To zadziwiające, że minęło półtora roku, a już Jonathan Davis i spółka nagrali i wypuścili nowy, całkiem świeży album na rynek. Podobno Untouchables sprzedał się "tylko" w kilku-, a nie kilkunastu milionach egzemplarzy.
Pamiętam, że z Issues panowie kornowcy też nie byli zadowoleni. Problem tkwi w tym, że Issues był rzeczywiście trochę niedociągnięty, ale już "nietykalni" niewątpliwie zachwycali. Cóż więc się stało, że fani tak "mało" kopii tej świetnej płyty kupili? Może Untouchables była za ciężka? Jeśli tak to najnowsze dzieło Korna sprzeda się jeszcze gorzej, bo jest jeszcze cięższe. Płyta rozpoczyna się numerem Right Now, który choć nie tak dobry jak Here To Stay to i tak robi wrażenie. To zdumiewające, że pomimo niewielkiej przepaści czasowej dzielącej tę płytę od poprzedniej różnice w produkcji są słyszalne od razu. Przede wszystkim inaczej wyprodukowano perkusję i po raz kolejny gitary. Nie zabrakło za to obowiązkowego pogłosu basu Fieldy'ego. A Davis śpiewa znacznie bardziej brutalnie, w pewnym momencie wręcz przechodzi samego siebie. Pierwsze pięć numerów na longplayu od razu trafia do serca fana Korna pomimo w/w przemian.
|
|
Następnym utworem jest Did My Time, którego obecność na krążku trochę mnie zdziwiła, zwłaszcza, że mogliśmy oglądać teledysk do niego już w wakacje. Miał znaleźć się tylko na soundtracku do drugiej części przygód Lary Croft. Ale co tu dużo kryć, pochodzi on z tej samej sesji, co cała płyta, więc idealnie wpasowuje się do albumu. Na zainteresowanie zasługuje numer Play Me, na którym występuje raper NAS - Korn powrócił do zapraszania gości. Moim faworytem jest genialne połączenie brutalności z fajnym, melodyjnym refrenem w postaci utworu Alive. Dalej jest już trochę spokojniej, częściej odpoczywają gitary. Miła niespodzianka czeka nas po przewinięciu ostatniego utworu. Dostajemy miły bonus w postaci One Metalliki w wykonaniu Korna, zarejestrowanej podczas koncertu w hołdzie panom z Bay Arena, emitowanego w MTV. Myślę, że Take A Look In The Mirror wypada równie dobrze, co poprzedni album. "Nietykalni" byli o tyle dobrzy, że ciężko ich od razu zdeklasować najnowszym albumem. Nie zmienia to faktu, że ich najnowsze dzieło jest płytą od razu zawładniającą umysłem słuchaczy. Jak zwykle genialna produkcja, lecz przede wszystkim utwory, które od razu wpadają w ucho. Nie bez powodu Korn jest nazywany królem nu-metalu. Po prostu to jeden z tych zespołów, który nie zawodzi, pomimo, że tak szybko pisze nowy materiał. Zdecydowanie polecam!
Paweł Markowski
|