Menu  styczeń 2004 (13)  indeks . zapowiedzi . artykuły . recenzje . muzyka w sieci . redakcja . special numeru . magazyn on-line
musicMAG /  Internetowy Magazyn Muzyczny Poprzednia stronaIndeksNastępna strona

  

Kazik Na Żywo - Na Żywo, Ale W Studio

      Pierwsza płyta kapeli wydana w 1994 miała być tylko pozostawieniem śladu działalności, ale na szczęście tak się nie stało. Początkowo koncertowe aranżacje piosenek z solowych albumów Kazika nie przypadły zbytnio publiczności zachwycającej się rapowymi płytami "Spalam Się", "Spalaj Się", gdyż nie słychać słychać tu sampli, elektroniki. Przeważa rockowe granie na żywych instrumentach z rapowymi tekstami. Można powiedzieć, że Kazik jest pionierem nu-metalu w Polsce, gdyż wtedy nikt tak u nas nie grał.
      Płytę rozpoczyna szybka wersja dobrze znanej piosenki - "Celiny" Kultu. Podoba mi się bardziej od oryginału, poza tym świetnie wypada na koncertach. Następna jest ballada "Spalam Się", która jest o wiele lepsza od rapowego oryginału, gdyż śpiew w tym wypadku brzmi lepiej. Piosenka ta opowiada o miłości pewnego młodzieńca do pani od angielskiego. Wolniejsze utwory są jeszcze dwa: "Biały Gibson", który z powodzeniem mógłby być śpiewany prze harleyowców (w refrenie bas przypomina mi trochę grę Steve'a Harrisa z Iron Maiden hmmm?). Drugim spokojniejszym utworem jest zamykający całość kilkunasto minutowa "Pieśń Solidarności Bluesmanów/Wspomnienie Sekretarki". Sam tytuł mówi wszystko - podkład bluesowy do rozmów nagranych na automatyczną sekretarkę plus freestyle Kazika. Ciekawostką jest, że wokalista śpiewa tu w kilku różnych językach: polsku, angielsku, niemiecku, japońsku...
      Grupa nagrała również kowery: "Kalifornia Ponad Wszystko" z repertuaru Dead Kennedys oraz "Odpad Atomowy" Elektrycznych Gitar. Brzmią dobrze, pasują z innymi piosenkami. Jednak nie słyszałem oryginałów i nic więcej nie jestem w stanie o wykonaniu powiedzieć.

      W twórczości pana Staszewskiego teksty często dotyczą absurdów polskiej rzeczywistości, więc tu nie mogło zabraknąć tego typu rzeczy. W takim "100000000" wyśmiewany jest były prezydent, do którego skierowany jest tekst z refrenem "Wałęsa oddawaj moje 100 milionów". Ciekawym przykładem są "Artyści", w których piętnowani są piosenkarze - "Wszyscy artyści to prostytutki". Jednak najmocniejszy tekst posiada "Nie Ma Litości" skierowana do wszystkich niegodziwców, bo "Nie ma litości dla skurwysynów". Z drugiej strony, panowie lubią pożartować, czego przykładem jest "I Ty Zostaniesz Indianinem", bardzo ciężka, mroczna, wręcz metalowa, którą kończy głos wiewiórki (taki Chip czy inny Dale:) ze słowami Metal, Masakra.

      Podsumowując jest to ciekawa płyta, oryginalna, ale nie genialna. Jednak niektóre teksty dotyczące polityki są z pewnością ciekawe i nawet dzisiaj nie tracą na aktualności. Jednak jest to najsłabsza pozycja w dyskografii, gdyż nie jest spójna. Styl KNŻ-ta dopiero się kształtował.

Westa


ocena:
6/10
tracklista:
01. Celina
02. Spalam się
03. Artyści
04. Kalifornia ponad wszystko
05. Piosenka trepa
06. 100000000
07. Raz pierwszy
08. Biały Gibson
09. Nie ma litości
10. Spalaj się!
11. Tak się robi historię
12. Mama prosiła
13. 300000000
14. Świadomość
15. Odpad atomowy
16. I ty zostaniesz Indianinem
17. Pieśń solidarności bluesmanów/wspomnienie sekretarki
Poprzednia stronaIndeksNastępna stronaPoczątek strony
Design&Code by Krzysztof Ostrowski © 2003 [v.4.1] | Copyright by © musicMAG 2003 | Wszelkie prawa zastrzeżone