Menu  styczeń 2004 (13)  indeks . zapowiedzi . artykuły . recenzje . muzyka w sieci . redakcja . special numeru . magazyn on-line
musicMAG /  Internetowy Magazyn Muzyczny Poprzednia stronaIndeksNastępna strona

  

Black Label Society - The Blessed Hellride

Gitarzysta Ozzy'ego Osbourne'a Zakk Wylde wraca w chwale ze świeżym materiałem!

      Jak dobrym gitarzystą jest Zakk Wylde przekonywać nie muszę. W wieku 18 lat jako nieznany szczeniak dostał posadę u szefa metalowej mafii. Miał nie lada trudne zadanie, bowiem zastępował kultowego Randy'ego Rhoadsa, zmarłego w katastrofie wioślarza pana Osbourne'a.
      Minęły lata, a Zakk nie tylko dorównał Randy'emu, ale i wzniósł Ozzy'ego z powrotem na piedestał. To z nim Ozzy nagrał kultowe No Rest For A Wicked, No More Tears czy najnowszą Down To Earth. Fenomenalna gra i charyzma na scenie przysporzyły Zakkowi prawie tylu fanów, ile ma Wielki Ozz. W połowie lat 90-tych założył własną grupę, aby oddalić się trochę od Osbourne'a. Zespół ten to właśnie Black Label Society, gdzie Zakk śpiewa, gra na gitarze, basie i klawiszach. Na nowej płytcie na perkusji zagrał Craig Nunenmacher . Poprzedni album 1919 Eternal zebrał raczej średnie opinie, dlatego Zakk, wykorzystując wakacje Ozzy'ego postanowił szybko nagrać kolejny materiał. I tak oto kilka miesięcy temu światło dzienne ujrzał The Blessed Hellride.
      Po pierwsze - styl muzyki nie zmienił się. Gitarzysta zaserwował nam klasyczny heavymetalowo - hardrockowy album, aczkolwiek w iście amerykańskim stylu.
      Słychać to zwłaszcza w charakterystycznych riffach - dużo w nich piszczenia gitar ( to taka maniera amerykańskich gitarzystów). Po drugie - utwory są ciekawe, wciągające i wybitnie ciężkie. Album rozpoczyna Stoned & Drunk, w którym Zakk raczy nas mięsistym riffem i wspaniałym solem. Dalej wolniejszy Doomsday Jesus, a po nim Stillborn z gościnnym udziałem samego Księcia Ciemności. No właśnie, tu muszę się zatrzymać. Nie wiem, czy jest to spowodowane wieloletnim przebywaniem w zespole Ozzy'ego, ale śpiew Zakka obecnie bardzo zalatuje manierami Osbourne'a. Słychać to wyraźnie właśnie w Stillborn, gdzie partia Ozza została ograniczona do minimum. Kolejnym numerem jest Suffering Overdue z potężnym, masywnym riffem. Potem czas na Zakka z akustykiem w utworze tytułowym. Następnie kolejna porcja dobrych, chwytliwych kawałków. A odpoczynek dostajemy w trzech ostatnich utworach na tej płycie. Ciekawym kawałkiem zwłaszcza jest Dead Meadow, w którym Zakk gra na fortepianie.

      Płyta jest bardzo równa. Zawiera 11 udanych kompozycji, zagranych z polotem i mocą. Kawałki nagrane przez Zakka są utrzymane w konwencji amerykańskiego heavy - metalu z przepitym wokalem na przedzie. Myślę, że powinien spodobać się entuzjastom ostatniego albumu Ozza., chociaż jest od niego cięższy i szybszy. Bardzo dobry album

Paweł Markowski


ocena:
7/10PLUS
tracklista:
01. Stoned And Drunk
02. Doomsday Jesus
03. Stillborn
04. Suffering Overdue
05. The Blessed Hellride
06. Funeral Bell
07. Final Solution
08. Destruction Overdrive
09. Blackened Waters
10. We Live No More
11. Dead Meadow
Poprzednia stronaIndeksNastępna stronaPoczątek strony
Design&Code by Krzysztof Ostrowski © 2003 [v.4.1] | Copyright by © musicMAG 2003 | Wszelkie prawa zastrzeżone