Rozmowa z Marizą w Szczecinie

Moje tłumaczenie rozmowy z Marizą przeprowadzonej przez Marcina Kydryńskiego w audycji Siesta w PR III Polskiego Radia nadawanej ze studia Polskiego Radia Szczecin w Szczecinie 3. czerwca 2007 roku w dniu koncertu artystki na dziedzińcu Zamku Książąt Pomorskich w Szczecinie. W zapisie nie uwzględniłem krótkich tłumaczeń Marcina Kydryńskiego.

Plik OGG z nagraniem tej rozmowy znajduje się tutaj. Całą audycję Siesta tradycyjnie można przesłuchać na stronie Pilsnera.

Tłumaczenie rozmowy

(…) w radiu teraz

Słyszą państwo ten głos! Byłem zaskoczony, choć wiedziałem, że przyjdzie. Ale tak naprawdę byliśmy wszyscy na gorącej linii, spodziewałem się telefonów, dzieci w strojach ludowych zwiastujących pojawienie się Marizy w studio, a tymczasem po prostu zjawiła się i jest. To wielka, wielka przyjemność i zaszczyt gościć jedną z naszych ukochanych artystek, tutaj w programie Siesta. Witaj!

Dziękuję bardzo. Cała przyjemność po mojej stronie.

Zmarzłaś? Jak jest na zewnątrz?

W ostatnich dniach, kiedy występowałam w Lizbonie było bardzo, bardzo gorąco. Wybierając się tutaj spodziewałam się takiej samej...

Dokładnie…

… pogody, ponieważ zazwyczaj tak jest. W tym okresie mamy mniej więcej taką samą pogodę. Dzisiaj jest trochę za zimno. Ale miasto jest piękne. Naprawdę zakochałam się w architekturze. Jest zupełnie inna niż w Portugalii, jest piękna.

W latach 30-tych te miasto było projektowane tak, aby wyglądało dokładnie jak Paryż.

Naprawdę?

Później, powiedzmy, wprowadziliśmy kilka nieszczęśliwych zmian.

Aa… Oczarowało mnie, ponieważ ma dużo zielonej przestrzeni, a tej nie mamy zbyt wiele w Lizbonie. Możesz spacerować, są parki, jest pięknie. Wczoraj miałam możliwość pływać po rzece, trochę zwiedziłam również dzisiaj o dziesiątej rano. Także troszkę o drugiej...

Wspaniale. Będziemy trzymać kciuki za ładną pogodę dzisiejszej nocy. Koncert jest plenerowy, ale jestem pewny, że ciepło zgromadzonej publiczności nie pozwoli ci zmarznąć. Mariza, przez ostatnie półtorej godziny słuchaliśmy twojej muzyki, muzyki Amálii Rodrigues, Alfredo Marceneiro, a także wielu innych artystów z miejsc takich jak Mozambik, Brazylia, Angola czy Wyspy Zielonego Przylądka. Zastanawiam się, czy jest między nimi coś wspólnego, coś, co ich łączy, jakaś więź, która czyni ich muzykę wspólną. Jakiś rodzaj melancholii, smutku, pewnego rodzaju wrażliwości. Pochodzisz z Mozambiku, czy czujesz tę unikalną więź?

Tak. Urodziłam się w Mozambiku, ale praktycznie tam nie mieszkałam. Wyprowadziliśmy się do Lizbony bardzo wcześnie, miałam wtedy trzy lata. Moja matka zawsze starała się pielęgnować moje afrykańskie korzenie, do których nie poczuwałam się zbytnio, ponieważ mieszkałam w Lizbonie. Zauważ, że mój ojciec jest Portugalczykiem. Kiedy dorosłam, próbowałam dowiedzieć się więcej o moim afrykańskim pochodzeniu oraz afrykańskiej muzyce. To nieco szalone, ludzie pewnie pomyślą: "Zupełnie zwariowała". Jest jedna rzecz, przedstawiona w dokumencie wyprodukowanym przez BBC, pewne podobieństwo mojego życia i tamtejszej muzyki. Urodziłam się w Afryce, a niektórzy muzykolodzy twierdzą, że korzenie fado sięgają Afryki. A wszystko z powodu niestrudzonych żeglarzy, którzy odkrywali tamtejsze lądy. Jak pewnie wiesz, niektóre afrykańskie państwa były koloniami Portugalii...

Oczywiście…

… Sądzę, że moje korzenie najlepiej ujawniają się, kiedy śpiewam fado. Czuję ten afrykański rytm, kawałek tej ciężkiej afrykańskiej doli. To dlatego zwykle mówię, że fado to taki portugalski blues z wieloma różnymi korzeniami. Być może dlatego mam inne podejście do tworzenia niż pozostali artyści fado. Być może to wszystko dlatego, że tak bardzo czuję swoje afrykańskie korzenie. To jest podświadome, nie myślę o tym, kiedy tworzę, kiedy wprowadzam afrykański rytm, afrykańskie wpływy do muzyki. Może dlatego tańczę na scenie, mam inny stosunek do fado, nie wiem. Wyraźnie czuję swoje afrykańskie korzenie. Uważam, że fado, a może i nawet cała kultura portugalska, mocno wpłynęła na muzykę w innych krajach, takich jak Mozambik, Angola czy Wyspy Zielonego Przylądka. Na Wyspach Zielonego Przylądka powstała morna. Ludzie czasem mylą mornę z fado. Mówią, że nie rozumieją, jak można rozróżniać pomiędzy tak ściśle powiązanymi gatunkami. Ja z kolei uważam, że fado ma bardzo wiele wspólnego ze wszystkimi afrykańskimi gatunkami muzyki. I brazylijskimi oczywiście również, ponieważ Brazylia była kolonią portugalską. To dlatego mówi się tam po portugalsku.

Poruszyliśmy temat afrykańskich wpływów w twojej muzyce. Powiedziałaś kilka słów o twojej rodzinie. Jest pewien utwór, tytułowy z twojej ostatniej płyty. Dedykowany twojej babci, jeżeli dobrze pamiętam.

Tak. Transparente.

Możesz ujawnić kilka szczegółów? Rozwinąć temat twoich relacji z babcią?

Ona była i ciągle jest dla mnie bardzo ważna. Zeszłego lata byłam z nią w Mozambiku. To fantastyczne być znowu z rodziną w Afryce. Mam teraz 33-lata i lepiej rozumiem wagę moich korzeni, mojej rodziny, i to, jak mogą mnie wspierać w życiu. Moja babcia zawsze była obecna przy mnie, nawet kiedy mieszkała bardzo daleko. Dorastałam w starej dzielnicy w Lizbonie. Rodziny tam żyjące mieszkają w jednym domu przez pięćdziesiąt, siedemdziesiąt lat. Na co dzień masz kontakt z babcią, dziadkiem, ciotkami, kuzynami, ponieważ wszyscy mieszkają w tym samym domu. Ja tego nie miałam. W pewnym sensie nie czułam tego braku, ponieważ moja babcia miała w zwyczaju często podróżować do Portugalii, utrzymywała stały kontakt telefoniczny. Starała się wiedzieć o nas wszystko. Była bardzo ważna w moim dzieciństwie, dzięki niej nie czułam się osamotniona. Miałam coś, co miały wszystkie inne dzieci. Pomysł na wiersz o mojej babci powstał, kiedy nagrywałam ze Stingiem hymn Igrzysk Olimpijskich.

Słuchaliśmy go w zeszłej godzinie.

Napisałam wiersz. Byłam wtedy bardzo skupiona na pracy, na tym, co robię, tak, że przestałam zwracać uwagę na niektóre rzeczy. Kiedy zdecydowałam się na wydanie albumu Transparente przypomniałam sobie, że mam coś o mojej babci...To byłoby niewybaczalne, gdyby nie zaśpiewać tego wiersza na nowym albumie. Porozumiałam się z jednym z najważniejszych portugalskich muzyków, a ten skomponował coś specjalnie dla mnie. W ten sposób powstał ten utwór. Poleciałam do Maputo zagrać koncert. Moja babcia była na widowni. Rozpoczęłam koncert tak: Dzisiejszego wieczora spotyka mnie wielki zaszczyt, moja babcia jest tutaj, na widowni. Zaśpiewam coś specjalnie dla niej, coś czego z pewnością nie zna. Widziałam ją, jak płacze ze wzruszenia. To była wyjątkowa noc. Mój dziadek, ojciec mojej matki, był Portugalczykiem. Moja babcia znała fado, słuchała fado, ale nigdy nie spodziewałaby się, że ja mogę zostać pieśniarką fado. Teraz, będąc już pieśniarką fado, mam w repertuarze utwór jej dedykowany. Dla niej to była ogromna niespodzianka, bardzo się wzruszyła.

Posłuchamy tego utworu?

OK.

Porozmawiajmy o poezji w twojej muzyce. Fado to w gruncie rzeczy poezja, poezja zmieniona na muzykę. Nie mylę się?

Tak, tak, masz rację.

Czy możesz mi powiedzieć; niestety jestem tylko entuzjastą, nie jestem ekspertem; czy te utwory, większość z nich, są pisane specjalnie przez ciebie czy są to wyjątki z kanonu, które po prostu przystosowujesz do swojego repertuaru?

Pracuję na dwa różne sposoby. Istnieją tradycyjne utwory fado, które mają mniej więcej sto, sto dwadzieścia lat. Wyszukuję poezję dla tych szczególnych tradycyjnych utworów fado. Są utwory fado, które może zaśpiewać każdy, to jest możliwe, jedziesz do Lizbony i możesz zaśpiewać. Wielu pieśniarzy fado śpiewa te same pieśni, jednak każda osoba wybiera sobie inny wiersz. Tak jest z tradycyjnymi utworami fado. Ciągle jednak, natrafiając na interesujący wiersz mogę go zanieść do nowych kompozytorów. W ten sposób powstają nowe utwory fado, które potem dostosowuję do mojego stylu śpiewania. Staram się tworzyć z nich fado, jednak u podstawy są muzyką.

A teraz mój ulubiony utwór. Za każdym razem, gdy go śpiewasz, doprowadzasz mnie do łez. Pamiętam koncert w Warszawie, wtedy płakałem jak małe dziecko. To Montras.

Ohhhhh!

Zdziwiona?

Tak.

A może po prostu to śmieszne, że właśnie ten utwór..., może z pewnego powodu jest niemożliwe, aby ten utwór był taki wzruszający?

Nie, nie, nie! To wyjątkowy utwór. Napisał go nowy poeta, który kocha muzykę, ale... nie potrafi przezwyciężyć tremy w występach publicznych. Dlatego teraz tylko pisze. To utwór o codziennym życiu, jego smutkach i radościach...

To bardzo współczesne. Nakreślone zostało nowoczesne miasto, które...

Tak. On w tym utworze próbuje opisać kroki Portugalii i Lizbony ku nowoczesności, ich próby przynależenia do nowego wieku. Jednocześnie zaznaczając, że to co trzyma ludzi razem, daje im poczucie bycia wielką rodziną to miłość w poszanowaniu tradycyjnych wartości.

O nie, jest jak mówiłem. Gęsia skórka za każdym razem, kiedy słucham tego utworu. Niestety musimy kończyć, a ty musisz się przygotować do koncertu...

… Koncertu wieczorem…

Dziękuję, że byłaś naszym gościem....

Przyjemność po mojej stronie.

Nie, wyłącznie po naszej stronie. Za chwilę posłuchamy twojego ulubionego utworu.

Nie powiedziałeś swoim słuchaczom, że wręczyłeś mi piękny bukiet kwiatów…

Dla mnie jesteś największą divą wszech czasów…

Mój Boże! (śmiech)

... jedną z tych dziewcząt, które powinny dostawać kwiaty, samochody, prywatne wyspy każdego dnia.

(śmiech)

Zatem staram się, ale bez większych sukcesów…

To naprawdę zabawne, to jest szalone! (śmiech) Mam wrażenie, że ludzie bardzo mnie kochają, jestem szczęśliwa.

Pokochają cię dzisiejszego wieczora, przysięgam. Teraz, zanim się pożegnamy, twój ulubiony utwór.

Ahm, zapewne chcesz, abym wytłumaczyła, dlaczego właśnie ten utwór. Wiersz napisała jedna z moich ulubionych poetek. Miała bardzo dziwne życie, była nierozumiana. Pisze tutaj o tym, czym chciałaby być: wschodzącym słońcem, drzewem, skałą, morzem. Ale to jest niemożliwe, ponieważ morze również płacze ze smutku, jak ona; słońce płacze ze smutku, jak ona. Wszystkie rzeczy, których dotknie, są pogrążone w smutku, jak ona. Ludzie tego nie rozumieją. Sądzę, że tym wierszem chciała powiedzieć, że niekiedy ludzie patrzą na ciebie i źle cię oceniają. Pisze, że jest jak kamień, po którym każdy stąpa, każdego dnia.

Piękne, w rzeczy samej.

Zakochałam się w tym wierszu, jest jednym z moich ulubionych. Nazywa się Daremne Pragnienia [Desejos Vãos - przyp. tłum.].

Zaśpiewasz go dziś wieczór?

Nie, nie dzisiaj. Potrzebuję pełnej orkiestry, żeby go wykonać...

Ach, to dlatego posłuchamy go teraz. Dziękuję ci Mariza raz jeszcze.

Dziękuję. Dziękuję bardzo.

Spotkamy się dzisiaj na Zamku w Szczecinie. Na żywo z tego pięknego miasta mówił do Państwa Marcin Kydryński.

Valid XHTML 1.0 Strict