Niedawno wpadła mi w ręce bardzo dobra płyta z polskim metalem, którego w naszym kraju nie ma zbyt wiele. Zespół nazywa się Enter Chaos, a płyta "Dreamworker". Płytkę zdobi szara okładka z ciekawą ilustracją, coś jakby dziewica w nietypowej masce z dziurą nad łonem:). W mini książeczce znajdują się liryki wszystkich piosenek z tej płyty i podziękowania. Ale, dosyć o stronie zewnętrznej, przejdźmy do wnętrza!
Płytkę rozpoczyna utwór "Bloody Desire". Na początku odgłos otwierających się drzwi, a następnie ostry riff gitarowy połączony z perkusją, cichym basem i doskonałym growlingiem Lady Martex. Następny utwór to "Chaos", w którym grę rozpoczyna niezdecydowana gitarka, a później dołącza bas, perkusja i oczywiście wokal. Wokal to mało powiedziane! Ludzie, którym puszczałem Enter Chaos myśleli, że tam śpiewa facet!!! A tek naprawdę wszystko śpiewa Martex (Marta), czyli stuprocentowa dziewczyna. Kolejna na płycie jest piosenka "...And The Angels Sing". Tutaj mamy ciekawy riff i równie ciekawy wokal. Ten utwór kojarzy mi się z teledyskami Cradle Of Filth, jeśli ktoś nie widział ich to niech lepiej nie ogląda, bo ja przez dwie noce miałem koszmary, że członkowi zespołu chcą odgryźć mi rękę! Czwarty utwór to "Dreamworker", to od tego utwory pochodzi nazwa płyty. Jest piekielnie szybki. Jestem zadziwiony, a później przejście do riffu o takim dziwnym brzmieniu.
|
|
Na końcu utwory odgłos wiejącego wiatru tłumi gitary poczym znowu dają czadu. W następnym utworze jest taka mała mieszanka. Na początek trochę ostrych zagrań, a następnie wolniejsza i cichsza przygrywka. W utworach 6. i 7. zespół prawnie równo "siekają" gitarami i perkusją, że już nie wspomnę o basie. Chyba najbardziej zapadł mi w pamięci utwór "Synthetic Disease", w którym nie wiem jak to basista robił, ale tak wywijał, że uszy więdną z efektu. W "Lost In Ectasy" chyba najlepsza była solówka gitarowa. Kolejny utwór to "Cold". Początek podobny do System Of A Down "Prison Song", czyli riff, chwila ciszy i znowu, ale tym razem stałe riff. Muzyce towarzyszy przejmujący wokal, jakby krzyczał do nas odbiorców. Jeszcze dodam coś o tekstach zespołu. Pisane są przez wokalistkę zespołu. Prawie przez cały czas wokalistka zwraca się do nas, wiela razy są słyszane słowa "you", "your" i tym podobne. W piosence "Electronic Zombies" śpiewa, że "żyjemy w świecie dla elektrycznych zombie", cóż za trafne spostrzeżenie! Zaś w piosence "Industrial Desease" słyszymy tekst o wolności!
Płytę polecam wszystkim metalowcom. Płyty Enter Chaos zdecydowanie nie polecam ludziom, którzy słuchają Ich Troje. Ogółem płyta jest super! Jak dla mnie Enter Chaos to lepsza wersja Vadera, który moim zdanie nie gra tak dobrze, a to przez tak okrojony skład. W Enter Chaos jest aż 8 osób i dwie wystąpiły gościnnie, a w Vaderze z tego co pamiętam tylko 3. Nareszcie polski metal zaczyna wypływać! Znam mało polskich kapel, ale z tych, które znam Enter Chaos jest najlepszą. Zwłaszcza zadziwił mnie głos Marty, która "ryczy" ja mężczyzna!
Patryk Giemza
|