Mężczyzna, który pachniał trawą, powiedział, kiedy znalazł wisielca, dobry rzemieślnik, a partaczy robotę.
Bo blacharz wisiał krzywo i tak nisko nad podłogą przy drzwiach, że mógłby stanąć na czubkach palców i się odepchnąć, gdyby zechciał.
Mężczyzna, który pachniał trawą, sięgnął ponad głowę wisielca, powiedział, szkoda dobrego sznura. Nie odciął sznura, rozluźnił pętlę, blacharz wypadł. Skórzany fartuch zgiął się, kiedy upadł. Wisielec się nie zgiął, jego ramiona uderzyły o podłogę, a głowa stała prosto w powietrzu. Mężczyzna, który pachniał trawą, rozwiązał węzeł, nawinął sobie sznur przez dłoń między kciukiem a palcem wskazującym i przez łokieć. Z krótkiego końca zrobił węzeł, taki sznurek może się przydać w rzeźni, powiedział.
Herta Müller za przekładem Alicji Rosenau z książki Lis już wtedy był myśliwym.
a gdzie tu tytułowy Lis?
a gdzie tu tytułowy Lis?