Trzy sny

Kiedyś było tak, że przyjaciół miałem najwięcej wśród płci męskiej. Dzisiaj, po blisko dwóch dekadach, więcej wśród płci przeciwnej. Wraz z wiekiem przybywa jedynie samotnych kobiet. Pomyślał, i kontynuował. Ludzie dorośli są tak samo bezbronni jak wcześniej, gdy byli młodsi, albo jeszcze młodsi, z tym że szybciej dochodzą do siebie po przykrym upadku. Wiedzą, że to nie ich ostatni upadek. Po czym przypomniał sobie swoje trzy ostatnie sny.

Śniło mi się, że stałem przed komisją, która szczerze wzdychając wypisywała dokument kwaterujący mnie do łagru na 125 lat.

Byłem więźniem psychopatów szukających dawcy organów, który z wielkimi trudnościami fizycznymi uciekał przez pole by skryć się za pierwszym słupem elektrycznym. Taki miałem sen, pomyślał i przypomniał sobie sen trzeci.

Śniła mi się gnijąca odcięta głowa kobiety, którą chowałem coraz głębiej w plecaku. Im częściej do niej zaglądałem, tym bardziej zniekształcona była. Tym bardziej cuchnęła.

Usiadł na fotelu, i zwinął się w kłębek obok kota. Kot złapał tuzin myszy, złożył je przed drzwiami gospodyni, a na progu drzwi pazurem wydrapał:

Myszy smaż.

Valid XHTML 1.0 Strict