Menu  styczeń 2004 (13)  indeks . zapowiedzi . artykuły . recenzje . muzyka w sieci . redakcja . special numeru . magazyn on-line
musicMAG /  Internetowy Magazyn Muzyczny Poprzednia stronaIndeksNastępna strona

  

Nowa Enegia vol.2

Druga część składanki zrecenzowanej w numerze wrześniowym prezentuje się niestety gorzej. Jedynka zawierała utwory, których można było słuchać na okrągło i nie nudziły się. Chociaż tutaj jest jeden wyjątek - "Zazdroś(ć)" Ametrii, którą mogę katować bez końca. Jednak to jest środek płyty. A co przedtem?
Na początek: Orbita Wiru, która łączy hard-core z orientalizmami. Chłopaki dają czadu aż miło, pan wokalista lekko growluje, a w refrenach śpiewa jakby wygrał Idola czy inną Szansę na sukces. Obie ich piosenki są dość podobne do siebie, mają nawet outro w tym samym, orientalnym klimacie. Czyli: mogli bardziej się postarać.

Drugie w kolejności Les Bigos na szczęście nie jest, jak nazwa wskazuje nu-discopolo-metalem. Tutaj dla odmiany przy mikrofonie produkuje się kobieta, a towarzyszący jej panowie grają dość spokojnie. Nie jest to jednak grupa pokroju Evanescene. Kojarzy mi się Les Bigos trochę ze spokojniejszymi piosenkami Guano Apes. Chociaż różnią się użyciem lekko industrialnej elektroniki.

Epizode przypomina mi z kolei za sprawą wokalisty, polski hip hop - Molestę na przykład. Ich rymy genialne nie są, łagodnie mówiąc niewyszukane. Od polskich raperów chłopaków odróżnia jedynie użycie gitar i perkusji. Jak dla mnie, ich twórczość jest najgorszym elementem płyty.
Kolejna grupa - Ametria, jest trochę podobna do poprzedników za sprawą wokalu, gdyż też rapowanka. Jednak o wiele ciekawsza, bardziej zaangażowana, naturalna. Dobrze komponuje się z drugim wokalistą - hard core'owym krzykaczem. Do tego towarzyszy im ostre, cięte granie, co tworzy iście wybuchową mieszankę. Mają u mnie jeszcze jednego plusa - największy hit tej składanki, "Zazdroś(ć)".

Przedostani już zespół - znana z pierwszej części "Nowej Energii" Contra tym razem w mniej przebojowym repertuarze. Obie ich piosenki są zaledwie cieniem hitu "Łatata". Nie wnoszą niczego nowego, są również przesycone duchem Rage Against The Machine.

Na koniec moment wyciszenia. Trzy magiczne klawisze używane bardzo często w systemie MS Windows - tak, zgadliście: Ctrl Alt Del. Nie wiem czemu wybrali akurat taką nazwę, ale podczas słuhania ich utworów nie musiałem wciskać "trzech króli" i zamykać odtwarzacza CD. Da się słuchać, ale ich muzyka nie nadaje się za bardzo do skakania. Może to tylko moje zrzędzenie, gdyż dla chcącego nic trudnego. Chociaż nie tyczy się to refrenów, które już są czadowe.

Podsumowując, płytka jest dobra do słuchania w tle, czy podczas jazdy samochodem. Niestety żaden z utworów, nie licząc "Zazdrości" nie krąży po głowie jak większość z jedynki. Jednak najgorzej nie jest - po prostu poprzedniczka podniosła za wysoko progi.

ocena:
5/10PLUS
tracklista:
01. Orbita Wiru - Hard To Believe
02. Orbita Wiru - Złudzenia
03. Les Bigos - Ding Dong
04. Les Bigos - Że Ciebie Nie Ma
05. Epizode - Co To Będzie
06. Epizode - W Każdym Coś Drzemie
07. Ametria - Płacz
08. Ametria - Zazdroś(ć)
09. Ametria - Dla Zrozumienia
10. Contra - Kłamstwo
11. Contra - Ducha Nie Gaście
12. Ctrl Alt Del - Bitter Pills
13. Ctrl Alt Del - Newer Age
Poprzednia stronaIndeksNastępna stronaPoczątek strony
Design&Code by Krzysztof Ostrowski © 2003 [v.4.1] | Copyright by © musicMAG 2003 | Wszelkie prawa zastrzeżone