Każdy z pewnością chociaż raz w swoim życiu zetknął się z tą nazwą - RAMONES. Nawet laikowi łatwo będzie skojarzyć nazwę z krojem popularnej skórzanej kurtki.
Ja sam z zespołem zetknąłem się w sposób dość osobliwy i nieoczekiwany. Mianowicie za sprawą mediów , tj. niemieckiej satelity ZDF, na której w późnych godzinach nocnych parę lat temu nadano dokumentalny zapis ich koncertu w studio niemieckim z 1978 roku. Na początku nie wiedziałem z czym to się je, co to za cudaki w czarnym przyodziewku. Metal to nie był, raczej klasyka punka. Rzeczywiście, klasyka punka. Ale do czego zmierzam? Koncert miał niesamowitą siłę ekspresji i żywiołowość zespołu nie dała mi chwili znudzenia. Wokalista na przekór modzie punkowej nie ograniczał się do darcia bezmyślnie mordy i przekleństw pod adresem polityków. Całość występu utwierdziła mnie w przekonaniu o wyższości tego zespołu nad resztą typu Sex Pistols, Discharge, czy Germs.
Postanowiłem zdobyć cokolwiek na ich temat, oraz chociaż dwie płyty. Czas mnie wynagrodził w tej materii i obecnie nie narzekam na spore ubytki z ich dyskografii.
|
|
Ramones powstali w Nowym Jorku w roku 1974. Z determinacją bulldoga walczyli o swoje miejsce na scenie punkowej tamtych lat. Nic nie przyszło im lekko.
Byli nie lada konkurencją dla słodko pierdzącego disco i glam-rocka. Narzucili sobie rygor stylistyczny, któremu pozostali wierni, aż do końca działalności artystycznej i ostatniego koncertu w Los Angeles w 1996 roku. W tym czasie zdążyli zrealizować prawie 21 albumów i dać blisko 2000 koncertów.
Skład zespołu często ulegał zmianom, a ostatecznie Ramones to: Joey Ramone (właśc. Jeff Hyman, ur.1951), Johnny Ramone (właśc.John Cummings, ur. 1951), Dee Dee Ramone (właśc. Douglas Colvin, ur.1952), oraz Tommy Ramone (właśc. Thomas Erdelyi, ur.1952 w Budapeszcie).
Z dorobku grupy warte są polecenia następujące albumy: "Ramones", "Road To Ruin", "End Of The Century", "Ramones Mania", "Brain Drain", "Mondo Bizzaro", a także ostatni studyjny "Adios Amigos". Mam nadzieję, że obcowanie z tym zespołem da wam więcej przyjemności niż mnie. Oczywiście żartuję.
Miłego odbioru. Hey - Ho ! Let's Go !
Andrzej
|