music it's noise
But we'll never stop play it for you
Because we like it,
because we love it
You don't have to love my voice,
my hair or my clothes
I'll never change it for you,
I'll be the same

O drugim policzku
W oku wzgardę masz
Wstręt okala usta
Chcesz uderzyć mnie
Lecz twe łapy zbyt wątłe są
Pokora chroni mnie
Przed jadem którym plujesz
A samotność ma
Jest tarczą której nie złamiesz
Gryź, lecz najpierw sprawdź
Czy Twoje zęby zniosą to
Gryź, lecz nie dziw się
Gdy zamiast łez usłyszysz śmiech

One of them
One of them gonna teach you how to drink
And one of them gonna put dirty hands on your skin
Sugar!
One of them gonna marry you in next year
And one of them gonna give you child in next year
Sugar!
You better kill yourself now! (X3)
Sugar!

O podglądaniu
Nie śpię, czuwam, na palcach podchodzę do okna
Obserwuję sąsiadów, przez pożółkłe firanki
Widzę kobietę w skupieniu prasującą koszulę
Modny fiolet zdobi jej powieki, lecz to chyba nie makijaż
Widzę staruszkę niewidomą z różańcem, w półuśmiechu
Mały chłopiec, chyba wnuczek, wygrzebuje jej drobne z portfela
Widzę mężczyznę z tych, co nie starzeją się z godnością
Przed lustrem wciąga wielki brzuch, smaruje się samoopalaczem
A w moim domu cichutko, jakby makiem zasiał
Ciszę łamią jedynie miarowe oddechy
Pora chyba rozprostować stare kości
Dzień się skończył - straż przejmują anioły

O suszeniu
Suszę kwiaty by spamiętać
Te wszystkie urodziny, oświadczyny
Pocałunki w rękę, usta
W rękę, usta i policzki
Suszę grzyby bo wrzucane
Do zupy pełnymi garściami
Są cudownym wspomnieniem jesieni
W te cholerne zi-wio-letnie dni
Ściele się
Trup się ściele (x2)
I nasze szczęście zasuszone
Na fotograficznym papierze
W te dni to godne największego cynika
Ściele się
Trup się ściele (x2)

Pea sorella
Ulubiony kotek wokalistki - przepadł
Jasnowidze otrzymali zdjęcie kotka
Znana fotografka z Ameryki będzie matką
Dumnym ojcem dziecka - znany w branży John Invitro
Modelka z Niemiec nie poślubi producenta
Modelce z Niemiec marzy się kariera w filmie
Czarnoskóra piosenkarka przemycała haszysz
Innej pękła podczas śpiewu wkładka z silikonem
Annę z Łodzi znaleziono leżącą nago
Na pseudo perskim dywanie - dumie Anny mamy
Nie było Anny w Annie. Dokąd ta dziewczyna poszła?
W niezbyt ciepłą kwietniową noc, z ciała rozebrana

Piękna pani z czółenkiem
Wiedz miły, że jest nas dwie
Tu na ziemi mamy wspólny dom
Jest nim ciało, które pieścisz co noc
Kiedy szepczesz "kocham cię"
Nasłuchuje każda z nas
Dwie różne istoty - obie to ja
Z jednej z nas jest dumny Bóg
Druga wciąż zasmuca Go
Za występki obu zapłacę ja
Każda inny widzi cel
Każda swoje sumienie ma
Choć to dziwne, ja sumienia mam dwa
To przecież ja
To przecież ciągle ja
Gdy jedna ośmieli się
Ugodzić cię słowem złym
Ja przyklejam plaster z najczulszych słów
Jedna w nieśmiałości swej
Rzęsami dotyka stóp
Druga śmiało sięga do twych ust
Obie mają pewność, że
Wędrówki nadszedł kres
Dopełnieniem obu jesteś ty
I choć spóźniłeś się na spotkanie siedem lat
Wdzięczne są, że jesteś cały i zdrów
To przecież ja
To przecież ciągle ja

Pomyłka S.
On całował w rękę tylko kobiety piękne
Brzydkimi się brzydził, on z brzydkich szydził
On penetrował namiętnie tylko kobiety majętne
Biednym żałował nasienia, on biednym sępił spełnienia
On na przejażdżki konne brał kobiety mądre
A głupich sam dosiadał, kłując boki ostrogami
Sam posiadał umysł najlichszej konstrukcji
A cały majątek mógłby zmieścić w skarbonce
Pomyłka Stwórcy

Prawda
To ja, to ja, oto prawda o mnie
Największa w życiu zbrodnia, to na samym sobie gwałt
Czy widzisz te dwie blizny - to ślad po moich skrzydłach
To moja wina - winna jestem ja
Sprzedałam siebie - winna jestem ja
Fałszywą monetę w swej kieszeni mam
To ja to ja, oto prawda o mnie
Przy mym stole zasiadają ci, których strzec powinnam się
I ze śmiechem odgaszają papierosy w mym deserze
To moja wina - winna jestem ja
Sprzedałam siebie - winna jestem ja
Fałszywą monetę w swej kieszeni mam
To ja to ja, oto prawda o mnie

Prelud deszczowy
Jeśli któregoś dnia pomniki
Zaczną gadać, to Mickiewicz
Wszystkim rozpowie, że byliśmy
Tamtej nocy razem
Że kochaliśmy się zaleńczo
Na łożu z różnobarwnych bratków
Że rozkoszy jęki ze snu
Wybudziły ptactwo

Redemption song
Old pirates yes they rob I
Sold I to the merchant ships
Minutes after they took I from the
Bottom less pit
But my hand was made strong
By the hand of the almighty
We forward in this generation triumphantly
All I ever had is songs of freedom
Won't you help to sing these songs of freedom
Cause all I ever had redemption songs, redemption songs
Emancipate yourselves from mental slavery
None but ourselves can free our minds
Have no fear for atomic energy
Cause none of them can stop the time
How long shall they kill our prophets
While we stand aside and look
Some say it's just a part of it
We've got to fulfill the book
Won't you help to sing, these songs of freedom
Cause all I ever had, redemption songs, redemption
songs, redemption songs
Emancipate yourselves from mental slavery
None but ourselves can free our minds
Have no fear for atomic energy
Cause none of them can stop the time
How long shall they kill our prophets
While we stand aside and look
Yes some say it's just part of it
We've got to fulfill the book
Won't you help to sing, these songs of freedom
Cause all I ever had, redemption songs
All I ever had, redemption songs
These songs of freedom, songs of freedom

R.e.r.e.
Gdybym tylko potrafiła nie zbudzić cię
Nie zniszczyć twej czystości
I tak niepostrzeżenie wślizgnąć się
By ukraść trochę ciepła
I poczuć smak i zapach skóry twej
Pod uszami, w zgięciu kolan
I poczuć tę cudowną jedność
Gdy twój wydech a mój wdech
I nim zrodziła się myśl o poczęciu mym
Przeczuwałam obecność twą, nie znając oblicza
Jestem tylko okiem, spojrzeniem
Bezszelestnym uwielbieniem
Tak wielka jest ta bliskość
Że miejsca brak na jeden obcy oddech
I nim zrodziła się myśl o poczęciu mym
Przeczuwałam obecność twą, nie znając oblicza

Romans petitem
Wreszcie jest
Czego więcej chcieć?
Gwiazdkę z nieba tanio sprzedam
Niebo darmo dam
Miły mój, zaśmiewają się z nas
Poślij im ognisty pocisk
Drugi poślę ja
Miły mój, popatrz, szydzą z nas
Zjedzmy wszystkich na przystanku
Nim przyjedzie tramwaj
Najświeższe doniesienia
Kurs funta, polityka
Niepotrzebna mi ta wiedza
Tylko ty i ta ulica
Czarne listy i przestępstwa
Popełniane w rękawiczkach
Białych, to nieważne
Odkąd mieszkasz tu

Saskia's life
So slender she's seductive in that dress
Can you smell that - there's nothing underneath
Give her a coin, give her a quarter
And she will dance, and she'll dance just for you
She's tired, she's tired it is late
Her husband is waiting
She wonders if he's drunk
Will he call her a bitch (x2)
When she gets back home?

Schisophrenic family
I wanna tell you story now, story about my parents' life
It's very interesting
So close your eyes and try to imagine that what I tell you now
My mother was a pretty girl, she was fat but had beautiful face
She's met my father in the bar
But she doesn't know that he was abnormal, not right on his mind
It's a schisophrenic, schisophrenic family
And nobody knows, what it means, what it means
They get married very soon, and very soon she lost her pride
He spank her every time
And someday she said I'll kill you I have power in my fists
And that was the end of my mother's life
My father sit in hospital and I'm happy with that
'Cause it's a schisophrenic, schisophrenic family
And nobody knows what it means, what it means

[sic!]
Nie dobijaj się
Nie otworzę ci
Nie wyglądam dziś
Przesadnie ładnie
Późno przyszedł sen
Przyszedł i był zły
Nie mam siły na
Zabawę w przyjaźń
Nie, nie, nie
Nie to nie
Mówię nie gdy myślę nie
Czemu więc
Czytasz nie
Jakby nie było tak
Nie dobijaj się
Nie otworzę ci
Całe ciało mam obolałe
Późno przyszedł sen
Przyszedł i był zły
Nie mam siły na
Zabawę w miłość
Nie, nie, nie
Nie to nie
Mówię nie gdy myślę nie
Czemu więc
Czytasz nie

Sio
Kruszę w dłoniach kromki chleba dwie
Okruchy, ryżu garść na parapecie kładę
Na lampie siedzi mały wróbel
Na oko - same pióra i kości
Nie żebym lubiła ptaki
Ja o ptakach nawet nie myślę
Po prostu wzruszył mnie ten mały
Naprawdę chciałam dobrze
Zwęszyło ucztę kilka tłustych mew
Odganiam je, robię szum, bo nienawidzę mew
W tym czasie wróbel z głodu zdycha
Spada, pożera go sąsiada kot
Nie żebym lubiła ptaki
Ja o ptakach nawet nie myślę
Po prostu wzruszył mnie ten mały
Naprawdę chciałam dobrze
Jakby nie było tak

Tak czy inaczej
Spotykamy się przebrani za mgłę
By nikt nie odróżnił mgły
Od splecionych czule ciał
To konieczne - w mieście rozwiesili już
Listy gończe i ropuścili stado psów
Ja wiem, że szczęścia pozbawić chce nas świat
I wiem, że szczęście nie jest dane nam
By cię dotykać, deszczem staję się
Lubię deszczem być - mam nieskończenie wiele rąk
I spływam, spływam po policzkach twych
Tysiącem pocałunków, zaklętych w małe krople
Ja wiem, że szczęścia pozbawić chce nas świat
I wiem, że szczęście nie jest dane nam

Teksański
Herbata stygnie, zapada mrok, a pod piórem ciągle nic
Obowiązek obowiązkiem jest, piosenka musi posiadać tekst
Gdyby chociaż mucha zjawiła się, mogłabym ją zabić
A później to opisać
W moich słowach słoma czai się - nie znaczą nic
Jeśli szukasz sensu, prawdy w nich - zawiedziesz się
A może zmienić zasady gry?
Chcesz usłyszeć słowa, to sam je sobie wymyśl
Nabij diabła, chmurę śmierci weź - pomoże ci
Wnet twe myśli w słowa zmienią się, wyśpiewasz je sam


That's a lie

So here I am in the middle way
Trying to learn to use the words
For me there is only the trying
You said I'm repeating what I've said before
I said to my soul be still and wait
I said to my mind be strong and wait
You said I'm repeating what I've said before
That's life
But I'm waiting for love

To co czujesz
( z rep. Brygady Kryzys)
Powiedz mi, o co ci w ogóle chodzi
Powiedz mi, po co ci te kombinacje
Nie musimy się katować nienormalną sytuacją
Nauczymy się kochać, przestaniemy się bać
Życie stanie się muzyką
Stanie się to, co ma się stać
To co czujesz
To co wiesz

To trzeba lubić
Nie skarżę się (x2)
Myślę że akceptuję
To drżenie rąk (x2)
I serca kołatanie
Tak wiele jest (x2) uroku
W Hiperwentylacji
Uwielbiam, gdy (x3)
Cucisz mnie policzkiem
Ubóstwiam wprost
Spotykać się
W szczerym polu z Agorafobią
Co kilka dni umawiam się
W windzie z Klaustrofobią
Weszły mi w krew (x2)
Pogaduszki z Nozofobią
Lecz najbliższa
Jest mi właśnie ona
Nie zawiodła nigdy mnie
Przyjaciółka ma - Nerwica (x2)

Wczesna jesień
Tęsknię do tamtych chwil, gdy ty i ja i stół
Na stole kawy dwie, w nich cukru ziarnka dwa
I wczesna jesień x2
Tęsknię do tamtych chwil, gdy twe słowa starczały za chleb
A o uśmiech gdy dookoła ból, przyprawiał nas ciepły koc
I wczesna jesień x2

What about me
Hurry up, it's time
My wife is coming back
My nerves are bad tonight
So please stay with me dear
Why do you never speak?
What do you thinking of?
I'm thinking of the wind
The wind under the door
I can't stay with you...
My son is screaming
I love my son...

Wielki węzeł
Ja wiem, że wystarczy odrobina uwagi
By w powściągliwych spojrzeniach zakonnic
Dostrzec cień tęsknoty za pierwotnym spełnieniem
W ramionach mężczyzny pozbawionego twarzy
Wystarczy tylko odrobina skupienia
By w wyuzdanych spojrzeniach kobiet spod latarni
Doszukać się tęsknoty za pieszczącym nozdrza
Zapachem ciasta z makiem lub śliwkami
Bo małe bywa wielkie w odpowiednim świetle
Istnienia zła pozwala dostrzec dobro
Czarne z białym płynnie się przenika
Równowaga - oto tajemnica

Wodolanki
Czy jesteśmy przyjaciółkami?
Nie wiem
Ciągle jeszcze jemy sól
Z dużej brązowej beczki
Zjadłyśmy dopiero pół
Pamiętam jak nieoczekiwanie
Przy drugim kilogramie
Wykrzywiając twarz okrutnie
Powiedziała:
Ja spałam z twoim mężem
I gdybym tylko chciała (x2)
Znowu byłby mój
Więcej zniosę (x4)
Czy jesteśmy przyjaciółkami?
Nie wiem
Ciągle jeszcze jemy sól
Z dużej brązowej beczki
Zjadłyśmy dopiero pół
Jeszcze bardziej nieoczekiwanie
Przy dwunastym kilogramie
Pomarszczona jak chusteczka
Papierowa, higieniczna
Powiedziała:
Chcę mieć wszystko
To, co twoje
Od rodziny, aż po stroje
Więcej zniosę (x4)

Wycofanie
Spokojnym swym istnieniem zachwycił mnie
Samotny kamień, pozazdrościłam mu
W milczącej egzystencji odnaleźć się
Zapragnęłam, rzekłam i stało się
Wszystko, co ludzkie zawstydza mnie
Naprawdę wolę kamieniem być
Kamienie nigdy nie śmieszą do łez
Leżę na poduszce z miękkiego mchu
I nie przeraża nieskończoność bytu
Nie pragnę, nie zazdroszczę
Po prostu trwam
Szczęścia w najczystszej formie doświadczam
Wszystko, co ludzkie, zawstydza mnie
Naprawdę wolę kamieniem być
Kamienie nigdy nie śmieszą do łez

Zakochani
Fantastycznie elokwentni, płodzimy złote myśli
Przesadnie dowcipni, na granicy śmieszności
Z łatwością znajdujemy szlacheckie korzenie
Nawet jeśli błękitu we krwi jedna kropla
Toaleta jest miejscem, do którego nie chadzamy
Nie zdarza nam się jadać, więc nie wydalamy
Jedyni na ziemi gazów nie puszczamy
Nie mamy problemów z przemianą materii
Początek miłości to czas udawania
Że wszystko, co ludzkie jest nam obce
Zawiść jest nam obca, my z sercem na talerzu
W drodze do kościoła garbusowi grosz rzucamy
Kochamy wszystkie dzieci, wszystkie dzieci nasze
Płaczemy nad losem źle traktowanych zwierząt
Początek miłości to czas udawania
Że wszystko, co ludzkie jest nam obce

Zakryty mam wstyd
Sześć ulic stąd stary Żyd
Otworzył bardzo nietypowy sklep
Jeśli masz wspomnienia złe
Używane kupisz tu za grosz
Bywam tam każdego dnia
Tracę wzrok pośród drewnianych skrzyń
Może dziś wypatrzę w nich
Wspomnienie piękne, co zapiera dech
Nie muszę wstydzic się
Bo to nie jest żaden wstyd
Wspomnienie cudze mieć
Jeśli do twarzy jest mi w nim (x2)
Wspomnienia gwiazd z pierwszych stron gazet
Wyrywają sobie z rąk
Ja przyznam, że wolę te
Bezpieczne wspomnienia ludzi zwykłych
Nie muszę wstydzić się
Bo to nie jest żaden wstyd
Wspomnienie cudze mieć
Jeśli do twarzy jest mi w nim

Zazdrość
Są chwile, gdy wolałabym martwym widzieć cię
Nie musiałabym martwym widzoec cię, nie, nie
Gdybym mogła, schowałabym twoje oczy w mojej kieszeni
Żebyś nie mógł oglądać tych, które są dla nas zagrożeniem
Do pracy nie mogę puścić cię, nie, nie
Tam tyle kobiet, każda w myślach gwałci cię
Złotą klatkę sprawię ci, będę karmić owocami
A do nogi przymocuję złotą kulę z diamentami

Zeroekran
Parna noc
Zwykły blok
Skandynawskie sny
W pościeli z IKEI
Całe miasto śpi
Oddycha równo
I powoli
Płucami osiedli
Dobra noc
Spokojny sen
Dla grzecznych
Pokornych, uległych
No a dla tych co
Za dnia pod prąd
Bezsenna noc
Nocna myśli gonitwa
Powiedz mi jak to jest
Ty to na pewno wiesz
Czy miło jest w nocy spać
I grzecznym być za dnia

Z jednej krwi
W miasteczku X zawrzało, gdy
Władze uchwaliły, że
Każdej osobie bez względu na wiek
Mózgu pół należy się
W półgłówków sercech rozległ się śpiew
Nie będą już wyróżniać się
Na hulajnogach pomknęli w las
Obgryzać korę z drzew
Jesteś z nich
Z jednej krwi
A mądrość niczym w oku sól
Przekleństwem stała się
Każdy mądrala swą głowę na pół
Toporkiem wnet podzielił
Ze zbędnych mózgów fragmentów co sił
Uformowali zgrabny stos
Z tępym uśmiechem patrzyli jak płoną
Czerwone kalafiory

Zobaczysz
A kiedy ona cię kochać przestanie, zobaczysz noc w środku dnia
Czarne niebo w ciągu dnia, zobaczysz wszystko to samo, co ja
A ziemia, zobaczysz, ziemia to nie będzie ziemia
Nie będzie cię nosić
A ogień, zobaczysz, ogień to nie będzie ogień
Nie będziesz w nim brodzić
A woda, zobaczysz, woda to nie będzie woda
Nie będzie cię chłodzić
A wiatr, zobaczysz, wiatr to nie będzie wiatr
Nie będzie cię koić
A kiedy ona cię kochać przestanie, zobaczysz obcą własną twarz
Jakie wielkie oczy ma strach, zobaczysz wszystko to samo, co ja
A ziemia, zobaczysz, ziemia to nie będzie ziemia
Nie będzie cię nosić
A ogień, zobaczysz, ogień to nie będzie ogień
Nie będziesz w nim brodzić
A woda, zobaczysz, woda to nie będzie woda
Nie będzie cię chłodzić
A wiatr, zobaczysz, wiatr to nie będzie wiatr
Nie będzie cię koić
A wszystkie żywioły, wszystkie będą ci złorzeczyczyć
Lepiej byś przepadł bez wieści

Z rejestru strasznych snów
Banalny słońca wschód
Przewidywalny zachód
Poranki nie cieszą mnie
Rozczarowują noce
Nudzi mnie Nowy Jork
Nie zachwyca Paryż
Styczeń, luty, maj...
Gdzieś zgubiłam marzec
Mija kolejny dzień
Lato wypiera wiosnę
Za oknem śpiewa ptak
Dzieci sąsiadom rosną
Drogi zasypał śnieg
Chyba przyszły święta
Kolęda, kolęda
Już wiem, że nigdy nie będziesz mój
Późno już, chodźmy spać...

Że
Czy nie masz wrażenia, że
Odkąd ty i ja to my
Znajomym do nas za daleko
I jakoś dziwnie nie po drodze?
Być może to dlatego, że
Zwykliśmy spacerować nago
A oni od rana do nocy
Zapięci pod samiutką szyję?
Dzień spędzam sprawdzając czy
Woda w czajniku gorąca
Układam kompozycje z ciastek
Ogrzewam dłońmi filiżanki
Ty zrezygnowałeś z pracy
I prawie nie wychodzisz z domu
Przecież któryś z twoich przyjaciół
Może potrzebować nerki

Poprzednia stronaIndeksNastępna stronaPoczątek strony
Design&Code by Krzysztof Ostrowski © 2003 [v.4.1] | Copyright by © musicMAG 2003 | Wszelkie prawa zastrzeżone