Jak wielki to zespół wie każdy. Każdy metalowy wyjadacz przede wszystkim, ale nie tylko. Mnóstwo bowiem osób dzięki Panterze rozpoczęło swą rockową edukację. Chciałbym zachęcić do zainteresowania się nim nie tylko ze względu na wspaniałą muzykę, jaką Pantera raczyła tworzyć, lecz również na pokręconą historię jej członków. Warto bowiem przypomnieć historię tak twórczego bandu, który mimo, iż przetrwał lata 80-te, to w dobie XXI wieku ciągle miałby dużo do powiedzenia. Miałby, gdyż tegorocznej wiosny dowiedzieliśmy się wszyscy o niespodziewanym rozwiązaniu zespołu. Nawet jeśli nic już nie nagrają, to i tak pozostaną w sercach fanów na wieki.

Na początku lat 80-tych bracia Vincent Paul i Darrell Lance Abbot założyli zaspół, nazywając go Pantego. Wzięli ją od nazwy studia, którym dysponował ich ojciec, znany podówczas muzyk country. Historia rozpoczęcia przez braci nauki gry na poszczególnych instrumentach są dosyć zabawne. Vincent: Kiedy do nich (szkolnego zespołu, przyp.pm.) dołączyłem, przydzielili mi tubę. Byłem cholernie szczęśliwy. Byłem podniecony. Wziąłem ją do domu, zacząłem trąbić, aż tu wpada tata, który jest muzykiem i pyta: "Co ty, kurwa robisz?!". Ja na to: "Będę na tym grał". A on na to: "Pierdol to!". Zabrał mnie do szkoły i oddał tubę. Zacząłem płakać. "Grasz na bębnach".......Darell: Kiedy miałem trzynaście lat, tato powiedział, że na urodziny mogę dostać albo świetny rower BMX, albo gitarę - zwierzał się ten w "Guitar World". Wybrałem rower. Ale kiedy zacząłem się na serio interesować Kiss, zamarzyłem o Les Paulu, takim, jakiego miał Ace Frehley. Wiedziałem, że kiedyś będę na tym grać. Ale wtedy chciałem tylko poudawać Ace'a. Potem zacząłem coś brzdąkać i poprosiłem tatę, żeby pokazał mi parę rzeczy. Nauczył mnie jak łapać chwyty barrowe.....Trzeba przyznać, że ojciec był dla chłopaków i ich muzycznych fascynacji podporą, w końcu jako muzyk, dobrze ich rozumiał. Do dwóch braci szybko dłączył Rex Brown, którsy był dla nich najlepszym przyjacielem. Rex szkolił się w basie, poza tym był świetnym kompanem, więc jego zaangażowanie do zespołu nie było niczym dziwnym. Wokalistą natomiast został niejaki Terry Glaze. W takim składzie panowie rozpoczęli w 1981 swój muzyczny żywot. Najpierw żyli z grania jako klubowy band wykonujący cudze kawałki. Graliśmy w nocnych klubach przez siedem lat, zanim podpisaliśmy kontrakt - mówi Vinnie, nieformalny rzecznik grupy. Byliśmy pierwszym bandem, który ewoluował z trzech wyjść w ciągu wieczora pełnych cudzych kawałków do jednego z własnymi numerami i ciągle zapełniał kluby. Byliśmy najlepiej opłacanym zespołem w okolicy. Mogliśmy z tego żyć - nie za dobrze, ale nikt z nas nie musiał pracować w Taco Bell.W 1983 roku zminili nazwę na Pantera. Pierwsze płyty charakteryzowały dwa słowa: kicz i imitacja. Na Metal Magic z 1983 roku, dalej na Projects In The Jungle i I Am Night chłopaki prezentowali tandetny hard/pop rock inspirowany Def Leppard, Kiss, czy nawet Judas Priest. Szkoda, że wszystko było bardziej podobne do parodii metalu niż do tego, co panowie zapewne chcieli osiągnąć. Jeszcze w dodatku Terry licząc na karierę w showbiznesie chciał ukierunkować muzyczne poszukiwania zespołu w stronę popu. Z perspektywy lat śmiesznie to brzmi, jeśli wiemy, że Pantera osiąnęła szczyt popularności zupełnie inną drogą. Drogą na którą powoli wychodziła za sprawą pewnego pana z Nowego Orleanu nazwiskiem Phil Anselmo, który jako osiemnastolatek natknął się na zespół i został przyjęty przez Vinnie'go Paula, któremu bardzo przypadła do gustu osoba Phila, lubującego się w szybkim i ostrym heavy - metalu. Poza tym zespół szukał kogoś, kto by zastąpił wyrzuconego Terry'ego. O lekkiej muzycznej przemianie mówi pierwsza nagrana z nim płyta pod tytułem Power Metal. I tym oto sposobem panowie zreformowali dziennikarski język, wprowadzając nowe pojęcie. Od tamtej pory wszystkie zespoły, grające heavy - metal w stylu niemieckim - z szybkimi i melodyjnymi gitarami, wysokim wokalem i tekstach "o smokach" są nazywane powermetalowymi. Ale muzyka Pantery nie przypominała nadto bandów pokroju Helloweena czy Blind Guardiana - była agresywniejsza. A Phil przypominał głosem Roba Halforda tak bardzo, że do tej pory z internetu możemy ściągnąć pierwszy utwór z tej płyty pod nazwą Pantera & Rob Halford - Unreleased track, co jest błędem, gdyż Halford nie śpiewał w tym utworze. Zmiana stylu chyba wyszła chłopakom na dobre, gdyż była to do tej pory najlepiej sprzedająca się płyta. Ale najważniejsze rewolucje muzyczne były dopiero przed nimi....
A na początku lat 90-tych chłopaki całkowicie zmienili sposób patrzenia na muzykę. Grupą zainteresowała się wytwórnia Atco, według Vinniego szukająca wtedy po prostu jakiegoś ciężkiego wykonawcy do swojego katalogu (wcześniej mieli tylko AC/DC). A i zespół postanowił bardziej przyłożyć się do pracy. Nowe utwory zrejestrowali jeszcze w starym studiu pod okiem Terry'ego Date'a, który to wespół z Vinnie'em Paulem stworzyli bardzo ciężki album. Zbrutalizowanie formuły muzyków spowodowane było również tym, że Phil zabrał się również za pisanie tekstów. Teksty Phila nie dotyczą wymyślonych sytuacji, smoków, lochów i tym podobnych pierdół - mówił później o jego twórczości Vinnie. Dotyczą rzeczy, które naprawdę przytrafiają się ludziom. Phil pisze o tym, przez co sam przeszedł, albo przez co przeszliśmy jako zespół i wiele osób może się do tych tekstów odnieść. Tytuł był przewrotnym żartem. Pochodzimy z Teksasu, ludzie nie oczekują z tego rejonu ostrej, ciężkiej muzyki. Czuliśmy się trochę nie na miejscu i dlatego wymyśliliśmy to określenie.
|
|
Album Cowboys From Hell zdecydowanie otworzył im drogę do sławy. Co ciekawe muzykom zespołu udało się odłożyć ad acta swoją muzyczną przeszłość. Sami członkowie oraz wytwórnia twierdzili, że Cowboys From Hell to ich muzyczny debiut. Co tu dużo kryć, panowie przeszli metamorfozę, jakby na nowo sie narodzili. Zmienili image (zmyli brokat z włosów i włożyli odpychające wzrok gacie), wytwórnię (okładki i logo tym razem w dobrym guście) i muzykę przede wszystkim. Do dźwięków spod znaku Pantery na dobre wkradł się thrash metal, wówczas dosyć popularny. W tym wszystkim było trochę hard core'a, co nie zmienia faktu, że w niektórych numerach wciąż było słychać kilka zagrywek speed metalowych. Szczególną uwagę należy zwrócić na genialną produkcję (selektywne, potężne brzmienie) oraz śpiew Anselmo, który zewoluował w stronę growlingu! Jeśli chodzi o koncerty to nie mogło chyba być lepiej. W 1991 roku zagrali dla półmilionowej publiczności w Moskwie na festiwalu Monsters of Rock u boku Metalliki i AC/DC. I pomyśleć, że do niedawna grali do kotleta dla garstki frajerów chlających browary przy zarzyganym stole. W 1992 roku Pantera wypuściła nowy album. Chłopaki poszli dalej w kierunku, jaki obrali na poprzednim albumie, tym razem jednak całkowicie odwrócili sie od przeszłości. Piekielny thrash 'n'core to styl, jaki ostatecznie obrali kolesie z Texasu. Płyta Vulgar Display of Power osiągnęła szczyt, jeśli chodzi o sprzedaż (ponad milion kopii!), czego w przypadku tak brutalnej muzyki nie udało się osiągnąć żadnemu zespołowi do dnia dzisiejszego. Teledyski do Mouth For War, Walk czy This Love po prostu żądziły we wszelkich muzycznych telewizjach. Phil Anselmo, mimo, iż całkowicie przestawił się na growling stworzył razem z kolegami mnóstwo hitów, takich jak choćby w/w single. Dziś "pokaz siły" fani traktują już jak metalową biblię. I na fali popularności zespół po raz kolejny wystąpił w ramach festiwalu Monsters Of Rock. I w tym momencie historia Pantery właściwie mogła by dobiec końca. Sporo już takich zespołów istniało, co po nagraniu swojego opus magnum wypaliło się muzycznie. Ale magia Pantery polega na czymś zgoła innym. Nastał rok 1994 i panowie ponownie weszli do studia. Tym razem chłopaki zmienili trochę sposób nagrywania. Poprzednio zawsze czuliśmy, że przed nagraniem płyty trzeba zrobić demo - mówił Vinnie. Te płyty okazały się kilerami, ale niektóre rzeczy na demówkach były lepsze. Mam je w domu. Więc tym razem powiedzieliśmy sobie: "Chuj! Zróbmy to tak, jakbyśmy nagrywali demo". Przygotowaliśmy sprzęt, przyleciał Terry. Siadł w reżyserce i palił trawę, a my jamowaliśmy do momentu, aż wyszła piosenka. Dlatego zajęło nam to więcej czasu.Na światło dzienne wyszła płyta nazwana Far Beyond Driven, na której zespół jeszcze staranniej wyprodukował numery, które brzmiały jeszcze ostrzej niż na poprzednim albumie. I nie przeszkodziło to w sprzedaży równie ogromnej ilości egzemplarzy co poprzedniego długograja. Teledyski do 5 Minutes Alone czy do przeróbki Sabbs Planet Caravan dorównały popularnościom poprzednim singlom. W międzyczasie Phil zajmował się również swoimi pobocznymi projektami. Gram teraz w ośmiu grupach - stwierdził w którymś momencie Anselmo. Jest kapela blackmetalowa nazywająca się Christ Invention. Jest inna, którą najbardziej chcę wydać - Superjoint Ritual. Bardzo konkretna, hardcore'owa sprawa. Ja i Jimmy Bower z Eye Hate God gramy na gitarach. Mój przyjaciel, Joe Fazzio, który był w Stressball, gra na perkusji. Śpiewałem na demówce, ale może znajdziemy innego wokalistę.Zadziwiające, że tak wtedy popularny i bogaty już Anselmo pragnął wciąż poszerzać swoje horyzonty. Przecież miał już tyle kasy, że spokojnie mógł utrzymywać się ze sprzedaży trzech ostatnich albumów. To właśnie jest jeden z powodów niesamowitego uwielbienia przez fanów - niesamowita skromność muzyków i zero fałszywego gwiazdorstwa. Po dwóch latach czwórka z Teksasu ponownie się zebrała i nagrała album. The Great Southern Trendkill niestety przełamał dobrą passę i jako pierwszy nie przebił poprzednika. Myślę, że tym razem panowie przegieli z ciężarem. Na płycie Anselmo zdecydowanie przesadza z brutalnością. Wręcz wypluwa z siebie dźwięki. A Dimebag zaserwował nam sporo wydziwaczonych riffów, które na prawdę ciężko "wchodzą". Z perspektywy lat album ten został zapomniany. Choć oczywiście takie kompozycje, jak Suicide Note pt.2, Sandblasted Skin czy War Nerve zespół przy sporym aplauzie publiczności raczył wykonywać. A mogliśmy o tym się przekonać na świetnym albumie koncertowym 101 Proof Official Live, który wyszedł na rynek w 1997 roku. Znajdowały się na nim dwie studyjne kompozycje, które jednak nijak przedstawiały się do tego, co zespół pokazał 3 lata później. Rok 2000 przyniósł długooczekiwaną płytę, która jednych ucieszyła, drugich zawiodła. Trzeba przyznać, że Reinventing The Steel poprzednie wydawnictwo przebiła udanymi kompozycjami. Nie mówiąc o Anselmo, który znów śpiewał, jak dawniej. Szczególną uwagę trzeba zwrócić na genialny Yesterday Don't Mean Shit, mój numer jeden, jeśli chodzi o kompozycje Pantery. W międzyczasie zespół nagrał piosenkę do filmu Dracula 2000, która jednak nie znalazła się na RTS. Pantera wyjechała w długą trasę. We wrześniu 2001 mogli nawet przyjechać do Polski, ale z powodów finansowych odwołaną ich występ. Po zakończeniu tournee grupa udała się na odpoczynek. Phil zajął się swoimi projektami i słuch o zespole zaginął. W 2003 roku Świat obiegła informacja Vinnie' Paula o tym, że przed zespołem nie ma już żadnej przyszłości. Na oficjalnej stronie zespołu zamieszczono komunikat o rozwiązaniu grupy. W dodatku na rynek na otarcie łez wyszła kompilacja podsumuwująca działalność zespołu, Reinventing Hell z paroma bonusowymi utworami. Niestety nic nie jest w stanie pocieszyć nas, ludzi wielbiących ten zespół, w tak dramatycznej sytuacji. Może za kilka lat się reaktywują........
Paweł Markowski
|