Druga w dyskografii płyta KNŻ-ta powstała w wielkich bólach. Najpierw o mało co nie doszło do rozwiązania kapeli, gdyż zespół nie cieszył się początkowo popularnością. Poza tym odszedł perkusista Kuba Jabłoński, ale traf chciał, że na jego miejsce trafił Tomasz Goehs, który o wiele lepiej czuł się w tej formule. Następnie zaangażowany został Litza z Acid Drinkers w charakterze drugiego gitarzysty. Wydawało się, że dalej pójdzie z górki. Jednak podczas nagrywania dały znać o sobie charaktery Kazika i Litzy, którzy nie mogli dojść do ostatecznego porozumienia w sprawie kształtu płyty.
Jednak te problemy sprawiły, że powstała najlepsza płyta KNŻ-ta. Już pierwsza właściwa piosenka - "Nie zrobimy wam nic złego, tylko dajcie nam jego" jest doskonałym obrazem pozostałych kawałków. Rozpoczyna ją mocny, hardcore'owy wstęp, następnie zwolnienie w rap-metalowej zwrotce by dać czadu w refrenie ze słowami "Ja jestem kłamcą!". Następna piosenka jest już ciężka od początku do końca: "Przy Słowie" z przebojowym refrenem należy do najlepszych na płycie. Jednak miano tej naj posiada "Tata Dilera" - chyba najbardziej znany kawałek tego składu. Utwór opowiada o zeznaniach przed sądem ojca robotnika, który nie wiedział, że jego syn jest dilerem narkotyków. Daje do myślenia i świetnie pokazuje polskie realia.
|
|
Hitem numer dwa są dla mnie "Dziewczyny" znane z solowej płyty Kazimierza - "Spalam Się". Rockowa wersja tej piosenki jest jak dla mnie lepsza od oryginału. Fajny riff, poza tym tekst mówiący, że "Ja wiem, że czasem są upadki i wzloty, dziewczyny to nic więcej jak tylko kłopoty".
Jedną z ciekawostek jest wykonanie "Konsumenta" Kultu. Muzykę do tej przeróbki stworzył Titus z Acid Drinkers i jest ona bardziej agresywna i szybsza od oryginału. Fajna jazda.
Na porozumieniu znalazł się obowiązkowo akcent humorystyczny. Jest nim bonusowy, ukryty kawałek, który jest monologiem dotyczącym Polski z podkładem piosenki "Das Modell" Kraftwerka.
Co do produkcji materiału: jest surowo, ale lepiej nagrane niż debiut. Perkusja brzmi soczyście, gitary są wyraźniej zarysowane i poszczególne kawałki są lepsze od "Na Żywo, Ale W Studio". Płyta jest doskonałym przykładem, że Polak potrafi. Chociaż od wydania minęło osiem lat, to nawet teraz dobrze jej się słucha.
Westa
|