Następny solowy album lidera Big Cyca. Po raz kolejny Skiba wyśmiewa wszystko i wszystkich. Pokazuje paradoksy, nabija się bezlitośnie z głupoty naszego kochanego kraju, jego mieszkańców, polityków - dosłownie każdego. Skiby nie ograniczają jakieś tam odgórnie narzucone ramy i schematy. Jak zwykle na pierwszym miejscu stawia przekaz merytoryczny - czyli teksty. Teksty typowo "skibowskie" przepełnione ironią, nieraz wulgaryzmem i grą słowną. Uczta dla fanów absurdu kultowego już Lalamido.
Album otwiera znane wszystkim (zakładam, że każdy choć raz słyszał) "Każdy coś ma". Jest to piosenka, w której Skiba doskonale operuje absurdem, zestawieniami kontrastowymi i grą słowną określa już na początku charakter krążka. Określa jej autora - sam siebie. Temat "Każdy coś ma" nie jest oryginalny - jednak jego rozwinięcie zaskakuje. Kolejny track - "Fruwająca marynara" to także (przynajmniej sampelek otwierający "Fruwającą...") utwór, który powinna znać większość - swego czasu był bardzo chętnie dawany na tło muzyczne do pewnego programu Skiby i Konja emitowanego w telewizji publicznej.
Skiba nie mógł zapomnieć o "Miliarderach" (track 04) - pomógł mu w tym sam Hubert Urbański, jako koło ratunkowe służył Konjo.
|
|
Zabawa na całego. Bujanie rodem z amerykańskiego r'n'b zmieszanego z popem i iście absurdalnym wyznaniem opuszczonej kobiety głosem macho podnoszącego 100 kilo "na bika" - niecała historia Wiganny P.. Dalej robi się gorąco. Erotyczne przygody Skiby z ponętną blondynką podpatruje sam 07 zgłoś się - porucznik Borewicz. Jest co słuchać! Zmęczony Skiba czując się jak Tarzan "wali się" na kanapę i macha pilotem, szuka satysfakcji w niusach Al Jazeery. W końcu postanawia posłuchać listy przebojów radiowej Trójki. Marek Niedźwiecki zapowiada specjalne 385. notowanie listy zaczynając od miejsca ostatniego. DJ Skiba "zapodaje" techno i przerywniki RMF-u. Elektroniczne brzmienia i gromada bitów przenoszą go do Brooklynu, może nawet do jakiegoś blokowiska w Polsce. Hip-hop znowu opowiada o tym, jak to jest źle na tym świecie - ludzie piją oranżadę i są na zasiłku. Ludzie opowiadają o prawdziwym życiu - a wszystko przez to, że nikt nie kocha mamy. Widać Skiba już wyczaił którąś bez mamy, zajarał z mikrofali... teraz żali się jak mu jest źle. Ona nie chce iść, mimo, że Skiba tak romantycznie i iście santanowsko zachęca ją "No chodź...". Czas dorosnąć! Ale jak tu tak bez poradnika? Chłopcy z disco-polo boysbandu zachęcą każdego do praktykowania wszystkich nauk profesora Skiby. Teraz nic prostszego - każda musi powiedzieć "Będę Twoja!". Impreza się rozkręca na całego. No i w końcu spełniło się. Skiba napisał akceptowany przez M.E.N. "Podręcznik dla młodzieży" o pozycjach. Rozkoszna pozycja(e) ultrapornograficzna o czasach wiktoriańskich. Bardzo poważne treści. Serio pisze się jak ser, tylko z IO na końcu...
insooth
|