Konstytucja kwietniowa

Artykuł 5., punkt 2.:

Państwo zapewnia obywatelom możność rozwoju ich wartości osobistych oraz wolność sumienia, słowa i zrzeszeń.

oraz punkt 3.:

Granicą tych wolności jest dobro powszechne.

I dalej, art. 7. pkt 1.:

Wartością wysiłku i zasług obywatela na rzecz dobra powszechnego mierzone będą jego uprawnienia do wpływania na sprawy publiczne.

Art. 10. pkt 1. i 2.:

Żadne działanie nie może stanąć w sprzeczności z celami Państwa, wyrażonemi w jego prawach. W razie oporu Państwo stosuje środki przymusu.

A to co, Mrożek?

Zaniepokojony rosnącymi cenami masła urząd ochrony konsumenta przeprowadził śledztwo, które wykazało, że producenci jednak nie fałszują masła. Brawo za dobrze wykonaną robotę!

A może jednak to nie były wiadomości w stacji Polskiego Radia, może to był DTV?

Istotne potrzeby demona trzeciej klasy

– Nie, tu są inne sprawy, o których mówić ci nie będę. Zanadto jest to przykre dla mnie. Tylko ty myślisz, że z kobietą można być sobą, i w tym mylisz się bardzo. Kobieta potrzebuje, żeby ją okłamywać. Jedna chce tego w formie bardzo wyrafinowanej, inne, z typu kokot, potrzebują tego w formie jak najbardziej brutalnej. Jest inny typ mężczyzn, którzy nigdy nie robią z kobiet problemów istotnych. Ci kłamać nie potrzebują. Ale jeżeli ktoś z naszego gatunku chce mieć kobietę, prawdziwą kobietę, a nie nienormalną, skłamaną, jak mówisz, z samego początku histeryczkę, musi kłamać. Bo takim, jakim jest naprawdę, prawdziwa kobieta będzie zawsze pogardzać, zgubi go i uczyni nieszczęśliwym na całe życie.
– Nie, Bungo — przerwał Tymbeusz — te, o których ty mówisz, to są wulgarne demony, które wciągają, niszczą, rozkładają, to nie są prawdziwe kobiety. Pani Marta jest kobieta piękną, ale fałszywą, tylko nie ma siły, dlatego truje się własnymi marzeniami. Dla niej pozostaje jedynie sztuka. Znałem parę kobiet pięknych i takich, które nie chciały być niewolnicami. Taką jest panna Dolores, siostra pana Brummela.
– Ja dobrze znam twój stosunek do kobiet, mój Tymbciu — przerwał Bungo, zirytowany bredzeniem Tymbeusza. — Ty latasz do tych swoich kobiet, gadasz im niestworzone rzeczy, które one udają, że rozumieją i że są ci bliskie, a potem załatwiają swoje istotne potrzeby z kimkolwiek bądź, z pierwszym lepszym drabem. Słyszałem o tych Żydóweczkach, które nawiedzasz i nazywasz każdą po swojemu. Ta jest wolna, tamta piękna, z tamtą można się umęczyć pustką, a z tamtą odpocząć na pustce. Każda z nich ma jakiegoś pana, który naprawdę ma dla niej wartość jako mężczyzna, a ciebie roznamiętnionego, puszcza kantem po wysłuchaniu twoich proroctw. Ja teraz postanowiłem ujarzmić jednego chociaż demona trzeciej klasy, a potem wyrzeknę się wszystkiego zupełnie.

Z 622 upadki Bunga Stanisława Ignacego Witkiewicza.

Chronofagia czyli tracenie czasu

W przerwie od czytania 622 upadków Bunga Witkacego, kolejnej książki, która wpadła w moje ręce zbyt późno, przypomniałem sobie Cronófago z płyty Olhos de Mongol portugalskiej grupy Linda Martini.

Poniżej tekst oryginalny oraz moja próba przełożenia go na język polski. Przekład być może nie jest pierwszego gatunku, na dodatek brzmienie portugalskiego nadaje śpiewanemu tekstowi dodatkowej wymowy (por. onde tudo é igual), jednak wersja polska jest zapewne dla wielu znacznie przystępniejsza niż oryginalna.

Eu queria tanto ser mas não houve tempo. Foi como um
soco vazio.

Na pressa de viver o corpo quente tornou-me o sangue
frio.

São carris que me prendem aqui, à velha casa onde tudo
é igual.

Linda MartiniCronófago za LETRAS.MUS.BR (alternatywnie w serwisie Genius)

Woodstockowy Przypadek Wagnera

Jurek Owsiak w jednej z autorskich audycji w Antyradiu przyznał, że mimo wysiłku Wielkiej Orkiestry dzisiejsze młode pokolenie w znacznej części poszło w przeciwnym kierunku niż ten, który jej założyciele wybrali i propagują. Wielki dyrygent uniknął konsekwencji błędu Wagnera, za co należą się mu pokłony.

Valid XHTML 1.0 Strict