Pierwsza płyta kapeli wydana w 1994 miała być tylko pozostawieniem śladu działalności, ale na szczęście tak się nie stało. Początkowo koncertowe aranżacje piosenek z solowych albumów Kazika nie przypadły zbytnio publiczności zachwycającej się rapowymi płytami "Spalam Się", "Spalaj Się", gdyż nie słychać słychać tu sampli, elektroniki. Przeważa rockowe granie na żywych instrumentach z rapowymi tekstami. Można powiedzieć, że Kazik jest pionierem nu-metalu w Polsce, gdyż wtedy nikt tak u nas nie grał.
Płytę rozpoczyna szybka wersja dobrze znanej piosenki - "Celiny" Kultu. Podoba mi się bardziej od oryginału, poza tym świetnie wypada na koncertach. Następna jest ballada "Spalam Się", która jest o wiele lepsza od rapowego oryginału, gdyż śpiew w tym wypadku brzmi lepiej. Piosenka ta opowiada o miłości pewnego młodzieńca do pani od angielskiego. Wolniejsze utwory są jeszcze dwa: "Biały Gibson", który z powodzeniem mógłby być śpiewany prze harleyowców (w refrenie bas przypomina mi trochę grę Steve'a Harrisa z Iron Maiden hmmm?). Drugim spokojniejszym utworem jest zamykający całość kilkunasto minutowa "Pieśń Solidarności Bluesmanów/Wspomnienie Sekretarki". Sam tytuł mówi wszystko - podkład bluesowy do rozmów nagranych na automatyczną sekretarkę plus freestyle Kazika. Ciekawostką jest, że wokalista śpiewa tu w kilku różnych językach: polsku, angielsku, niemiecku, japońsku...
|
|
Grupa nagrała również kowery: "Kalifornia Ponad Wszystko" z repertuaru Dead Kennedys oraz "Odpad Atomowy" Elektrycznych Gitar. Brzmią dobrze, pasują z innymi piosenkami. Jednak nie słyszałem oryginałów i nic więcej nie jestem w stanie o wykonaniu powiedzieć.
W twórczości pana Staszewskiego teksty często dotyczą absurdów polskiej rzeczywistości, więc tu nie mogło zabraknąć tego typu rzeczy. W takim "100000000" wyśmiewany jest były prezydent, do którego skierowany jest tekst z refrenem "Wałęsa oddawaj moje 100 milionów". Ciekawym przykładem są "Artyści", w których piętnowani są piosenkarze - "Wszyscy artyści to prostytutki". Jednak najmocniejszy tekst posiada "Nie Ma Litości" skierowana do wszystkich niegodziwców, bo "Nie ma litości dla skurwysynów". Z drugiej strony, panowie lubią pożartować, czego przykładem jest "I Ty Zostaniesz Indianinem", bardzo ciężka, mroczna, wręcz metalowa, którą kończy głos wiewiórki (taki Chip czy inny Dale:) ze słowami Metal, Masakra.
Podsumowując jest to ciekawa płyta, oryginalna, ale nie genialna. Jednak niektóre teksty dotyczące polityki są z pewnością ciekawe i nawet dzisiaj nie tracą na aktualności. Jednak jest to najsłabsza pozycja w dyskografii, gdyż nie jest spójna. Styl KNŻ-ta dopiero się kształtował.
Westa
|