Próbując uzasadniać, dlaczego demokracja jest tym, o co powinniśmy dbać, a nie niszczyć, zostałem, z widocznym obrzydzeniem, nazwany anarchistą (co w sumie jest komplementem), wkrótce potem zaś ochrzczony wrogiem Polski. Przedtem jednak zadano mi pytanie o podatki. Zaskakujące, jak klasyczne jest to pytanie.
Odeszli wówczas faryzeusze i wspólnie postanowili, aby Go złapać na jakimś słowie. Wysłali do Niego swoich uczniów razem z ludźmi Heroda i zapytali: "Nauczycielu, wiemy, że jesteś szczery i że z całą prawdą uczysz drogi Bożej. I nie zależy Ci na kimś tam, bo nie zwracasz uwagi na powierzchowność ludzi. A zatem powiedz nam, czy według Ciebie trzeba płacić podatek cesarzowi, czy nie?" Jezus rozpoznał ich złośliwość, dlatego powiedział: "Dlaczego, obłudnicy, wystawiacie mnie na próbę? Pokażcie mi monetę podatkową". Podali mu denara. Zapytał ich: "Czyj to jest wizerunek i napis?" Odpowiedzieli: "Cesarza". Wtedy im rzekł: "Oddajcie więc Cezarowi, co Cezara, a Bogu, co Boga".
Źródło: Mt 22,15-21, oraz w innym przekładzie tutaj.