Rok 1992 na pewno był udany dla Pantery. Jeszcze nie zapomniano o poprzednim albumie, a Teksańczycy wydali nowy, o wiele lepszy.
Czemu lepszy? Może nie dlatego, że całkowicie przejęli formułę thrash-core'a, odrzucając speedmetalowe zagrywki. Nie dlatego, iż Phil Anselmo ściął włosy na pałę, zapoczątkowywują tym nową modę wśród metalowców. Czemu więc lepszy, ponawiam pytanie? Odpowiedź jest bardzo prosta: jest o wiele bardziej dojrzały. Poza tym znajdują się na nim genialne kompozycje, których mimo, że dawno już weszły do kanonu ciężkiego grania, do dzisiaj słucha się z zapartym tchem.
|
|
Całość otwiera majstersztyk anty-wojenny Mouth For War. Dalej jest już tylko lepiej: dynamiczny A New Level, "kroczący" Walk, szybki i ciężki Fucking Hostile czy klasyczny This Love. Te i następne kawałki budują jedną z lepszych płyt w dziejach metalu. Na prawdę trudno szukać na niej słabych punktów. Do tej pory robi wrażenia wspaniałe, charakterystyczne brzmienie spod znaku Pantery. Przesłuchiwałem niedawno tę płytkę i myślę, że przetrwała próbę czasu. Z całej mocy polecam to metalowe dzieło, zwłaszcza, że w dobie XXI wieku album ten wciąż jest na czasie.
Paweł Markowski
|